Przygotujmy się na 4 zł za franka

Kamil Zatoński
03-08-2011, 00:00

Na rynku, na którym rządzą emocje, możliwe jest wszystko. Także wzrost notowań franka o 10 proc. w kilka tygodni.

Ankieta "PB": To czarny scenariusz dla kredytobiorców, ale nie można go zupełnie wykluczyć

Na rynku, na którym rządzą emocje, możliwe jest wszystko. Także wzrost notowań franka o 10 proc. w kilka tygodni.

Za miesiąc za euro trzeba będzie zapłacić 4,01 zł, za dolara 2,84 zł, a za franka szwajcarskiego 3,56 zł — wynika z mediany prognoz dwunastu ekonomistów i analityków, ankietowanych przez "Puls Biznesu".

Zdecydowana większość specjalistów rynku walutowego uważa, że szczyt w notowaniach franka nie został jeszcze osiągnięty. Piotr Popławski, analityk BGŻ, wzrost kursu franka do 4 zł uznaje za prawdopodobny, i to nawet w horyzoncie kilku tygodni.

— To co prawda pesymistyczny wariant, ale prawdopodobny, biorąc pod uwagę ostatnie ruchy na rynku oraz notowania franka do euro i złotego. Dystans do 4 zł nie jest taki duży — mówi Piotr Popławski.

Gra w ruletkę

Wczoraj kurs franka do złotego wzrósł do rekordowych 3,66 zł, a euro do franka spadł do 1,10.

— Obecne prognozowanie kursu franka to prawdziwa ruletka. Rynek jest w takiej fazie, że wszystko jest możliwe. Bariera 4 zł, która wciąż wydaje się mało realna, padnie, jeżeli Hiszpania lub Włochy będą kolejną ofiarą kryzysu. Podobną reakcję może wywołać ewentualne obniżenie ratingów USA, gdyby ostateczny limit zadłużenia nie został powiększony — ocenia Marcin R. Kiepas, analityk XTB.

— Mam wrażenie, że wchodzimy w paraboliczną fazę ruchu, kiedy większe znaczenie od tzw. fundamentów ma psychologia rynkowa czy mówiąc bardziej dosadnie — psychologia tłumu inwestorów. Faza paraboliczna ma to do siebie, że obfituje w bardzo duże co do zakresu (także emocjonalnego) ruchy, natomiast sugeruje też zbliżanie się do punktu kulminacyjnego, a więc szczytu w przypadku kursu CHF/PLN. Nie wiem, czy akurat ten szczyt zostanie osiągnięty w sierpniu, ale zakładałbym, że to kwestia najbliższych 2-3 miesięcy — przewiduje Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao.

Ile zniesie Szwajcaria

Monika Kurtek, ekonomistka Banku Pocztowego, uważa, że umocnienie franka do euro (i w konsekwencji do złotego) przerwać mogą sygnały pogorszenia sytuacji gospodarczej w Szwajcarii. Na razie jednak takich sygnałów nie ma, a wczoraj opublikowany indeks aktywności przemysłu przetwórczego Szwajcarii okazał się znacznie lepszy od oczekiwań i nawet minimalnie lepszy niż w czerwcu.

— To niesamowity odczyt w sytuacji obecnych relacji kursowych — komentował Janwillem Acket, główny ekonomista Julis Baer.

Dodał jednak, że kurs franka jest tak wysoki, że pozostaje kwestią czasu, kiedy stanie się to bolesne dla gospodarki Helwetów. Jego zdaniem recesja może nadejść już w pierwszej połowie 2012 r. Bank centralny Szwajcarii prognozuje, że przez umacniającego się franka wzrost PKB w tym roku wyniesie 2 proc. i będzie tym samym niższy od ubiegłorocznego o 0,6 pkt proc. Analitycy uważają, że prognozę tę trzeba będzie szybko zweryfikować w dół — być może już na najbliższym posiedzeniu Szwajcarskiego Banku Narodowego, zaplanowanym na 15 września.

Nadzieja w Fedzie?

Niektórzy analitycy widzą jeszcze jedną szansę na poprawę sytuacji zadłużonych we franku.

— Kluczowe będzie to, czy rzeczywiście dojdzie do obniżki ratingu USA. Jeżeli to ryzyko zostanie odsunięte w czasie, to wydaje się, że szybko wrócą spekulacje na temat możliwego luzowania ilościowego (Quantitative Easing) przez amerykański Fed. Decyzja w tej sprawie może zapaść już pod koniec sierpnia. Jeżeli tak się stanie, to może to skutecznie poprawić nastroje na rynkach — uważa Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Jego zdaniem musiałby się zrealizować czarny scenariusz, by frank naruszył poziom 4 zł. Ten czarny scenariusz to utrata najwyższego ratingu przez USA, wejście amerykańskiej gospodarki w recesję, zwlekanie przez Fed z wdrożeniem programu pomocowego i opóźnienia w pomocy dla Grecji, które zaszkodzą innym krajom strefy euro.

— Moim zdaniem tegoroczny szczyt franka pojawi się na przełomie tego i przyszłego tygodnia w okolicach 3,70 zł. Później kurs może spaść do nawet 3,40 zł — przewiduje analityk DM BOŚ.

Spadku notowań do 3,36 zł spodziewa się Maja Goettig z Banku BPH, ale zastrzega, że stanie się tak, jeśli amerykański Senat zatwierdzi plan oszczędności i podniesienia limitu długu, spadnie awersja inwestorów do ryzyka i popyt na bezpieczne aktywa, jak frank szwajcarski.

— Jeśli wypadki potoczą się inaczej, jeszcze przed końcem wakacji za franka trzeba będzie zapłacić 4 zł — mówi Maja Goettig.

RANKING

1

Mariusz Potaczała, DM TMS Brokers

2

Piotr Popławski, BGŻ

3

Arkadiusz Krześniak, Deutsche Bank

4

Jarosław Janecki, Societe Generale

5

Marcin Mrowiec, Bank Pekao

Ranking sporządzono na podstawie typowań analityków w ostatnich 12 miesiącach. Im mniejsze łączne odchylenie prognoz od rzeczywistych kursów, tym wyższa pozycja w klasyfikacji.

Jak zŁotego widzi zagranica

Większość analityków zagranicznych instytucji finansowych wciąż przewiduje wyraźne umocnienie złotego do końca tego roku. Mediana prognoz kursu EUR/PLN na koniec grudnia wynosi 3,85 zł, a więc 4,5 proc. poniżej obecnego kursu. Pojawiają się już jednak i mniej optymistyczne wskazania, jak np. Banku of America Merrill Lynch, którego specjaliści obstawiają, że do końca września euro podrożeje do 4,10 zł. Podobnie jest z kursem franka szwajcarskiego. Analitycy banku Standard Chartered jako jedyni typują, że w najbliższych miesiącach relacja EUR/CHF utrzyma się na poziomie około 1,10, co nawet przy umocnieniu złotego do euro oznaczać będzie wysokie notowania CHF/PLN (w pobliżu 3,60 zł).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Waluty / Przygotujmy się na 4 zł za franka