Przedsiębiorcy czekają na rewanż

Adam Sofuł
opublikowano: 08-11-2006, 00:00

Przez ostatnie kilka lat eksporterzy narzekali na zbyt silnego złotego, który powoduje, że działają na granicy opłacalności. I często w tych narzekaniach znajdowali wsparcie polityków, także z rządu — którym teza o przewartościowanym złotym znakomicie pasowała do kolejnych ataków na bank centralny i Radę Polityki Pieniężnej. Politycy byli zadowoleni, bo mogli zyskać trochę popularności, eksporterzy mniej — bo to nadal rynek decydował o kursie złotego.

Eksporterzy przetrwali jednak te ciężkie czasy. Ba, można powiedzieć, że mało korzystny kurs walutowy był jednym ze źródeł ich obecnego sukcesu — zmusił do obniżania kosztów, poprawy jakości. I ta końska kuracja sprawiła, że gdy Polska weszła do Unii Europejskiej, niektóre nasze towary okazały się tam konkurencyjne i poszukiwane. W rezultacie eksport przez długi czas był jedynym motorem napędowym polskiej gospodarki. Jeżeli dziś premier Jarosław Kaczyński może się cieszyć, że mijający rok był najlepszy od 1989 roku, a wskaźniki gospodarcze są znakomite, to w znacznym stopniu zawdzięcza to właśnie eksporterom.

Nic dziwnego, że przedsiębiorcy oczekują teraz rewanżu i wsparcia eksportu. I nie oczekują już manipulacji kursem złotego. Woleliby raczej szybkiego i rozsądnego wejścia do strefy euro, co zlikwidowałoby ryzyko kursowe. Eksporterzy po cichu liczą na promocję polskich firm i towarów za granicą, na rozbudowę systemu poręczeń, wreszcie — jak przedsiębiorcy produkujący tylko na rodzimy rynek — uproszczenia prawa i zmniejszenia biurokracji. To działania trudniejsze i mniej spektakularne niż pohukiwanie na RPP. Ale warto je podjąć, bo eksporterzy sobie na to zasłużyli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu