Resorty gospodarki i finansów mają odmienne zdanie co do kwot transakcji, które powinny być obowiązkowo regulowane przez przedsiębiorców z ich kont bankowych. Pierwszy chce zachować obecny próg rozliczeń bezgotówkowych, czyli równowartość w złotych 15 tys. EUR. Drugi go obniżyć — do 3 tys. EUR. Spór towarzyszy pracom nad założeniami przyszłego prawa działalności gospodarczej i na razie go nie rozstrzygnięto, chociaż konsultacje są już daleko zaawansowane. W ostatnich dniach prace nad nimi zakończył specjalny zespół roboczy powołany przez stały Komitet Rady Ministrów (RM). Minister gospodarki (MG), autor założeń nowej ustawy, proponuje, aby w sprawie limitów płatności w obrocie bezgotówkowym utrzymać zasady określone w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej. W trakcie uzgodnień nad projektem minister finansów (MF) przypomniał o swoim wcześniejszym ubiegłorocznym postulacie złożonym w trakcie prac nad innym aktem prawnym i że go nadal podtrzymuje. Chce powrotu do stanu obowiązującego do 21 sierpnia 2004 r., czyli ówczesnego limitu indywidualnej płatności w gotówce między przedsiębiorcami, czyli 3 tys. EUR. Argumenty resortu finansów to m.in. likwidacja lub znacząceograniczenie barier, które 10 lat temu mogły uzasadniać pięciokrotną zwyżkę progu — np. brak powszechnego posiadania przez przedsiębiorców rachunków bankowych i odpowiednich dla nich ofert banków. Poza tym wyższy próg może ograniczyć tzw. szarą strefę i poprawić ściągalność podatków, zmniejszając deficyt budżetowy. Te uwagi nie przekonują resortu gospodarki, który podkreśla, że bezgotówkowe rozliczenia kwot poniżej 15 tys. EUR nie są zakazane, a przy ocenie barier w usługach bankowych przedsiębiorcy mają inne zdanie niż MF.
— Nie możemy zgodzić się na propozycję, aby próg obrotu bezgotówkowego obniżyć do poziomu 3 tys. EUR, bo dla wielu mikro- i małych firm w Polsce oznaczałoby to wykluczenie i konieczność działania w szarej strefie — mówi Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).
Wyjaśnia, że po takiej obniżce przedsiębiorcy musieliby masowo i powszechnie posługiwać się bankowością elektroniczną, podczas gdy dostępność oddziałów banków w małych miejscowościach i na wsi jest bardzo ograniczona. Prezes ZPP powołuje się też na badania, z których wynika, że 10,6 proc. firm nie ma komputerów, a 17,4 proc. nie posługuje się internetem.
— Nie jesteśmy przeciwnikami płatności bezgotówkowych. Jednak sprzeciwiamy się narzucaniu przedsiębiorcom sposobu rozliczania ich transakcji, zarówno w relacji przedsiębiorca-klient, jak i relacji przedsiębiorca-przedsiębiorca — dodaje Marcin Nowacki, wiceprezes związku. © Ⓟ