PRZYROST FUNDUSZÓW UTRUDNIA TFI TIMING
Fundusz akcyjny DWS pierwszy przekonał się, jakie kłopoty stwarza nadmiar gotówki
NOWA KONCEPCJA: Robert Nejman, zarządzający funduszem DWS Polska TFI SA, uznawany jest za pierwszego, który zaczął stosować timing. Aktualnie sytuacja zmusiła go do zmiany sposobu zarządzania. fot. Grzegorz Kawecki
Strategia polegająca na dynamicznym regulowaniu liczby akcji w portfelu w zależności od sytuacji rynkowej zyskała sobie uznanie na polskim rynku w okresie kryzysów w latach 1997-98. Polega ona na agresywnym przesuwaniu środków z instrumentów bardziej ryzykownych, jakimi są akcje, w instrumenty o mniejszym ryzyku, tzn. obligacje lub bony skarbowe. Przesuwanie aktywów jest ciągłe i związane z sytuacją giełdową.
Wydaje się jednak, że przy coraz większych kwotach pieniędzy, jakie mają do dyspozycji specjaliści od zarządzania portfelem, kariera timingu powoli dobiega końca. Stosowanie tej strategii pozostanie domeną mniejszych i w związku z tym bardziej mobilnych funduszy. Trudno bowiem bez zbytniego ruszania kursem wyjść z inwestycji w akcje spółki, w której posiada się znaczący pakiet udziałów. Rozwiązaniem idealnym jest sprzedaż akcji w transakcji pakietowej, co nie zawsze jest jednak możliwe. Jednym z pierwszych inwestorów instytucjonalnych, stosujących timing na polskiej giełdzie, był fundusz DWS. Jeszcze na początku tego roku mógł on pochwalić się najwyższą stopą zwrotu wśród akcyjnych funduszy inwestycyjnych (50 proc. w skali roku). Dynamiczny napływ środków doprowadził do sytuacji, w której DWS ma do dyspozycji aktywa kilkakrotnie większe niż te, którymi dotąd zarządzał. Po pierwszym półroczu wyniki inwestycyjne są wciąż dobre, ale już nie rewelacyjne. Specjaliści warunkują pogorszenie tych wyników właśnie ogromnym przyrostem aktywów, którymi fundusz został wręcz zapchany. Uniemożliwia to swobodny, tak jak dotychczas, transfer środków między instrumentami rynku, co od razu przełożyło się na pogorszenie wyników inwestycyjnych.
Inny, większy DWS
Do stosowania timingu przyznają się otwarcie dwa fundusze — DWS oraz Korona. Pierwszy z nich zmienił jednak nieco stosowaną do niedawna strategię i obecnie nie używa już tak agresywnego skracania pozycji. Uwarunkowane jest to przyrostem aktywów funduszu akcyjnego, które zwiększyły się z 60 mln na początku tego roku do 270 mln zł obecnie. Aktualnie można wyodrębnić w portfelu akcyjnym DWS trzy struktury — część timingową, stabilizacyjną oraz fundamentalną. Na część stabilizacyjną składają się znaczne pakiety akcji, które fundusz nabył i których kursu pilnuje. Czasem polega to na składaniu zleceń po zaniżonych o kilka procent cenach, tak aby zebrać papiery wystawione na sprzedaż przez najbardziej zdenerwowaną podaż, które w innym wypadkach mogłyby wpłynąć na znaczną deprecjację kursu. Takie operacje widać na walorach Howellu, Cersanitu, Jupitera czy Elektromontażu Południe. W akcje tych spółek ulokowane jest, według ich obecnej wartości, w sumie ponad 50 mln. Trzecia część składowa portfela akcji DWS, wybierana jest jedynie na podstawie przesłanek analityczno- -fundamentalnych.
Kłopotliwe wychodzenie
— Przy obecnych obrotach giełdowych wynoszących 1 mld zł w skali tygodnia na fixingu i ciągłych, można oszacować w miarę bezpieczną ilość gotówki uwalnianej przez podaż akcji na około 50 mln zł. Taka sprzedaż w skali całego rynku nie powinna nim wstrząsnąć, ale w takich sytuacjach nie ma złotej i uniwersalnej reguły. Proporcje te można stosować w skali całego rynku. Scenariusz sprzedaży wygląda jeszcze inaczej w przypadku zbywania walorów spółki z niedużymi obrotami i z niewysokim free-float. — twierdzi Grzegorz Stulgis, doradca inwestycyjny, zarządzający funduszem Pekao/Alliance.
W walorach takich właśnie spółek ulokował część swoich aktywów fundusz DWS, co pozwala domniemywać, że realizowana przez niego sprzedaż, nie powodująca spadku kursu, trwałaby znacznie dłużej. Z drugiej strony są to ciekawe i perspektywiczne spółki i ulokowanie w nich pieniędzy może przynieść, jeżeli jeszcze nie przyniosło, ponadprzeciętne zyski.
Zmiany w Koronie
Drugi fundusz inwestycyjny, stosujący strategię timingu, jest w przededniu fuzji z Union Inwestment. Do tej pory fundusz, który zakładał osiąganie lepszych od rynkowych stóp zwrotu z inwestycji, stosował strategię agresywnego kupowania i sprzedaży akcji, wybranych nie tylko z przesłanek fundamentalnych. Na razie fundusz ma najlepszy wynik inwestycyjny w tym roku (wzrost wartości jednostki uczestnictwa o 32,5 proc.) spośród wszystkich funduszy akcyjnych w Polsce. Korona nie posiada w żadnej spółce udziałów dających powyżej 5 proc. wszystkich głosów na WZA, co jest pośrednio wyrazem niechęci do głębszego angażowania inwestycyjnego w poszczególne walory. Ułatwia to stosowanie timingu w operacjach wykonywanych przez fundusz. Nieznane natomiast są szczegóły strategii inwestycyjnych, które będzie stosował nowy podmiot po planowanym połączeniu.
Nie można jednoznacznie określić, czy timing ma przewagę nad innymi formami zarządzania portfelem papierów wartościowych. Wyniki inwestycyjne nie dają na to odpowiedzi. W krótkim czasie za pomocą takiej formy inwestowania można osiągnąć ponadprzeciętną stopę zwrotu, co pokazały oba stosujące je fundusze. Przy jednak dość płytkim polskim rynku wystarczy zebrać już kilkaset milionów złotych, aby być zmuszonym do przyjmowania innych, z założenia bardziej statycznych strategii.