Przewoźnicy chcą krótszych szkoleń maszynistów

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Licencja maszynisty nie pozwala prowadzić pociągu. Jej posiadacz musi odbyć jeszcze dwuletnie szkolenie. Firmy i regulator widzą potrzebę skrócenia.

Przewoźnicy kolejowi chcą sami decydować, kiedy ich pracownik jest gotowy do egzaminu na maszynistę.

— W transporcie samochodowym prawo jazdy uprawnia kierowcę do prowadzenia pojazdu, natomiast pracownik kolei, który ukończył kurs i zdał egzamin przed komisją ekspertów, otrzymuje licencję maszynisty, która nie pozwala prowadzić lokomotywy. Licencja uprawnia do dalszego szkolenia, nie pozwala nawet wykonywać zawodu pomocnika maszynisty — mówi Ireneusz Kluczyk, członek zarządu działającej na rynku przewozów kolejowych spółki Metrans Rail.

Absolwenta czeka jeszcze długie szkolenie praktyczne u przewoźnika, które trwa nawet dwa lata. To tyle samo, a może nawet dłużej niż pilotów lotnictwa cywilnego. Przewoźnik, pełniąc w praktyce funkcję ośrodka przygotowania zawodowego i organizując kurs, nie pobiera opłat od kandydata na maszynistę, a musi mu wypłacać wynagrodzenie w całym okresie szkolenia.

— To de facto bezzwrotne stypendium na zdobycie nowego zawodu. Powinno być w jakiś sposób subsydiowane przez państwo, tym bardziej że pracodawca nie może w dłuższym okresie zatrzymać wyszkolonego przez siebie pracownika — mówi Mirosław Szczelina, wiceprezes Rail Polska.

Przewoźnik wyszkoli pracownika, który z czasem go opuści, przechodząc do konkurencji.

— Chcemy, przynajmniej w pewnym stopniu, sami decydować, kiedy szkolony pracownik jest gotowy do egzaminu. Jednemu wystarczy sześć miesięcy, drugiego będziemy szkolić trochę dłużej, ale dwa lata to zdecydowanie zbyt długo. Egzaminy są płatne, więc nie będziemy wysyłać na nie kandydatów, co do których nie będziemy przekonani, że są przygotowani do ich zdania — dodaje Ireneusz Kluczyk.

Okiem regulatora
Ignacy Góra
prezes Urzędu Transportu Kolejowego

Zasady prowadzenia szkoleń są określone w przepisach wykonawczych do ustawy o transporcie kolejowym. Dostrzegamy potrzebę zweryfikowania czasu szkolenia i modyfikacji liczby godzin szkoleniowych. Rozumiemy oczekiwania rynku, ale najważniejszy jest poziom przygotowania kandydata. Od 2023 r. będzie weryfikowany na etapie egzaminu państwowego. Długość szkolenia nie ma kluczowego znaczenia, priorytetem jest stopień wyszkolenia, wiedza oraz umiejętności kandydata. Jeżeli skrócony program szkolenia będzie to gwarantował, nie mamy nic przeciwko. To przedstawiciele rynku powinni opracować bezpieczne i akceptowalne propozycje wymiaru godzin szkoleniowych. Taka okazja będzie podczas organizowanych przez ministra infrastruktury konsultacji społecznych nowych przepisów wykonawczych do ustawy o transporcie kolejowym. Sama liczba godzin szkolenia nie przesądza o wpływie na bezpieczeństwo. To jakość i stosowanie zasad kultury bezpieczeństwa ma istotny wpływ na bezpieczeństwo transportu kolejowego.

Mirosław Szczelina uważa, że dobrym rozwiązaniem byłaby autoryzacja — zezwolenie dla nowych maszynistów jedynie na określone trasy.

— Wzorem maszynistów pracujących na bocznicach po dobrym poznaniu jednej relacji maszynista liniowy mógłby na niej samodzielnie prowadzić pociągi i zdobywać doświadczenie — twierdzi wiceprezes Rail Polska.

Przewoźnicy podkreślają, że ładunków na torach jest coraz więcej, a maszynistów ubywa. Zakorkowane są węzły komunikacyjne, co wydłuża kolejki pociągów czekających na wjazd do terminali. To dezorganizuje pracę, generując zapotrzebowanie na coraz większą liczbę maszynistów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane