Przedsiębiorcy dają, bo muszą, czy chcą?

Marcin Goralewski
17-12-2004, 00:00

Urzędnicy? Prawo? Przedsiębiorcy? Kto jest winien zjawiska łapówkarstwa? Przypadek Redanu odświeżył to pytanie.

Radosław Wiśniewski, prezes odzieżowego Redanu, jako pierwszy szef spółki giełdowej przyznał się, że dawał łapówki. Dawał, by móc prowadzić interesy.

Bez wyjścia

„Wręczyłem 37 tys. USD i 25 tys. zł wysokiej rangi urzędnikowi celnemu, który kierował wobec mojej rodziny groźby oraz podejmował działania w celu paraliżowania działalności Redanu. Zagrażały one dalszemu istnieniu spółki” — czytamy we wczorajszym oświadczeniu prezesa Radosława Wiśniewskiego.

Cała historia rozpoczęła się kilka dni temu, kiedy Centralne Biuro Śledcze zatrzymało urzędników łódzkiej służby celnej. Prawdopodobnie w czasie przesłuchań wymienili oni osoby wręczające im łapówki. Efekt? Aresztowanie oraz, po wpłaceniu kaucji oraz złożeniu wyjaśnień, wypuszczenie na wolność Radosława Wiśniewskiego.

W areszcie przebywa natomiast prezes Mitexu, jednej z większych spółek w kraju, kiedyś notowanej na warszawskiej giełdzie. W tym przypadku zarzuty dotyczą oszustw przetargowych. To dwa przykłady dosłownie z ostatnich dni. Sięgając w przeszłość można byłoby znaleźć ich znacznie więcej. Sprawy podobne, ale ich waga wydaje się zdecydowanie inna.

Układ zamknięty

Przypadek Redanu może być łapówkarskim przełomem. Dwa miesiące temu opublikowaliśmy stworzony razem z Instytutem Pentor raport o zjawisku korupcji w biznesie.

Wnioski były zaskakujące: badani przez nas przedsiębiorcy mówili, że korupcja jest wszechobecna, ale... oni bezpośrednio się z nią nie spotkali. Obok publikujemy wstępne wnioski z drugiej edycji Barometru Korupcji. Są niemal identyczne.

Teraz mamy jednak pierwszy konkretny przykład. Czy po ujawnieniu sprawy Redanu opinie przedsiębiorców się zmienią? Poczekajmy.

Prezes Radosław Wiśniewski tłumaczy, że nie zawiadomił prokuratury, bo nie wierzył w jej skuteczność. Rzeczywiście, do tej pory brakuje głośnych wyroków skazujących. Tłumaczenie wydaje się jednak ułomne. Bo jak w takiej sytuacji walczyć z niechcianą przecież korupcją?

W ostatnich miesiącach popularność biją za to afery związane ze służbą zdrowia, np. z opłacaniem badań lekarskich potrzebnych do uzyskania renty. Może czas na wyznania przedsiębiorców? Łamy „PB” czekają. Problemu nie uda się jednak rozwiązać bez odpowiednich uregulowań prawnych.

— Bez drakońskich kar dla urzędników i tylko dla urzędników nie wymusi się żadnych zmian — podpowiada jeden z użytkowników portalu pb.pl.

Na ile korupcja wynika z przedsiębiorczości przedsiębiorców, a na ile z przedsiębiorczości urzędników? Odpowiedź na to pytanie zostawiamy m.in. posłom.

Liczy się zysk

Są też przedsiębiorcy, którzy z afery związanej z Redanem się cieszą. Jeden z nich zadzwonił wczoraj do redakcji.

— Bardzo dobrze, że afera wyszła na jaw. Nie może być tak, że firma importuje tani towar, opłaca celników i w ten sposób psuje rynek. Produkuję w Polsce, płacę tu wszelkie podatki. Wykrywanie takich spraw sprzyja uczciwym biznesmenom — mówi jeden z łódzkich przedsiębiorców, pewnie konkurentów odzieżowego Redanu.

Z podręcznikowej zasady wynika, że celem każdego przedsiębiorcy jest zysk. Z ostatnich wydarzeń może wynikać, że jeśli da się go osiągnąć dając łapówki, to biznesmeni się na to godzą. Oby nie każde finansowe imperium tak zostało stworzone.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Przedsiębiorcy dają, bo muszą, czy chcą?