Powodem są zapiski z posiedzenia Riksbanku w lutym, które pokazały rozbieżności związane z ostatnią decyzją o luzowaniu (wprowadzono ujemną stopę procentową -0,1 proc., oraz lokalną wersję programu QE na 10 mld SEK). Po pierwsze nie była ona jednomyślna, po drugie „fundamentalne” rozbieżności pojawiają się już pomiędzy szefem Riksbanku Stefan’em Ingvese’em, a jego nowym zastępcą Henry’m Ohlssonem. Pierwszy jest orędownikiem luzowania i twierdzi, że bank centralny powinien zrobić wszystko, aby doprowadzić inflację do celu na poziomie 2 proc. (co oznaczałoby, kolejne decyzje nt. luzowania polityki). Drugi wypowiada się nieco krytycznie o ujemnych stopach procentowych, sugerując, że te nie powinny pójść już znacząco w dół. Gdyby tak się rzeczywiście stało, to byłoby to pewną rewizją obaw rynku, co do przyszłych działań Riksbanku. Niemniej już teraz przenosi to akcenty na bieżące dane – te nt. inflacji, ale i także płac. Rynek będzie analizował (i być może niektórzy członkowie Banku także, co sugerowałoby, że potrzebują więcej czasu do kolejnej decyzji), wpływ ostatnich działań. Znamienny jest tutaj dzisiejszy artykuł w Dagens Nyheter sygnowany przez 6 członków Riksbanku.
Na wykresie EUR/SEK widać, że negatywny sygnał, jakim było naruszenie wzrostowej linii trendu opartej o dołek z 28 stycznia, pojawił się już wczoraj. Teraz celem mogą być okolice 8,3850-8,39 bazujące na maksimach z lipca i października ub.r.