Przez większą część środowej sesji wartość złotego pozostawała bez znacznych zmian w stosunku do zamknięcia wtorkowego. Dolar poruszał się w przedziale 3,8085-3,8160 zł. Nieco większym wahaniom ulegało euro — 4,7745-4,7925 zł. Odchylenie od parytetu wynosiło 1,5 proc. po jego słabej stronie.
Jednym z najważniejszych wydarzeń na rynkach finansowych był wczoraj przetarg obligacji 2-letnich wartych 2,6 mld zł. Na rynku prognozowano, że popyt będzie ponad dwukrotnie wyższy od podaży i wyniesie 5-6 mld zł. Inwestorzy oczekiwali też na wystąpienie wicepremiera Jerzego Hausnera, dotyczące rządowej polityki gospodarczej w 2004 r. Zaraz po 13.00 podano, że zainteresowanie inwestorów oferowanymi przez Ministerstwo Finansów obligacjami było zgodne z oczekiwaniami. Popyt wyniósł 6,2 mld zł, co oznacza, że przewyższył on podaż 2,4-krotnie. Po godzinie 15.00 wartość złotego gwałtownie spadła. Cena dolara zwyżkowała do 3,8335 zł, a cena euro — do 4,8080. Odchylenie sięgnęło 2,0 proc. Inwestorzy zaczęli sprzedawać złote po wypowiedzi Gertrude Tumpel-Gugerell z Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Powiedziała ona, że złoty, węgierski forint i czeska korona są przewartościowane w stosunku do euro. Przecena naszej waluty była jednak krótkotrwała i nieznaczna.
Godzinę później Jerzy Hausner podkreślił, że chce doprowadzić do obniżki deficytu budżetowego o 3 mld zł w 2004 r. Zapowiedział, że wejście do strefy euro będzie możliwe w 2009 r. O 16.35 dolar wyceniany był na 3,8290 zł, a euro — na 4,7910 zł (odchylenie +1,76 proc.). Atmosfera na rynku nadal jest napięta. Do końca tygodnia będziemy świadkami wahań naszej waluty przy odchyleniu od parytetu 1-2,5 proc. po jego słabej stronie.
Na początku środowego handlu notowania europejskiej waluty do dolara konsolidowały się w przedziale 1,2505-1,2560. Cena euro utrzymywała się tylko nieznacznie poniżej wysokich poziomów z drugiej części poniedziałkowej sesji (maksymalnie 1,2599). Na rynku panowało przekonanie, że podczas rozpoczynającego się w piątek spotkania grupy G7 nie będzie żadnych decyzji o wstrzymaniu przeceny dolara. Opublikowane o 10.00 dane makro z Eurolandu nie wpłynęły w większym stopniu na kurs. Sporządzany na zlecenie agencji Reuters indeks PMI, opisujący aktywność sektora usług strefy euro, pomimo aprecjacji wspólnej waluty wzrósł w styczniu do 57,3 pkt z 56,6 pkt w grudniu i był o 0,3 pkt wyższy niż oczekiwano.
Podobnie z podanymi dwie godziny później przez Eurostat wstępnymi szacunkami inflacji za styczeń. Wskaźnik HICP wyniósł 2 proc., nie uległ zmianie do grudnia i był zgodny z prognozami. Po godz. 16.00 cena euro na chwilę spadła do 1,2490 USD. Wsparciem dla dolara była publikacja danych makro z USA. W grudniu zamówienia w przemyśle zwyżkowały o 1,1 proc. wobec oczekiwań 0,2 proc. Z kolei w styczniu aktywność sektora usług tego kraju była wyższa niż prognozowano. O godz. 16.35 euro wyceniane było na 1,2515 USD. Zdaniem analityków, notowania euro do dolara po chwilowej przerwie powinny dalej piąć się do góry. Dla kursu EUR/USD najbliższym celem pozostaje 1,2660.