Przyszła kryska na Adama G.

07-05-2015, 00:00

Kpiny z bydgoskiego wymiaru sprawiedliwości, jakim z lubością od lat oddawał się hazardowy boss, jednak nie pozostaną bezkarne

Trzy miesiące temu opisaliśmy historię Adama G., jednego z największych bossów podziemia hazardowego, który od lat jeździ jak pirat drogowy, i to bez prawa jazdy, a skutecznie unika grzywien, komorników i aresztów, w żywe oc zy kpiąc z bydgoskich sądów. Nasz artykuł najwyraźniej zadziałał jak czarodziejska różdżka. Już dziewięć dni po nim biznesmen — pirat trafił za kratki. Zapłacił też grzywny — ponad 20 tys. zł.

Zobacz więcej

rys. Piotr Chatkowski

Ciuciubabka z sądem

Adam G. to nie byle kto — ma na karku zarzuty prania pieniędzy i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą specjalizującą się w nielegalnym hazardzie. W akcję rozbicia jego gangu dwa lata temu zaangażowanych było aż 2,5 tysiąca policjantów, a sama policja nazwała ją „największą operacją wymierzoną w przestępczość hazardową w historii”.

Na początku lutego ujawniliśmy, że to niejedyne problemy Adama G. z prawem. Od 2008 r. popełnił ponad 50 wykroczeń drogowych, m.in. przekraczając prędkość nawet o 90 km/h, łamiąc zakazy wjazdu, zatrzymywania i ruchu w obu kierunkach czy wyprzedzając na podwójnej ciągłej, przejściu dla pieszych i skrzyżowaniach.

Otrzymał za to trzydzieści grzywien, a wielokrotnie usłyszał też wyrok aresztu. Nadal jednak jeździł samochodem, prawie żadnej grzywny nie zapłacił, ani razu też nie stawił się w zakładzie karnym, cały czas uprawiając zabawę w ciuciubabkę z bydgoską temidą. Po publikacji „PB” Ministerstwo Sprawiedliwości wystąpiło o lustrację procesów Adama G. Musiała być i była ograniczona jedynie do kwestii sprawności postępowań.

Prawidłowość czy skuteczność stosowanych kar nie podlegała żadnym ocenom ze względu na niezawisłość sędziowską. Sędzia wizytator doszukał się… drobnych nieprawidłowości w kilku sprawach, generalnie uznając, że o opieszałości sądu nie może być mowy. Co ciekawe, mimo tak pozytywnych wyników lustracji wszystkie sprawy Adama G., będące w toku, zostały jednak objęte nadzorem administracyjnym prezesa bydgoskiego sądu.

Biedny, lecz bogaty

Sprawdziliśmy, co się w nich działo przez ostatnie trzy miesiące. I tu niespodzianka. Już dziewięć dni po naszym artykule Adam G. trafił wreszcie za kratki. W związku z trzema prawomocnymi wyrokami aresztu przebywał tam od 14 lutego do 25 kwietnia. Co więcej, by uniknąć kolejnych aresztów biznesmen — pirat spłacił grzywny, orzeczone w sześciu kolejnych sprawach, na łączną kwotę ponad 20 tys. zł. Wcześniej przez lata tego nie robił, zapewniając sąd, komorników i kuratorów, że nie ma majątku i nie osiąga dochodów.

Nikt jego twierdzeń nie sprawdzał, co sprawiło, że egzekucje kolejnych grzywien były umarzane. Tymczasem, jak ujawniliśmy w „PB”, Adam G. mieszka w luksusowym apartamentowcu, jeździ luksusowymi samochodami i przez dwa ostatnie lata odwiedzał nie tylko zachodnią Europę, ale też Zjednoczone Emiraty Arabskie, Tajlandię, Maltę czy Liberię. Ponadto, w 2013 r. w sprawie hazardowej prokuratura na jednym z kont bankowych zabezpieczyła u niego około 400 tys. zł.

Lewe papiery

W sprawach drogowych umorzone grzywny sądy zamieniały na prace społecznie użyteczne, których jednak Adam G. w wyznaczonym terminie nie wykonywał.

Kuratorzy wnosili więc o zamianę prac społecznych na areszt. Wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki do sądu docierały zaświadczenia o wykonaniu prac z Zakładu Gospodarki Komunalnej (ZGK) w Solcu Kujawskim. Przyjrzała się im Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie, która zarzuca Adamowi G. pranie pieniędzy i kierowanie gangiem, specjalizującym się w nielegalnym hazardzie. Okazało się, że zaświadczenia są nieprawdziwe (podobnie zresztą jak australijskie prawo jazdy, którym posługiwał się pirat — biznesmen).

Sąd tymczasem akceptował te dokumenty, choć były przypadki, gdzie np. roczna praca była przez G. rzekomo wykonywana w trzy miesiące. To nie koniec kontrowersji. Zgodnie z art. 38 Kodeksu wykroczeń, już trzecie podobne wykroczenie danej osoby pozwala sądowi na wymierzenie kary aresztu zamiast grzywny.

Tymczasem w przypadku Adama G. bydgoski sąd w trakcie orzekania w kilkudziesięciu kolejnych sprawach z takiej możliwości skorzystał… trzy razy. Na art. 38 sąd nie powołał się też w dwóch nowych, nieprawomocnych wyrokach dla Adama G., wydanych już po artykule „PB”, znów orzekając kary grzywny. Na szczęście jest duża szansa, że w przeciwieństwie do wcześniejszych, zostaną zapłacone. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Przyszła kryska na Adama G.