Przedsiębiorcy też gotują i malują mieszkania

Renata Zawadzka
opublikowano: 2000-08-03 00:00

Przedsiębiorcy też gotują i malują mieszkania

Zwykle o ludziach sukcesu, piastujących wysokie stanowiska myślimy, że mają całe sztaby fachowców, którzy wszystko za nich robią. Tymczasem szefowie firm zapytani o to, czy potrafią coś robić własnymi rękami zaskoczyli nas bogactwem umiejętności i entuzjazmem, z jakim o tym mówią. Z przyjemnością pracują w ogródku, potrafią wytapetować mieszkanie, przygotować nawet bardzo wykwintne danie. Nie znaczy to jednak, że są zwolennikami odbierania roboty fachowcom.

Michał Skipietrow prezes Mostostalu Eksport

- Niektórzy uważają, że jeśli własnym palcem wskazują kogoś do wykonania konkretnego zadania, to tak jakby zleconą czynność wykonali własnymi rękami. Ja jestem szefem pracującym. Jak trzeba sam piszę program komputerowy, dokonuję analiz itp., natomiast majsterkowanie, to nie jest moja ulubiona dziedzina. Mam za sobą jedno doświadczenie, które zaważyło na moim stosunku do tego rodzaju eksperymentów. Parę miesięcy po ślubie uległem namowom żony i postanowiłem sam pomalować mieszkanie, choć mieliśmy zaprzyjaźnionego fachowca — pana Mariana. Przygotowałem wszystko co trzeba: drabinę, pędzle, farby, wiaderka, szpachlę, zdzierak. Jestem budowlańcem — znam kolejność wykonania tych robót — zacząłem od sufitu. Cały dzień pracowałem na drabinieÉ w kapciach. Następnego dnia miałem tak odgniecione stopy, że nie mogłem na nich stać. Wezwałem pana Mariana. Obiecałem, że już mu nigdy roboty nie odbiorę i wyciągnąłem wniosek na całe życie — fachowcy powinni robić to, co do nich należy. Zrobią to lepiej, szybciej, sprawniej. Natomiast z prac prostych, nie wymagających wielkich kwalifikacji, chętnie przekopuję ziemię na działce.

Eugeniusz Śmiłowski prezes Instytutu Badania Opinii i Rynku PENTOR

- Nie mam żadnych skłonności do majsterkowania. Potrafię jednak upichcić co nieco, podłączyć prąd itp. Nieraz sam malowałem mieszkanie, położyłem też boazerię w kuchni i przedpokoju, a w nowym domu, w którym już prawie wszystko robili fachowcy, własnoręcznie pomalowałem drewniany płot i zaprojektowałem ogród. Kupiłem też rośliny i sam je posadziłem. Mam spore doświadczenie ogrodnicze. Przez 15 lat uprawiałem 10 arów truskawek. To było straszne — trzy tygodnie od rana do wieczora przy truskawkach, po to, żeby zarobić na dwutygodniowe wakacje z rodziną. Wtedy znienawidziłem truskawki, ale nadal bardzo lubię pracę w ogrodzie. Mogę się pochwalić także babskimi talentami. Moja żona nosiła kiedyś spódniczkę dżinsową z wzorkami w malowane kwiatki. Ja je pracowicie pokryłem haftami. Żona wprawdzie wówczas nie doceniła moich talentów, ale do dziś z sentymentem wspomina to wydarzenie.

Marek Kozłowski prezes OcŽ-Poland

- Umiem obsługiwać różne programy komputerowe, nawet bardzo złożone np. CRM, ale dałbym sobie też radę z maszyną do pisania. Poza tym prowadzę samochód i gram w tenisa. Bez trudu wbiję gwóźdź w ścianę i wywiercę w niej dziurę. Potrafię też kłaść tapety, kosić trawę, grabić liście, zbierać grzyby. W czasach studenckich pracowałem w wielkiej piekarni. Potrafię więc zagnieść ciasto i piec chleby, torty, bułki i bułeczki, tyle że w automatycznym piecu. Czy dałbym sobie radę z tradycyjnym piecem chlebowym — nie wiem. Z kulinariów polecam mojego łososia z rusztu i znakomite sałatki. Oferuję full service od przyrządzenia potrawy, przez podanie do stołu, aż poÉ zmywanie naczyń. Są jednak prace, które potrafię wykonywać, ale zdecydowanie nie lubię tego robić. Do nich należy prasowanie. Myślę, że jeśli ktoś wynajdzie sposób na zautomatyzowanie tej czynności, to powinien cieszyć się zasłużoną opinią geniusza.

Wojciech Bazarnik właściciel Centrum Piór Bazarnik

- Jestem zaangażowany w biznes od wielu lat. Mam więc za sobą doświadczenia poprzedniej epoki. Wtedy, jak to się teraz mówi, bez zaangażowania własnej pracy miało się świeże powietrze i nic więcej. To była dobra szkoła życia, bo wymuszała na ludziach zaradność. Potrafię robić wiele różnych rzeczy, także haftować czy szydełkować. Wbrew pozorom to są bardzo proste umiejętności. Kiedyś malowałem obrazy i nadal umiem to robić. Nie sprawia mi kłopotu naprawienie czegokolwiek, z wyjątkiem urządzeń wymagających znajomości zaawansowanej elektroniki. Teraz właśnie remontuję stary dom na wsi, a to można porównać z budowaniem go od nowa. Myślę, że potrafiłbym to też zrobić. Życie nauczyło mnie, że człowiek tak naprawdę wszystko potrafi. Wystarczy mieć motywację, obserwować innych, trochę się poduczyć iÉ włączyć wyobraźnię. Nie znaczy to jednak, że jestem zwolennikiem odbierania zajęcia fachowcom.

Jerzy Glasgall prezes firmy OPTO

- Wykonuję różnego rodzaju prace stolarskie, a szczególnie lubię naprawiać stare, zabytkowe meble i inne uszkodzone cenne przedmioty. Pracowicie sklejam np. potłuczone filiżanki, uzupełniam wyrwę w zabytkowym stoliku itp. Kiedyś naprawiałem i składałem samochody. Nie było to łatwe. Wprawdzie jestem z zawodu elektronikiem, ale to nie znaczy, że wszystko potrafię. Do wielkich moich wyczynów zaliczyłbym posadzenie lasu na lotnisku na Bemowie. To nie była szkółka leśna, lecz 40-letnie drzewa przywiezione przeze mnie. Lubię coś odtwarzać, tworzyć i rozwiązywać zagadki. Nawet na paczkach nigdy nie przecinam sznurka, a pracowicie go rozplątuję. Oczywiście jak większość mężczyzn umiem gotować, ale tylko wybrane potrawy.