Z trzech branż: mięsnej, mlecznej i rybnej największe szanse przetrwania ma ta ostatnia, bo jest zmodernizowana, a większość zakładów już eksportuje swoje wyroby.
Jerzy Safader
prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów Ryb
- Branża przetwórstwa rybnego ma się całkiem dobrze i stanowi nie lada konkurencję dla Unii Europejskiej. Zakłady intensywnie modernizują się. Część musi jednak liczyć się z zaprzestaniem działalności. Dotyczy to małych, często cienko przędących podmiotów. Nieliczne mogą się jednak uchronić oferując produkty na tzw. rynek lokalny, jak to się dzieje w UE. Naszym wspólnym problemem jest brak surowca do przerobu, tak więc zmniejszenie liczby zakładów pomoże oczyścić rynek i zracjonalizować go.
Marek Murawski
Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich
- Problemem wszystkich zakładów, które nie są jeszcze dostosowane do standardów unijnych, jest brak środków na sfinansowanie inwestycji. Potrzebne jest wsparcie zewnętrzne. Gdyby firmy przeznaczyły całość zysku na modernizację, trwałaby ona co najmniej kilkanaście lat. Firmy liczą nie tylko na wsparcie z programu unijnego SAPARD, ale także tanie kredyty. Dziwne jest to, że o takie kredyty w resorcie rolnictwa oficjalnie ubiegała się branża mleczna, a uzyskała mięsna.
To, jaka będzie przyszłość branży mlecznej, zależy także od wielkości kwoty mlecznej wynegocjowanej z Unią oraz rozwiązania problemu segregacji mleka.
Zakłady, które wstępnie zaliczono do odstrzału, mają dwa wyjścia. Albo jakimś cudem zdążą się zmodernizować, albo zredukują produkcję i zajmą się tylko skupem.
Stanisław Zięba
sekretarz Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa
- Polska miała jedenaście lat na restrukturyzację i modernizację przemysłu mięsnego. W ciągu tego czasu nie zrobiono zbyt wiele. Modernizację prowadziły głównie duże zakłady przemysłowe i przetwórcze. Do sektora ubojowego świadomość, że wymagania sanitarno-weterynaryjne nie podlegają wnioskom o okres przejściowy ani żadnej abolicji, dotarła zaledwie kilka miesięcy temu.
Działamy w warunkach wolnej konkurencji przy jednoczesnym braku dopłat do eksportu. Duża część zakładów upadnie, ale takie są prawa rynku. Nie ma złotego środka na uratowanie wszystkich podmiotów.