Średnie z cen docelowych dla akcji aż sześciu banków sugeruje dwucyfrowy potencjał spadku notowań.




Gdyby na wykres branżowego subindeksu WIG-Banki popatrzeć jak na profil ośmiotysięczników w Himalajach, to inwestorzy we wspinaczce na szczyt znajdowaliby się właśnie na przedwierzchołku. Do rekordu z 2007 r. brakuje jeszcze 7,5 proc. Kupujący prą z impetem, ale eksperci przekonują, że dotychczasowa zdobycz to i tak już dużo, i zalecają odwrót.
Tydzień temu analitycy ING Securities obniżyli zalecenie dla giełdowego sektora do „niedoważaj” z „przeważaj”, we wtorek strateg JP Morgan radził zamienić polskie akcje na rosyjskie, a specjalista Raiffeisena rekomendował „niedoważaj”. Wreszcie — wczoraj z „przeważaj” do „neutralnie” swoje zalecenie obniżyli analitycy DM BZ WBK. Tylko Marta Czajkowska-Bałdyga z DM BPS w najnowszym raporcie utrzymała pozytywne nastawienie do sektora, choć i ona radzi, by stosować indywidualne podejście do poszczególnych banków, ze względu na — jak podkreśliła — dość wymagające wyceny niektórych z nich.
O tym, że sektor w opinii analityków jest przewartościowany, przekonuje zestawienie najświeższych rekomendacji. Z dziewięciu banków tylko w dwóch przypadkach — Aliora i PKO BP — pozytywnych rekomendacji jest więcej niż negatywnych. Średnie z cen docelowych dla akcji aż sześciu banków sugeruje dwucyfrowy potencjał spadku notowań.
Za najbardziej przewartościowany uznawane są Bank Millennium i Bank Handlowy, przy czym ten ostatni nie doczekał się w ostatnichmiesiącach ani jednej pozytywnej rekomendacji. Ba, zaledwie jedna z najświeższych dziesięciu była neutralna. Nie przeszkadza to w tym, by kurs instytucji, kierowanej przez Sławomira Sikorę, bił właśnie kolejny historyczny rekord.
Analitycy przekonują jednak, że z fundamentami i perspektywami ma to niewiele wspólnego. Jovan Sikimic z Raiffeisena uważa, że wyceny poszybowały zbyt wysoko, a premia w stosunku do banków rosyjskich i tureckich jest rekordowa. Podobnego zdania jest David Aserkoff z JP Morgan. Co mówią liczby? Wskaźnik cena do zysku dla indeksu WIG-Banku na ten rok sięga 20, dla prognoz na przyszły rok wynosi 16,8. W Turcji to 8,8 i 8,3, a Rosji około 6. Podobne dysproporcje są, jeśli porównać wskaźnik cena do wartości księgowej, co nie znajduje uzasadnienia w rentowności naszego sektora.
Oczekiwane dywidendy są na mniej więcej zbliżonym poziomie. Specjalista Raiffeisena spodziewa się, że sezon publikacji wyników za trzeci kwartał pokaże przyspieszenie spadku zagregowanegozysku w skali roku w porównaniu z pierwszym półroczem, kiedy wyniósł on minus 9 proc. Rezultatami pochwalił się na razie tylko Bank Zachodni WBK.
Zysk netto okazał się być znacznie wyższy od oczekiwań, na co kurs zareagował zwyżką zbliżoną do tempa, w jakim rósł WIG30. Euforii więc nie było, a Dariusz Górski i Andrzej Bieniek, specjaliści DM BZ WBK, uważają, że oczekiwany przez nich 18-procentowy wzrost zysków sektora w 2014 r. jest już odzwierciedlony w cenach akcji.
Co więcej, ich zdaniem, potencjał zwyżki jest ograniczony przez rodzaje ryzyka związane z wprowadzeniem podatku bankowego, dalsze cięcia opłaty interchange oraz ograniczenie dochodów z biznesu bancassurance. W pierwszym półroczu banki sprzedały o jedną czwartą mniej polisolokat niż rok wcześniej. Ministerstwo Finansów pracuje nad przepisami, które mają zlikwidować brak opodatkowania zysków z tego produktu podatkiem Belki. To zrówna je pod względem statusu ze zwykłymi depozytami bankowymi. W efekcie banki i ubezpieczyciele masowo wycofują ten produkt z oferty.
Ze względu na swoją wagę w indeksach (ponad 34 proc. w WIG30), perspektywy notowań przedstawicieli sektora bankowego mają ogromne znaczenie dla perspektyw całego rynku. Hossa może stanąć pod dużym znakiem zapytania, chyba że — jak to już nie raz bywało — inwestorzy okażą się głusi na argumenty analityków.