Kryzys na rynkach finansowych nie wystraszył polskich przedsiębiorców. Mimo potężnych zawirowań na giełdach, walutach i obligacjach, nasza gospodarka przeżywa rozkwit w inwestycjach.
Jak podał Główny Urząd Statystyczny, w trzecim kwartale 2011 r. średnie i duże firmy (zatrudniające przynajmniej 50 osób) wydały na rozwój — np. budowę fabryk, magazynów czy kupno maszyn — 24,8 mld zł. To o 16,4 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Ostatnio firmy inwestowały tak duże kwoty przed wybuchem kryzysu w 2008 r.
Mocne nerwy
— To są bardzo dobre dane. Tak silny poziom inwestycji przy tak dużych obawach o przyszłość gospodarek za granicą musi cieszyć — mówi Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Banku. Dzięki odważnym decyzjom przedsiębiorców rośnie wskaźnik inwestycji w całej gospodarce. Dynamika nakładów na środki trwałe (uwzględniając projekty rządowe i samorządowe) przyspieszyła w trzecim kwartale z 6,9 proc. do 8,5 proc. — jest najwyższa od drugiego kwartału 2008 r.
Dzięki temu inwestycje wyrastają na silnik polskiej gospodarki. Jak podał GUS, w trzecim kwartale 2011 r. wzrost gospodarczy wyniósł 4,2 proc., z czego inwestycje odpowiadały za 1,6 pkt proc. Żadna inna składowa PKB nie nakręca tak mocno koniunktury jak inwestycje.
— Cieszy zwłaszcza silny wzrost wydatków na sprzęt. To pokazuje, że firmy chcą zwiększać moce produkcyjne — mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.
Odnotowana przez GUS silna skłonność firm do inwestowania cieszy, bo właśnie w tym okresie na rynkach finansowych było szczególnie gorąco. USA po raz pierwszy w historii straciły najwyższy rating, Grecja otarła się o niekontrolowane bankructwo, frank szwajcarski sięgnął astronomicznego poziomu 4,1 zł, złoty stracił do euro 50 gr, a WIG20 spadł o jedną czwartą. Ponadto, w ciągu trzech miesięcy odbyło się kilka antykryzysowych szczytów przywódców państwa w UE i na świecie — wszystkie zakończone rozczarowaniem inwestorów. Polscy przedsiębiorcy tych wstrząsów się nie przestraszyli i nadal zwiększali nakłady inwestycyjne.
— Dużo mówi się o globalnym kryzysie, rozpadzie strefy euro czy bankructwie Grecji. Ale na polską gospodarkę i polskie firmy to ma i będzie miało nieznaczne przełożenie. My nie odczuwamy żadnego spowolnienia, nasi klienci nie boją się o popyt i cały czas inwestują. Podpisujemy już kontrakty na 2013 r. — mówi Robert Król, prezes Multiprojekt, firmy z branży budowlanej.
Dwie drogi
Czy ten silny popyt inwestycyjny uda się utrzymać w kolejnych kwartałach? Ekonomiści są w tej sprawie podzieleni. Część z nich twierdzi, że skoro dotychczasowe niepokoje nie zdołały wystraszyć polskich przedsiębiorców, możemy być spokojni o inwestycje. — W 2012 r. polski PKB wzrośnie o 3-3,1 proc. Liczymy, że przy słabnącej konsumpcji i imporcie nakłady inwestycyjne sektora przedsiębiorstw przejmą pałeczkę i będą napędzać gospodarkę — stwierdził Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego, w TVN CNBC.
Warunki do inwestowania firmy mają bardzo dobre. Przedsiębiorcy mają rekordowe oszczędności — według danych NBP, na koniec października depozyty firm w bankach wynosiły 181 mld zł, czyli o 9 proc. więcej niż przed rokiem. W dodatku stopy procentowe są dość niskie, a wykorzystanie mocy wytwórczych — wysokie.
— Od strony dostępności kredytów sytuacja też będzie sprzyjająca. Banki będą musiały poprawiać wskaźniki płynnościowe, więc będą ograniczać kredyty hipoteczne i detaliczne. A ponieważ muszą na czymś zarabiać, będą rozwijały ofertę kredytów korporacyjnych, czyli tych najbardziej dochodowych — mówi Ernest Pytlarczyk.
Teoretycznie więc — nic tylko inwestować. Część analityków sądzi jednak, że to przesadny optymizm. Ich zdaniem, w trzecim kwartale osiągnęliśmy szczyt i w kolejnych kwartałach inwestycje będą stopniowo hamować.
— W inwestycjach mamy silną inercję. Spowolnienie będzie łagodne i rozpocznie się z opóźnieniem — mówi Piotr Bujak.
— Firmy na razie realizują projekty, co do których decyzja została podjęta jeszcze przed wybuchem zawirowań na rynkach. Nie spodziewam się spadku nakładów, ale sądzę, że będą rosły coraz wolniej — mówi Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.