Przerost formy nad treścią

Monika Niewinowska
opublikowano: 2005-09-29 00:00

Banki miały do odegrania istotną rolę w procesie absorpcji unijnych środków. Egzamin zdały. Na trzy plus.

Cały system udzielania wsparcia finansowanego z funduszy unijnych opiera się na zasadzie refundacji. Oznacza to, że firmy, gminy, powiaty czy instytucje muszą dysponować własnymi środkami finansowymi na realizację projektów, aby po ich zakończeniu uzyskać zwrot części poniesionych kosztów. Biorąc pod uwagę fakt, że główną barierą rozwoju polskiej gospodarki jest brak środków finansowych — niebagatelne zadanie stanęło przed całym sektorem bankowym. Bez jego udziału w prefinansowaniu projektów środki unijne mogłyby pozostać niewykorzystane.

Wielka mobilizacja

Banki potraktowały powierzoną sobie rolę bardzo poważnie. Większość z nich wyedukowała w zakresie funduszy unijnych swoich pracowników. Przygotowane zostały też nowe produkty finansowe dopasowane do potrzeb programów pomocowych — zarówno dla przedsiębiorców, jak i gmin czy samorządów lokalnych. Wiele banków organizowało też — na własną rękę — szkolenia dla swoich potencjalnych klientów z zakresu dostępnych dla nich środków unijnych i możliwości współ- i prefinansowania realizacji projektów kredytami.

— Czujemy, że mamy do zrealizowania pewną misję. Nie chcemy, aby nasza rola w procesie wykorzystywania funduszy unijnych ograniczała się jedynie do udzielania kredytów. Wykwalifikowani pracownicy naszych placówek służą klientom również poradą na temat możliwych form wsparcia. Poza tym organizujemy szkolenia z zakresu funduszy unijnych — mówi Aleksandra Rutkowska z Raiffeisen Bank Polska.

Jeszcze jeden krok dalej poszedł Fortis Bank, emitując w telewizji i radiu spoty reklamujące dotacje inwestycyjne dla małych i średnich przedsiębiorstw.

— Uznaliśmy, że głód informacji wśród przedsiębiorców jest tak duży, że zasadne jest wykorzystanie reklamy aby pokazać im, że nasz bank może stać się dla nich źródłem informacji nie tylko o kredytach, ale i dotacjach unijnych — wyjaśnia Waldemar Leszczyński z Fortis Banku.

Związani umową

Udział banków w systemie absorpcji unijnych środków ma szczególny wymiar w przypadku dotacji inwestycyjnych dla małych i średnich przedsiębiorstw w ramach działania 2.3 programu Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw.

— Od przedsiębiorców ubiegających się o dotację z działania 2.3 „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw poprzez inwestycje” w kwocie przekraczającej 125 tys. zł wymaga się współfinansowania projektu kredytem bankowym. Promesa kredytowa jest jednym z załączników do wniosku o dotację — zwraca uwagę Monika Karwat-Bury z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).

Pozytywna opinia banku o projekcie jest pewnego rodzaju gwarancją jego powodzenia pod względem finansowym. Efektem dodatkowym miało być spowodowanie większej otwartości banków na klienta z sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

Aby usprawnić współpracę na linii bank–przedsiębiorca–PARP, opracowany został system współpracy sektora bankowego z agencją. Porozumienie o współpracy z PARP podpisały wszystkie banki, łącznie z bankami spółdzielczymi.

— Zgodnie z umową banki zobowiązują się do stworzenia kredytów dostosowanych do wymagań programu wsparcia oraz promowania i edukowania przedsiębiorców w zakresie dotacji na inwestycje i włączenia się do procesu oceny biznesplanów. Z drugiej strony PARP zobowiązuje się do promowania roli banków w procesie wykorzystywania funduszy unijnych i zapewnienia udziału przedstawiciela Związku Banków Polskich w pracach grupy oceniającej wnioski o dotacje inwestycyjne — mówi Monika Karwat-Bury.

Mizerne efekty

Działania banków w zakresie promocji funduszy unijnych wśród przedsiębiorców były widoczne. Można jednak odnieść wrażenie, że były podejmowane nieco… na pokaz. Badania przeprowadzone przez Parlamentarny Zespół ds. Absorbcji Funduszy Unii Europejskiej wśród potencjalnych beneficjentów unijnego wsparcia pokazują, że trudności z dostępem do środków na prefinansowanie realizacji projektów są drugim najczęściej wskazywanym problemem — zaraz po nadmiernym rozbudowaniu procedur. Zwraca na to uwagę ponad 50 proc. respondentów, podczas gdy na brak informacji o możliwościach uzyskania wsparcia narzeka zaledwie kilkanaście procent. Trudno się dziwić, skoro bankowcy sami przyznają, że dostęp do kredytów na pre- czy współfinansowanie projektów podlegających dofinansowaniu jest dosyć trudny.

— Banki nie stosowały dla przedsiębiorców ułatwień natury finansowej. W standardowy sposób oceniana była zdolność kredytowa i parametry finansowe projektu. Wymagane były również zabezpieczenia. Projekty oceniano nie biorąc pod uwagę potencjalnego dofinansowania — przede wszystkim dlatego że jest ono wypłacane w formie refundacji, co pociąga za sobą pewne ryzyko — przyznali podczas niedawnej konferencji przedstawiciele Związku Banków Polskich.

Wiele do życzenia pozostawia również jakość projektów, którym banki przyznały promesę kredytową. W pierwszym terminie składania wniosków o dotacje inwestycyjne średnia skuteczność wnioskodawców wyniosła 11 proc. Spośród wniosków posiadających promesę kredytową wsparcie przyznano tylko 8 proc. Można więc wyciągnąć wniosek, że banki oceniając projekty, kierowały się wyłącznie kwestiami finansowymi, nie biorąc pod uwagę dopasowania do założeń programu pomocowego. Jak to się ma do misji edukacyjnej banków i kreowania się na doradcę i partnera w procesie ubiegania się o dotacje?