Majsterkowicze zaczęli przyzwyczajać się do kupowania przyczep rolniczych zamiast samodzielnego ich robienia. Jeszcze rok temu rekordy biła garażowa produkcja — tylko w czerwcu było ich aż 1,5 tys. na ponad 2,1 tys. rejestrowanych nowych przyczep. W sumie w pierwszym półroczu zeszłego roku ich produkcja (mierzona liczbą rejestracji) urosła o prawie 300 proc. Jej kres przyszedł dokładnie 22 czerwca 2013 r. wraz z nowym prawem o ruchu drogowym, zgodnie z którym każda przyczepa musi mieć homologację. To uczyniło chałupniczą produkcję nieopłacalną, ale nie przyniosło wzrostu profesjonalnym producentom. Wręcz przeciwnie, przez kolejne miesiące odnotowywali one dwucyfrowe spadki, a cały 2013 r. zamknęli wynikiem o 18 proc. niższym niż rok wcześniej. Początek roku też nie był udany.
![MNIEJ BRUKSELI: Rośnie popularność większych przyczep, a te najczęściej kupują gospodarstwa mniej zależne od unijnych funduszy — mówią producenci. To dobry znak dla branży, bo oznacza nieco mniejsze uzależnienie sprzedaży od dotacji. [FOT. BLOOMBERG] MNIEJ BRUKSELI: Rośnie popularność większych przyczep, a te najczęściej kupują gospodarstwa mniej zależne od unijnych funduszy — mówią producenci. To dobry znak dla branży, bo oznacza nieco mniejsze uzależnienie sprzedaży od dotacji. [FOT. BLOOMBERG]](http://images.pb.pl/filtered/d51f93da-5b2f-4f4d-94d4-bbcea2f30e74/87e063d0-3f5e-540f-b717-3058ab831632_w_830.jpg)
Teraz jednak trzeci miesiąc z rzędu sprzedaż rośnie — w kwietniu o 3,5 proc. (w porównaniu z kwietniem 2013 r.), w maju 27,8 proc., a w czerwcu 13,3 proc., jak wynika z danych zebranych przez Martin & Jacob.
— Profesjonalnym producentom udało się wypełnić lukę po tzw. samoróbkach. Większość spodziewała się załamania, więc taki wynik to sukces i zaskoczenie. Tym większe, że powszechną praktyką jest remontowanie przyczep i niewymienianie ich przez kilkadziesiąt lat. Średni wiek przyczepy z rynku wtórnego to ponad 28 lat. Rekordowo stara przyczepa zarejestrowana w ostatnich latach miała ponad 100 lat — mówi Mariusz Chrobot, wiceprezes Martin & Jacob.
Przyczepy, jak tłumaczy Mariusz Maziarz, szef sprzedaży i marketingu w Metal-Fachu, to wyrób o długim okresie życia produktu. Nie jest maszyną pierwszej potrzeby, tak więc najczęściej jego zakup realizowany jest w drugiej, trzeciej kolejności.
— Wzrost i spadek rynku jest mocno powiązany z aktualną dostępnością pieniędzy unijnych — rolnicy wstrzymują inwestycje aż do momentu uzyskania wsparcia zakupów przez np. nowe fundusze — uważa Mariusz Maziarz.
W ciągu ostatnich kilku lat rekordowy dla profesjonalnych producentów był 2012 r., gdy zarejestrowano 6,7 tys. nowych przyczep. W zeszłym roku było to prawie 5,5 tys.
— Rynek w ostatnim czasie pobudziło na pewno uruchomienie funduszy pozostałych z poprzedniego budżetu unijnego — twierdzi Mariusz Chrobot.
Mowa o niebagatelnych pieniądzach, bo odblokowano ponad 1 mld zł. Gros z nich trafi do młodych rolników. Później do rozdysponowania będą fundusze już z nowej perspektywy budżetowej, czyli 2014-20.
W skali całego 2014 r. Martin & Jacob oczekuje co najmniej kilkuprocentowego wzrostu sprzedaży nowych przyczep. Mariusz Maziarz jest bardziej sceptyczny i spodziewa się wyniku podobnego do 2013 r.
— Ciekawym zjawiskiem w tym roku jest natomiast zakup coraz większych przyczep — słabnącym zainteresowaniem cieszą się mniejsze przyczepy o ładowności 6-8 ton, a coraz więcej sprzedawanych jest tych największych, 10-13 t. Może to być efektem zwiększenia mocy kupowanych ciągników, które są w stanie uciągnąć większe przyczepy. Poza tym coraz większe gospodarstwa robią zakupy inwestycyjne, a ich decyzje zakupowe w mniejszym stopniu zależą od dostępności funduszy unijnych, a w większym zakresie od rzeczywistych potrzeb — opowiada Mariusz Maziarz.
Niekwestionowanym liderem rynku jest Pronar. Obecnie drugie miejsce zajmuje Metaltech (który w czerwcu odnotował ponad 103-procentowy wzrost sprzedaży), a trzecie Metal-Fach. Numer jeden i trzy rosły dwucyfrowo (o odpowiednio 38,9 proc. i 31,7 proc.) .Sporo zyskał także Ursus i Auto-Tech, bo 45,5 proc. i 37,5 proc., ale pozostają niewielkimi graczami ze sprzedażą w czerwcu na poziomie kilkunastu sztuk w porównaniu z Pronarem, który sprzedał wtedy 257 przyczep.