Forex to rynek działający dzięki sieci teleinformatycznej. I ta sieć nadaje się też doskonale do rozpoczęcia z nim swojej przygody. Wejście na rynek warto poprzedzić uczestnictwem w wirtualnych szkoleniach. Robert Kosowski, dyrektor marketingu DM mBanku, poleca też staroświeckie, ale sprawdzone metody.

— Wiele rzeczy można znaleźć w internecie, ale to nie umniejsza wartości książek. Tak dobrze usystematyzowanej wiedzy raczej się w internecie nie znajdzie. Poza tym nie wszyscy czują się dobrze z tabletem w łóżku. Książki i internet to nie ekwiwalent, ale elementy, które się uzupełniają — zaznacza Robert Kosowski.
Wybór nie jest duży
Internetowe szkolenia oferuje każdy broker foreksowy z prawdziwego zdarzenia, a nierzadko też osoby prywatne z doświadczeniem rynkowym. Szkolenia są zarówno bezpłatne, jak i płatne. Te ostatnie to oczywiście domena tych, którzy nie są później w stanie zarabiać na samym obrocie. Ale również domy maklerskie nie stronią od tej możliwości, choć z reguły płatności oczekują za udział w szkoleniach z zaawansowanych technik handlu. Te podstawowe są u brokerów darmowe.
E-learning można podzielić z grubsza na dwie grupy — szkolenia teoretyczne i bazujące na aktualnej sytuacji rynkowej. Pierwsze koncentrują się na przygotowanych wcześniej prezentacjach lub materiałach wideo umieszczonych w internecie. Każdy może się z nimi zapoznać o dowolnej porze. Czasem przygotowana wcześniej prezentacja jest na żywo omawiana przez prelegenta. Wtedy trzeba się dostosować do narzuconego terminu szkolenia,ale można zadawać pytania prowadzącemu. Rozwinięciem tej formy są szkolenia odnoszące się do zachodzących zmian na rynku.
Prowadzący na żywo komentuje wtedy sytuację na jakimś instrumencie i perspektywy jej notowań. Jeszcze większą interakcję zapewniają tzw. sesje live trading. Zajmują z reguły więcej czasu niż klasyczne webinaria. To konsekwencja tego, że w ich trakcie prowadzący otwiera i zamyka pozycje, i w oparciu o takie transakcje pokazuje zasady funkcjonowania rynku, a nade wszystko konsekwencje podejmowanych decyzji.
— Sesje live trading to jednak oferta dla osób mających już jakąś wiedzę o rynku, a nie zupełnie początkujących — zaznacza Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych w HFT Brokers DM.
Live trading ma też często charakter spotkania w sali konferencyjno-bankietowej jakiegoś hotelu. Pozwala to prowadzącemu konsultować decyzje inwestycyjne z uczestnikami. Natomiast uczestnicy mogą dość łatwo konfrontowaćswoje pomysły z rzeczywistością. Vox populi, vox Dei — jak mawiali Rzymianie. Ale czy lud ma zawsze rację? Niegdyś klasyczną formę spotkania miały też bardziej podstawowe szkolenia, ale z czasem ich liczba zmalała.
— W ostatnich trzech latach nastąpiło zdecydowane przesunięcie działań szkoleniowych do internetu. Spotkań stacjonarnych jest relatywnie mało i widać tendencję spadkową — przede wszystkim we frekwencji uczestników — mówi Daniel Kostecki.
Demo to już finisz
Ostatnim ruchem przed wejściem na rynek powinno być skorzystanie z rachunku demonstracyjnego. Można na nim handlować za wirtualną walutę, a więc ewentualne straty nie bolą. Rachunek demonstracyjny służy jednak nie tyle do przetestowania swojej wiedzy i umiejętności, co do zapoznania się z platformą oferowaną przez konkretnego brokera.
— Rachunek demonstracyjny może służyć do zapoznania się ze sposobem składania zleceń i innych aspektów funkcjonowania systemu, ale nie należy przywiązywać wagi do tego, czy się na takim rachunku zarobiło czy nie. Emocje związane z wpłatą prawdziwych pieniędzy spowodują, że mechanizm podejmowania decyzji będzie inny niż na rachunku demonstracyjnym — tłumaczy Daniel Kostecki.
— Rachunek demonstracyjny służy do poznania metodologii składania zleceń i systemu od strony technicznej. Można na nim sprawdzić, czy założenia mają pokrycie w efekcie transakcji, ale psychika działa inaczej w przypadku prawdziwych pieniędzy — wtóruje mu Tomasz Mączka, menedżer ds. sprzedaży w Noble Securities. Na dodatek rachunki demonstracyjne są aktywne zazwyczaj dość krótko. Brokerzy traktują je jako ostatni etap przed pozyskaniem klienta, na którym już zarobią.