Przewietrzyć te przepisy!

Andrzej Nierychło
opublikowano: 2005-09-07 00:00

I znowu ktoś chciał dobrze, a wyszło jak wyszło. Nowe przepisy zmniejszają obciążenia najmniejszych firm, zwanych jednoosobowymi, jeśli te zakładane są po raz pierwszy. Korzyść z tytułu pomniejszenia rozmaitych składek i opłat sięga kilkuset złotych miesięcznie. To oczywiście korzystne i wytycza pewien kierunek nastawienia państwa wobec biznesu.

A jednak okazało się, że z gruntu zasadny ruch wykonano niezręcznie. No bo proszę sobie wyobrazić dwie podobne firmy, na przykład warsztaty działąjące w tym samym mieście. Jedna działa od lat, a druga powstała wczoraj. Dlaczego właściciel tej pierwszej ma płacić wyższe składki? Dla urzędnika z ministerstwa sprawa jest być może jasna, ale konkretnemu hudraulikowi czy ślusarzowi nie sposób tego wytłumaczyć.

Przecież ten ślusarz szybko wpadnie na następujący pomysł: pójdzie do gminy i zlikwiduje firmę, a jutro jego żona czy syn zarejestrują „nową”. Czterysta czy pięćset złotych miesięcznie na ulicy nie leży... Szkoda tylko, że przy okazji ucierpi autorytet państwa i po raz kolejny zatryumfuje przekonanie, że bez kombinowania w tym kraju żyć się nie da...

I wcale nie chodzi o to, aby w trybie awaryjnym ktoś pospiesznie próbował teraz uszczelnić nowe przepisy. Trudno, stało się. Można jednak wykorzystać tę sytuację do pełnego przejrzenia całego prawodawstwa dotyczącego owych firm jednoosobowych. Wiele z tych przepisów tworzonych było z myślą o warsztacie rzemieślniczym, a dziś korzystają z nich z konieczności taksówkarze, księgowi, aktorzy i dziennikarze. Liczne zapisy stały się bezprzedmiotowe, jak konieczność określenia siedziby firmy (co ma napisać taksówkarz?) czy możliwość wydzielenia części mieszkania „na działalność” np. aktora.

Owa „działalność gospodarcza osób fizycznych” spełniła już swoją rolę w historii polskiego biznesu. Warto ją otrzepać z kurzu.