Prześwietlą zakup stoczni

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 25-11-2010, 00:00

Crist kupił gdyński dok z pomocą publiczną czy na biznesowych zasadach — ma to do piątku wyjaśnić Brukseli resort skarbu.

Z gospodarską wizytą do Gdyni wybiera się Aleksander Grad, minister skarbu

Crist kupił gdyński dok z pomocą publiczną czy na biznesowych zasadach — ma to do piątku wyjaśnić Brukseli resort skarbu.

9 grudnia Aleksander Grad, minister skarbu, ma przyjechać do Stoczni Gdynia i sprawdzić, jak w jej majątku udało się zadomowić firmom, które przejęły aktywa produkcyjne.

— Dziś na majątku stoczni pracuje około 1,2 tys. osób, ale to nie są nowe miejsca pracy. Na razie działają głównie pracownicy zatrudnieni w firmach, które nabyły stoczniowy majątek — mówi Patryk Michalak, prezes Stoczni Gdynia.

Na kupionych od spółki terenach i maszynach pracuje już Energomontaż Północ, działalność przenosi Stocznia Nauta i pełną parą rusza Crist, który już położył stępkę pod swój megastatek za 180 mln EUR. Wkrótce ma zatrudnić 200-250 osób.

By w grudniu Aleksander Grad mógł cieszyć się z rozwoju działalności na terenach gdyńskiej stoczni, musi udowodnić Komisji Europejskiej, że zakup dużego doku przez Crist był transakcją biznesową, a nie pomocą publiczną. Agnieszka Majchrzak z biura prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdza, że Bruksela przysłała pytania dotyczące tej transakcji. Odpowiedzi przygotowuje resort skarbu.

— Przedstawimy je Komisji Europejskiej do piątku i dopiero wówczas udzielimy informacji — wtóruje Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.

Wątpliwości komisji budzi to, że Crist kupił duży dok za 175 mln zł, na co 150 mln zł pożyczył od państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). Z Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych otrzymał też gwarancje ubezpieczeniowe dla finansowania budowy megastatku.

Przedstawiciele ARP o transakcji i wątpliwościach Brukseli nie chcą mówić. Odsyłają do Crista. Andrzej Szwarc, który reprezentuje tę firmę, uspokaja, że pytania komisji to ponoć standardowa procedura, a sprawę wyjaśnia ARP.

Pomysł na wyjście z sytuacji mają Ukraińcy związani z grupą ISD, której menedżerowie kontrolują Stocznię Gdańsk, i powiązaną z tymi firmami Patią, która rywalizowała z Cristem o dok. Chcą wejść w dok i budowę megastatku, w zamian pomagając Cristowi w szybkiej spłacie kredytu od agencji.

— Nie będzie kredytu z ARP, nie będzie problemów z Brukselą — mówi przedstawiciel ukraińskiej grupy.

Sprawa jednak nie jest taka prosta. ARP udzielała bowiem niedawno pomocy publicznej Stoczni Gdańsk i boi się, że jej pożyczka dla Crista byłaby spłacona pomocą dla Gdańska, a to Brukseli też się nie spodoba.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu