Przedsiębiorcy wsparli polityków

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2003-06-09 00:00

Przedsiębiorcy — tak jak zapowiadali — poszli do urn i w zdecydowanej większości poparli wejście Polski do UE. Aż 81,9 proc. Polaków opowiedziało się za członkostwem w UE. Frekwencja wyniosła 56,2 proc.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami przedstawiciele świata biznesu i politycy poszli w sobotę i niedzielę do urn. W zdecydowanej większości oddali oni w referendum głos za przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej.

— To głosowanie przełomu. Brałem udział w referendum, bo uważam to głosowanie za najważniejsze od 1989 r. — mówił Leszek Balcerowicz, prezes NBP, który kilka minut po godz. 9.00 w sobotę oddał głos w komisji obwodowej nr 701 w Domu Kultury Zacisze na warszawskim Targówku.

W podobnym tonie wypowiadał się Marek Belka, poprzedni minister finansów, który w sobotę przed południem głosował wraz z małżonką w komisji nr 173 w Łodzi.

— Do Unii Europejskiej zaczęliśmy przystępować kilkanaście lat temu. Dzień głosowania to tylko bardzo symboliczna data, ale data, która oznacza przejście kolejnego progu — ocenia Marek Belka.

Były minister finansów dodał, że natychmiastowe, bezpośrednie skutki wejścia do Unii Europejskiej pewnie będą niewielkie. Jednak wejście do UE będzie miało przez dziesięciolecia wielki wpływ na styl i poziom życia.

— Gdybyśmy zagłosowali na „nie”, to byłaby to katastrofa gospodarcza — ostrzegał były minister finansów.

Gospodarcze znaczenie głosowania podkreślał też Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

— Jest to głosowanie bardzo brzemienne w skutki, bo określi naszą przyszłość gospodarczą w najbardziej rozwiniętym regionie świata — powiedział Bohdan Wyżnikiewicz.

Dodał, że Polska jest krajem, który przez historię został pokrzywdzony, ponieważ okres czterdziestu kilku lat cofnął kraj pod wzglądem cywilizacyjnym. Gospodarka rozwijała się w złym kierunku, jest nienowoczesna, poziom dochodów i wydajności pracy jest niski, choć przez ostatnich 12 lat nastąpił niebywały postęp.

W pierwszym dniu referendum frekwencja wyniosła 17,61 proc. Uprawnionych do udziału w referendum było 29,68 mln osób, które mogły głosować w pond 25 tys. obwodów referendalnych w kraju i za granicą. Np. w Londynie głosował były premier Jan Krzysztof Bielecki, obecnie członek rady dyrektorów Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

— Wyborcy głosują za UE przede wszystkim dlatego, że przygnębiają ich wiadomości z pierwszych stron gazet i pragną w Polsce porządku — mówił po głosowaniu Jan Krzysztof Bielecki.

Z wyjątkiem kilku drobnych incydentów głosowanie przebiegało bez zakłóceń. Ostatecznie 81,9 proc. Polaków opowiedziało się za wejściem naszego kraju do Unii Europejskiej, a frekwencja w referendum wyniosła 56,2 proc.