Od chwili zamknięcia drzwi domu do przekroczenia progu firmy, a potem w drodze powrotnej pracownik też podlega opiece pracodawcy.
Pracownica warszawskiej Spółdzielni Przemysłu Cukierniczego (SPC) jak co dzień jedzie do pracy tą samą drogą. Wsiada do tramwaju numer 15, a potem do autobusu. Od przystanku musi jeszcze kawałek dojść. Droga prowadzi wzdłuż ogrodzenia, które okala zakład produkcyjny. Półtora metra przed bramą, na krawężniku, kobiecie wykrzywia się stopa. Lekarz stwierdza skręcenie nogi w kostce. Pracownica zawiadamia Edytę Rogulską, specjalistę ds. BHP w SPC, która uznaje zdarzenie za wypadek w drodze do pracy.
— Poszkodowany musi niezwłocznie zgłosić wypadek telefonicznie, osobiście, elektronicznie lub pisemnie. Od tego momentu pracodawca rozpoczyna ustalanie okoliczności i przyczyny zdarzenia — mówi Edyta Rogulska.
Norbert Kraj, prawnik w FPA Group, podkreśla, że pracownik, którego pracodawca zaniedba ten obowiązek, może wystąpić z pozwem do sądu pracy.
Ze szpitala można
Jeśli w firmie jest specjalista ds. BHP, to przeprowadza on procedurę związaną z wypadkiem. Tam, gdzie go nie ma, może to zrobić osoba odpowiedzialna za politykę personalną lub sam pracodawca. Musi zbadać, czy wypadek kwalifikuje się do kategorii „do lub z pracy”.
— Powinno być to zdarzenie nagłe, wywołane przyczyną zewnętrzną, które nastąpiło w drodze do lub z miejsca zatrudnienia. Droga ta musi być najkrótsza i nieprzerwana, chyba że na skutek tzw. przyczyny uzasadnionej życiowo, której czas nie przekracza jednak granic potrzeby. Może to być na przykład odebranie dziecka ze szpitala — mówi Edyta Rogulska.
Śledztwo przeprowadza się na podstawie oświadczenia poszkodowanego, jego rodziny, świadków wypadku, osób udzielających mu pierwszej pomocy oraz dowodów.
— Wszystko trzeba opisać w tzw. karcie wypadku, nie później niż 14 dni od zgłoszenia zdarzenia. Sporządza się ją w dwóch egzemplarzach. Jeden otrzymuje poszkodowany lub jego rodzina, drugi powinien być przechowywany w dokumentacji powypadkowej w firmie — mówi Edyta Rogulska.
33 dni na koszt pracodawcy
Od 1 stycznia 2003 roku wypadki w drodze do lub z pracy podlegają systemowi świadczeń z ubezpieczenia chorobowego. Wcześniej były włączone do świadczeń z ubezpieczenia wypadkowego, na które co miesiąc pracodawca odprowadza składki do ZUS.
— Zmiana ta spowodowała, że poszkodowany pracownik otrzymuje przez pierwsze 33 dni niezdolności do pracy 100 proc. wynagrodzenia chorobowego bezpośrednio od pracodawcy. Później — jeżeli pracownik jest nadal niezdolny do pracy — obowiązek finansowania przechodzi na ZUS, który wypłaca zarówno wynagrodzenie, jak i w razie potrzeby świadczenie rehabilitacyjne — mówi Jolanta Karkusińska, zastępca kierownika działu personalnego w SPC.
Dla porównania — jeśli zatrudniony ulega wypadkowi „przy pracy”, to wszystkie świadczenia z tym związane (zasiłek, odszkodowania itd), reguluje ZUS z ubezpieczenia wypadkowego.