Przypomnieliśmy sobie, jak się wydaje pieniądze

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2010-04-26 00:00

Marcowy komplet danych makro dobrze wróży konsumpcji, firmom i całej gospodarce.

Sprzedaż detaliczna wzrosła najmocniej od kilkunastu miesięcy

Marcowy komplet danych makro dobrze wróży konsumpcji, firmom i całej gospodarce.

W marcu Polacy przebudzili się z zimowej drzemki i po dwóch miesiącach zaskakująco słabej sprzedaży ruszyli na zakupy. Ich skala zdziwiła najbardziej optymistycznie nastawionych ekonomistów. Zamiast przewidywanych nieco ponad 4 proc. sprzedaż detaliczna wzrosła o 8,7 proc. wobec marca 2009 r. (największa dynamika od października 2008 r.). W porównaniu z lutym 2010 r. wzrost był jeszcze bardziej imponujący — prawie 22 proc.

Pogoda robi swoje

— Wyniki okazały się bardzo dużą niespodzianką. Cieszą tym bardziej, że wzrost rozłożył się równomiernie między wszystkie kategorie sprzedaży, nie był więc skutkiem jednego czynnika — komentuje Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

Wyniki sprzedaży uspokoiły ekonomistów, którzy obawiali się, że kiepskie wyniki stycznia i lutego mogą być początkiem trwalszej tendencji.

— Teoria mówiąca o tym, że to dokuczliwa zima zatrzymała na początku roku ludzi w domach i negatywnie wpłynęła na sprzedaż, okazała się prawdziwa — uważa Radosław Cholewiński, główny ekonomista Noble Banku.

— Wygląda na to, że był to skutek pogody, a nie początek spowolnienia — przyznaje Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Poza pogodą na wyniki wpłynęły też zakupy przed świętami (wypadły w pierwszym tygodniu marca, przed rokiem — tydzień później), a także o jeden dzień roboczy więcej niż w marcu 2009 r.

— To dodało 2-3 pkt proc. do dynamiki. Bez tego wyniosłaby około 6 proc., czyli i tak dużo — mówi ekonomista Noble Banku.

Urszula Kryńska zwraca uwagę na spore odbicie w sprzedaży mebli, sprzętu RTV i AGD, a także ubrań i butów.

— Ludzie decydują się na takie zakupy, gdy optymistycznie patrzą w przyszłość. Poza tym wzrost nie był efektem obniżek cen, bo realnie sprzedaż wzrosła podobnie — uważa ekonomistka.

Zaczyna się kręcić

Niestety, pierwsze miesiące roku zaważyły na wynikach całego kwartału, w którym sprzedaż wzrosła realnie zaledwie o 0,3 proc. r/r.

— Z biegiem czasu wyniki powinny się jednak poprawiać. Sprzedaż powinna rosnąć w tempie około 6 proc. w kolejnych miesiącach i przyspieszyć pod koniec roku. To dobrze wróży konsumpcji, która powinna wzrosnąć w tym roku o 3-3,5 proc. — prognozuje Radosław Cholewiński.

Nie tylko marcowa sprzedaż sprawiła niespodziankę. Lepsze od oczekiwań były też dane o wynagrodzeniach, zatrudnienie — choć nieznacznie — wzrosło, dynamika produkcji przemysłowej wróciła do dwucyfrowego poziomu, bezrobocie spadło.

— Marcowy komplet danych pokazuje, że gospodarka podnosi się z kryzysu i wchodzi na ścieżkę wzrostu — mówi Urszula Kryńska.

Według Marcina Mroza, nie powinniśmy jednak liczyć na zawrotne tempo.

— W pierwszym kwartale PKB wzrósł o około 3 proc. W całym roku może być nieznacznie wyższy —uważa ekonomista Fortis Banku.

Wiosenny spadek bezrobocia

Rynek pracy utopił marzannę i pożegnał zimę. W marcu, po ośmiu miesiącach wzrostu, bezrobocie nieznacznie spadło — z 13 do 12,9 proc. Przez miesiąc liczba bezrobotnych stopniała o niespełna 25 tys. osób — do 2,077 mln, choć od marca 2009 r. wzrosła o blisko 318 tys. Ekonomiści nie mają wątpliwości, że nadchodzące miesiące przyniosą dalszy spadek bezrobocia. Nie będzie to jednak dynamiczny proces.

— Marzec był pierwszym miesiącem, w którym zwiększyła się skala działalności firm w cieplejszej części roku. Do października będziemy świadkami spadku bezrobocia do 11,8 proc. Następne dwa miesiące przyniosą sezonowy wzrost do 12,5 proc. pod koniec grudnia. Wtedy bez pracy będzie około 2 mln osób — przewiduje Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP.

Jej zdaniem, w latach 2011 i 2012 gospodarka przyspieszy i miejsc pracy będzie przybywać, co spowoduje dalszy powolny spadek bezrobocia do odpowiednio 11,5 i 10 proc.