Inwestorzy kupowali akcje przed komunikatem o przejęciu na Ukrainie
Inwestorzy nie zareagowali przesadnym optymizmem na poranny, piątkowy komunikat Impela o ukraińskiej inwestycji. Wrocławska firma poinformowała w nim, że zawiązała ę joint venture Impel Griffin Group. Zostanie do niej wniesiona część przedsiębiorstwa ukraińskiej firmy Gryfin.
Transakcja była wprawdzie spodziewana, ale nie z tego powodu piątkowy kurs Impela spadał. Znaleźli się bowiem lepiej poinformowani inwestorzy, którzy już w czwartek kupowali papiery spółki. Należała wówczas ona do liderów wzrostów. Na zamknięciu czwartkowej sesji za akcje wrocławskiej grupy płacono 16,33 zł. To o 4,7 proc. więcej niż dzień wcześniej. W trakcie sesji kurs rósł nawet o 9,6 proc., przy sporych — jak na tę spółkę — obrotach.
Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Mimo czwartkowego wyskoku pięciosesyjna stopa zwrotu z inwestycji w Impel jest ujemna. Kurs grupy sprzątająco-ochroniarskiej, która zamierza też zająć się deweloperką, już od dłuższego czasu nie zachęca do zakupów.
W połowie maja akcje Impela po gwałtownych wzrostach kosztowały 43,1 zł. Od tego momentu tylko tanieją. Chociaż latem kurs spółki skutecznie bronił się przed zawirowaniami na giełdzie, to jesienią spadki wyraźnie przyśpieszyły. W ciągu niespełna półtora miesiąca straciły jedną piątą wartości. W ubiegłym tygodniu kurs wrocławskiej firmy sięgnął dna i osiągnął roczne minimum — 15,6 zł.
Miniony tydzień był dla kursu Impela dość burzliwy. Ale w samej spółce dużo się działo przez cały rok. Poprawiająca się sytuacja na rynku pracy wymusiła na wrocławskiej grupie spore podwyżki pensji. Impel stara się przerzucać zwiększone koszty na klientów, ale nie zawsze jest to możliwe. W rezultacie narastająco po trzech kwartałach Impel ma 4,5 mln zł zł czystego zarobku, czyli ponad 50 proc. mniej niż przed rokiem. Przychody grupy wzrosły w tym czasie o ponad 20 proc. — do 655 mln zł. Z rentownością netto nie jest więc dobrze, chociaż operacyjna nieco się poprawiła. Spółka po cichu przygotowuje się do rozpoczęcia działalności deweloperskiej. Ma ona przynosić przychody i zyski przez najbliższych kilka lat.
Katarzyna
Sadowska