Przekształcenia szkół – zagrożenie czy ratunek?

DI
opublikowano: 23-02-2015, 00:00

Specjalnie dla Pulsu

W ubiegłym tygodniu Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) poinformował, że ponad 2 tys. małych szkół podstawowych (liczących do 70 uczniów) „może być zagrożonych przekazaniem stowarzyszeniu czy fundacji”. Do końca lutego jednostki samorządu terytorialnego mogą podejmować w tej sprawie uchwały. W ubiegłym roku samorządowcy, którzy w ten sposób m.in. redukują koszty edukacji (wyłączają szkoły spod Karty Nauczyciela), wstrzymywali się z takimi działaniami (wybory). W tym roku — zdaniem ZNP — nie będą już tacy powściągliwi. Według nauczycielskiego związku, takie rozwiązania są nie tylko szkodliwe, ale nie przynoszą oszczędności.

ZNP zaapelował do premier Ewy Kopacz „o powstrzymanie procederu” pozbywania się przez samorządy szkół i przedszkoli. O komentarz poprosiliśmy Wojciecha Ziętkowskiego, burmistrza Środy Wielkopolskiej, który — dzięki krytykowanym przez ZNP praktykom — ocalił przed zamknięciem szkoły wiejskie. [DI] © Ⓟ

OKIEM SAMORZĄDOWCA

WOJCIECH ZIĘTKOWSKI

burmistrz Środy Wielkopolskiej

Nie dziwi postawa ZNP, który broni jak niepodległości przywilejów, bo taka jest jego rola. Niestety lub „stety” jest coraz mniej chętnych, aby ten kosztowny i niesprawiedliwy system utrzymywać w takim stanie. Polska jest krajem, w którym jest dwa razy więcej nauczycieli w przeliczeniu na ucznia niż np. w Niemczech, natomiast mamy dwa razy mniejszy PKB na głowę mieszkańca i dwa razy mniej lekarzy niż u naszego sąsiada.Często w obronie przywilejów powołuje się na tzw. zachód, ale przytacza się tylko wygodne fakty, a całkowicie ignoruje się te, które nie idą w parze z założoną tezą. Mniej placówek państwowych to więcej konkurencji między szkołami i niższe koszty ich funkcjonowania. Procesu odpubliczniania, a de facto „odkartowiania” szkół i przedszkoli, nie da się zatrzymać. Na brak pieniędzy w budżecie państwa i samorządów zaklęcia nie pomogą. To nieprawda, że dzięki takim przekształceniom nie ma oszczędności. Widzimy je na własnym przykładzie. Mogę śmiało powiedzieć, że za mniej dzieci dostają więcej. Myślę, że dla dobra oświaty, uczniów i budżetów wszystkich możliwych szczebli im szybszy to będzie proces, tym lepiej. Gdyby było więcej odwagi wśród rządzących, a także wśród nauczycielskich związkowców, należałoby jak najszybciej wprowadzić programy szkoleń i zmiany kwalifikacji dla tracących pracę nauczycieli, a także możliwie rozszerzyć programy pomostowe dla nauczycieli z długim stażem pracy. Myślę, że obniżenie i uproszczenie podatków, całkowita zmiana systemu emerytalno-rentowego, radykalne ograniczenie biurokracji przywrócą Polakom chęć do działania, pracy, w efekcie też do posiadania większej liczby dzieci, a to przełoży się na zwiększenie zapotrzebowania rynku na wiedzę i dobrych chętnych do uczenia nauczycieli. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu