Przewodniczących w Unii dostatek

Jacek Zalewski
opublikowano: 20-11-2009, 00:00

Ze względu na cykl wydawniczy "PB" niniejszy komentarz pisany był bez wiedzy, dla kogo — i czy w ogóle — ukazał się wczoraj w Brukseli biały dym. Dążąc do usprawnienia procesu decyzyjnego, traktatem z Lizbony euro- wspólnota stworzyła dodatkowy urząd. Dotychczasowy kwartet rozrósł się do kwintetu: 1) przewodniczący Komisji Europejskiej; 2) nowy przewodniczący Rady Unii Europejskiej i szczytów Rady Europejskiej; 3) prezydent lub premier państwa sprawującego rotacyjne przewodnictwo; 4) przewodniczący Parlamentu Europejskiego; 5) wysoki przedstawiciel ds. zagranicznych.

Uprawnienia nowego przewodniczącego Rady UE nie są doprecyzowane. Państwa członkowskie oczekują wzmocnienia unijnego przywództwa, a zarazem nie zamierzają oddawać zbyt wiele uprawnień dotychczas przypisanych rotacyjnemu przewodnictwu. Z punktu widzenia teorii zarządzania to tzw. kwadratura koła. Nie wiadomo również, jak rozwiną się relacje dwóch rywalizujących o prestiżowe pierwszeństwo szefów z ronda Schumana. W gmachu Justus Lipsius, czyli siedzibie Rady UE, ogniskują się narodowe interesy 27 państw. Gmach Berlaymont to królestwo Komisji Europejskiej, której zadaniem jest tworzenie wspólnoty ponadnarodowej.

Dalej rezyduje Parlament Europejski, który został wyautowany z wyłaniania nowego przewodniczącego Rady UE. Niewątpliwie zestresowało to przewodniczącego Jerzego Buzka. Ale z drugiej strony — na czarną godzinę taki ktoś neutralny, o wrodzonych zdolnościach negocjacyjnych, może być dla centrali Unii Europejskiej prawdziwym kołem ratunkowym, stąd ten symboliczny wektor na sąsiedniej stronie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu