Przewoźnik inwestuje i zarabia

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2004-10-18 00:00

Spółka z grupy PKP radzi sobie znacznie lepiej niż jej duże siostry. Mimo że do dyspozycji ma tylko 400 km torów.

Piotr Juś, prezes spółki przewozowej PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa (PKP LHS), liczy, że w tym roku spółka zarobi na czysto 21 mln zł.

— Taki wynik zanotowaliśmy już po ośmiu miesiącach. Zysk na koniec roku z pewnością byłby wyższy, ale znaczne środki przeznaczyliśmy na inwestycje. Przychody będą większe o około 35 mln zł i sięgną 265 mln zł — wylicza Piotr Juś.

Zgodnie z planem, spółka chce przewieźć w tym roku 6,8 mln ton towarów.

— W 2003 r. przewieźliśmy 6,2 mln ton i zarobiliśmy prawie 21 mln zł — mówi prezes.

W cieniu wielkich

PKP LHS gospodarują na niespełna 400 km tzw. szerokiego toru łączącego przejście graniczne z Ukrainą z terminalem przeładunkowym w Sławkowie koło Katowic. Są jednocześnie zarządcą infrastruktury i przewoźnikiem. Mają 60 lokomotyw, które obsługują szerokotorowe wagony zza wschodniej granicy. Na remonty i modernizację zaplecza oraz lokomotyw LHS wyda w tym roku z własnych środków 100 mln zł.

Po pierwszym półroczu PKP LHS były jedną z trzech (wśród 11) rentownych spółek z grupy PKP. Poza nimi zysk przyniosła tylko Energetyka i Cargo, największy w kraju przewoźnik towarów.

W 2003 r. Cargo przewiozła 156 mln ton ładunków. Ostatecznie firma zanotowała stratę przekraczającą 62 mln zł, bo umorzyła część długu spółce z grupy PKP Przewozy Regionalne. Gdyby nie ta operacja, spółka spodziewała się 160 mln zł zysku. Gdy najprostszą metodą porówna się ten zysk do przewiezionej masy towarowej, to LHS zarabia na każdej tonie ponad 3 zł, a Cargo 1 zł.

Opłacalny związek

Głównym klientem LHS jest nadal huta Katowice — 73 proc. przewiezionego towaru to rudy żelaza.

— Jesteśmy uzależnieni od huty, ale jesteśmy również jej kluczowym dostawcą. Dobra koniunktura w tej branży przełoży się na wzrost naszych wyników. Stale staramy się także o nowych klientów. W sumie obsługujemy prawie 70 firm. Mamy m.in. umowy z firmami spedycyjnymi, raz w tygodniu wozimy pociągiem tiry na trasie Kijów–Sławków — mówi Piotr Juś.