Przedsiębiorczość w genach

  • Alina Treptow
27-09-2013, 00:00

Wszystkiego chcę się nauczyć sama — deklaruje Nicole Soszyńska i zakłada własną firmę: sieć butików Desir Paris z bliską jej sercu modą z Francji.

Moda przemija, styl pozostaje — miała powiedzieć Coco Chanel, założycielka jednego z najsłynniejszych domów mody. Projektantka, która przygodę z modą zaczynała od kapeluszy, łamała konwenanse i to nie tylko obyczajowe. Pokazała Francuzkom, że mniej znaczy więcej i dzięki temu przeszła do historii. I choć z Warszawy do Paryża jest 1582 km, Nicole Soszyńska, córka właścicieli grupy kosmetycznej Oceanic (produkującej kosmetyki pod marką AA), planuje skrócić tę odległość. I to nie na mapie Google’a, lecz mody i stylu.

Rozwój.
Soszyńska
planuje
otwieranie dwóch
sklepów rocznie.
Być może trzeci butik
Desir Paris dołączy do
grupy jeszcze
w 2013 r.
Wyświetl galerię [1/3]

Rozwój. Soszyńska planuje otwieranie dwóch sklepów rocznie. Być może trzeci butik Desir Paris dołączy do grupy jeszcze w 2013 r.

Biznes z pasją

Rok temu Nicole Soszyńska otworzyła butik Desir Paris przy ulicy Mokotowskiej w Warszawie, a w tym roku drugi w Galerii Mokotów. Urodziła się w Brukseli i wykształciła w szkołach francuskich w Warszawie i Paryżu, więc postawiła na francuskie marki — Tarę Jarmon i Gérarda Darela.

— Moda to mój pomysł na biznes, ale też pasja. Choć inwestorami są moi rodzice, to — tak jak w przypadku każdej innej inwestycji — pomysł musi się przełożyć na zysk. Musiałam przedstawić biznesplan i argumenty, dlaczego francuskie marki warto wprowadzić do Polski — zaznacza Nicole Soszyńska. 26-latka tłumaczy, że wybór padł na Tarę Jarmon i Gérarda Darela, ponieważ, według niej, te firmy są esencją Paryża. A plan był taki, by wprowadzić francuski szyk na polskie ulice.

— Te marki widać w Paryżu. Są też kojarzone z kultowymi przedmiotami, np. Gérard Darel ze swetrem w stylu pulowera, jaki Marilyn Monroe nosiła w filmie „Let’s make love”, czy torebką „24 godziny” [torebka z „bąblami” wyglądająca jak zrobiona na szydełku — red.], którą nosi niemal co druga paryżanka. Co więcej, ta marka ma silną pozycję na świecie, co potwierdza jej obecność w 60 krajach. Dla mnie to dowód, że firma jest dobrym partnerem biznesowym. Podobnie jest w przypadku Tary Jarmon. Cechą tej marki jest dbałość o detale — hafty, kokardy, kwiaty czy biżuteryjne wykończenia — opowiada Nicole Soszyńska.

Przydatna lekcja

Po roku działania Desir Paris wpisał się już na modową mapę Warszawy, ale początki, jak to zwykle bywa, nie były łatwe — od wybierania kolekcji (z duszą na ramieniu i powtarzanym w kółko pytaniem, czy się sprzeda) po rozpakowywanie towaru, metkowanie i wymierzanie powierzchni pod nowe lustra w przymierzalni.

— Przez pierwszych kilka miesięcy butik był praktycznie moim drugim domem, jednak dzięki temu poznałam moje klientki i ich potrze- by. To była przydatna lekcja — mówi Nicole Soszyńska.

Później nie było już na to czasu, bo biznes zaczął się rozwijać. W planach są ko- lejne butiki. Być może trzeci dołączy do grupy jeszcze w tym roku. Plan jest taki, by otwie- rać rocznie dwa sklepy. Możliwe, że oprócz Gérarda Darela i Tary Jarmon pojawią się również nowe marki. Może Soszyńska? Nicole nie byłaby pierwszym architektem (studiowała w paryskiej Ecole Nationale Supérieure d’Architecture Paris-Val de Seine) robiącym karierę jako projektant mody. Ciągnęło ją zresztą do niej jeszcze, gdy mieszkała we Francji. Potem przez dwa lata uczyła się mody w berlińskim Esmod International University of Art for Fashion.

— Do architektury i projektowania na pewno wrócę. Na razie stworzyłam wystrój własnych butików, od czasu do czasu projektuję biznesowe wnętrza znajomym i ich znajomym — mówi Nicole Soszyńska.

Ale zarzeka się, że na razie nie planuje stworzenia własnej marki modowej. Jej biznes świetnie się wpisuje w to, co robi rodzina Soszyńskich. Choć w zachodnich koncernach droga byłaby odwrotna — od mody do kosmetyków — to może polska grupa pójdzie pod prąd?

— Brałam pod uwagę scenariusz, że w przyszłości przejmę firmę rodziców. Czy na pewno tak się stanie, trudno dzisiaj powiedzieć. Nigdy jednak nie chciałam przyjść tam ot tak, powiedzieć, że teraz moja kolej. Jeśli przyjść, to z doświadczeniem i nowymi pomysłami, stąd własny biznes. Bo ja wszystkiego chcę się nauczyć sama — konkluduje Nicole Soszyńska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ALINA TREPTOW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Przedsiębiorczość w genach