Dziecko, przeprowadzka do innego miasta, obrona dyplomu MBA i... własny biznes. Szalony plan? Nie dla młodej mamy, która chciała więcej czasu spędzać z córeczką.
![Elwira Waszkiewicz, szefowa marki Bébé Coco, kilka miesięcy temu wystartowała z własnym biznesem, projektuje dziecięce ubranka z organicznej bawełny. W planach ma stworzenie międzynarodowej sieci networkingowej, skupiającej inne przedsiębiorcze mamy. Na zdjęciu z córką Josephine.
[FOT. TW] Elwira Waszkiewicz, szefowa marki Bébé Coco, kilka miesięcy temu wystartowała z własnym biznesem, projektuje dziecięce ubranka z organicznej bawełny. W planach ma stworzenie międzynarodowej sieci networkingowej, skupiającej inne przedsiębiorcze mamy. Na zdjęciu z córką Josephine.
[FOT. TW]](http://images.pb.pl/filtered/0e69f30c-5fa1-4413-8e07-35be16dc8f1b/c9938cfa-7b39-5ffb-99e2-6d1ea3d4cb9f_w_830.jpg)
Debiut w biznesie
Zaledwie kilka miesięcy temu Elwira Waszkiewicz wprowadziła na rynek markę Bébé Coco i wystartowała z internetową sprzedażą dziecięcych ubranek z organicznej bawełny, zaprojektowanych tak, by „rosły” razem z dzieckiem. — Chciałam być pełnoetatową mamą — odpowiada krótko, zapytana o motywację. Inspirację do założenia własnego biznesu przyniosła codzienność i pytanie męża, którego zadaniem było ubranie córeczki: „Dlaczego zajmuje to tak dużo czasu?”.
— Rzeczywiście, sprawdziliśmy to. Ubranie dziecka we wszystkie elementy dziecięcej garderoby zajmuje aż 15 minut. Zaczęliśmy więc szukać odpowiedzi na inne pytanie: jak ubrać dziecko modnie, ale też szybko? — mówi Elwira Waszkiewicz. Razem z mężem zaczęła więc projektować ubranka, które wyróżniałyby się nie tylko wzornictwem, ale również były produktem z wyższej półki. Postawili na certyfikowaną organiczną bawełnę, farbowaną owocami.
Podołać wyzwaniom
Pomysł szybko nabrał kształtów, trzeba było go teraz wcielić w życie. Bawełnę zamierzali sprowadzać z Indii, ale okazało się to większym wyzwaniem, niż oboje przypuszczali. Sprostali mu... dzięki networkingowi.
— Skorzystaliśmy z polecenia jednego z absolwentów Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu, której jestem absolwentką. Dzięki zdobytemu kontaktowi do firmy, zajmującej się importem bawełny, udało się zamówić po 40 kg z każdego rodzaju surowca. Bardzo ważne było dla nas również to, by przędzalnia, z usług której chcieliśmy korzystać, miała odpowiedni certyfikat — tłumaczy Elwira Waszkiewicz. Udało się taką znaleźć w Łodzi. Kolejnym zadaniem było znalezienie szwalni, która byłaby w stanie uszyć ubranka według projektu młodej mamy. Zadaniu podołał krawiec ze Świdnicy, z 20-letnim doświadczeniem w szyciu ubranek dla dzieci.
— Nie mieliśmy świadomości barier, które będziemy musieli pokonać, i pewnie dlatego udało nam się dopiąć swego. Znaleziona przez nas szwalnia miała niezbędne know- -how, którego nam na tamtym etapie brakowało.W szybkim czasie powstały prototypowe produkty, na początek po kilkadziesiąt sztuk body, śpioszków i sukienek. Sami stworzyliśmy stronę internetową. To wszystko, oprócz naszego wkładu pracy, kosztowało nas około 25 tys. zł. Tak właśnie powstała nowa marka ekologicznych i eleganckich ubranek Bébé Coco — mówi Elwira Waszkiewicz.
Biznes zaczął nabierać rumieńców. Teraz przedsiębiorcza mama ma w planach pozyskanie inwestora. Potrzebny jest kapitał na zakup kolejnej partii bawełny i realizację napływających zamówień, a następnie na eksport ubranek za granicę. Właścicielka Bébé Coco poszukuje też w największych miastach Polski sklepów partnerskich, w których będzie można kupić ubranka z pierwszej kolekcji. Elwira Waszkiewicz chciałaby, by zaprojektowane przez nią ubranka trafiły wkrótce za granicę. Myśli o eksporcie do Holandii, Niemiec, Hiszpanii, Łotwy, Czech, na Słowację oraz do Skandynawii, gdzie, jak podkreśla, potencjalni klienci są świadomi atutów bawełny organicznej.
Razem raźniej
W trakcie uruchamiania własnego biznesu młoda mama spotkała inne matki, które opiekując się dzieckiem, jednocześnie realizują się w biznesie, m.in. Katarzynę Kucharską, właścicielkę wydawnictwa Tashka. Tak zrodził się pomysł powołania do życia sieci przedsiębiorczych mam o nazwie MamEra.
— Chcemy na własnym przykładzie pokazać kobietom, że da się połączyć macierzyństwo z realizacją marzeń o własnym biznesie. Po urodzeniu dziecka stajemy się mniej atrakcyjne dla pracodawców, a mając własny biznes, możemy pracować z dzieckiem na kolanach — podkreśla Elwira Waszkiewicz.
Wśród członkiń sieci jest już i właścicielka studia aranżacji wnętrz, i mama prowadząca agencję interaktywną, dom produkcyjny, szefowa przedszkola i fotografka.
W oczekiwaniu na dotację
Panie organizują konkurs dla mam prowadzących biznes z „dzieckiem na kolanach”, by pokazać skalę tego zjawiska i stworzyć sieć networkingową, w ramach której będą mogły wymieniać się kontaktami i doświadczeniami oraz współpracować biznesowo. Do końca sierpnia przyjmują zgłoszenia do konkursu od przedsiębiorczych mam, których biznesy będą prezentowane na profilu sieci MamEra na Facebooku. Zwyciężczynie zostaną wyłonione we wrześniu. Do przedsięwzięcia planują zaangażować nie tylko mamy z Polski, ale też innych krajów.
— W Hiszpanii czy na Łotwie już istnieją organizacje parasolowe, w ramach których mamy realizują sobie nawzajem różne zlecenia. Gdy dostrzegają, że są w stanie poradzić sobie z tymi zadaniami, zakładają biznesy. Dokonuje się więc w ten sposób pewna wewnętrzna inkubacja — podkreśla Elwira Waszkiewicz. Do współpracy już zgłosiło się 14 partnerów z dziesięciu krajów Europy. Teraz młode mamy czekają na odpowiedź z Brukseli — złożyły wniosek na dofinansowanie projektu międzynarodowej sieci przedsiębiorczych mam. Walczą o 25 tys. EUR na organizację spotkań biznesmam z Polski i zagranicy oraz zainicjowanie networkingu.
— Kobiety są nadzwyczaj dobrze zorganizowane, wielozadaniowe. Ale gdy stają się matkami, zostają postawione w cień. Chcemy więc dać im narzędzie, by mogły realizować własne biznesy, skoro nie pasują do życia na etacie — mówi Elwira Waszkiewicz.