Przyszła kryska na Gila

Dawid Tokarz
17-12-2008, 00:00

Marek Gil, biznesmen znany

Negatywny bohater tekstów "PB" został skazany

Marek Gil, biznesmen znany

z robienia wielomilionowych

interesów z Totalizatorem

Sportowym i PZU Życie, jest

oszustem. Tak uznał sąd.

Kiedyś Marek Gil lekką ręką dokonywał transakcji wartych dziesiątki milionów złotych. Potem jego interesami zajęły się prokuratury w całym kraju. Dziś za niespłacenie 11,7 mln zł prywatnej pożyczki, jaką dziesięć lat temu zaciągnął u Adama T., grozi mu więzienie.

Krakowski sąd okręgowy zgodził się ostatnio z sądem pierwszej instancji, który w marcu 2008 r. nie miał wątpliwości, że były prezes i właściciel będącej w upadłości spółki Code wprowadził Adama T. w błąd co do możliwości zwrotu pożyczonej kwoty. W rezultacie za doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości Marek Gil dostał dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery i 8 tys. zł grzywny. Mało? Niekoniecznie, jeśli uwzględnić, że były właściciel Code do końca sierpnia 2009 r. musi jeszcze naprawić wyrządzoną szkodę, czyli… zwrócić Adamowi T. 11,7 mln zł. Jeżeli tego nie zrobi, jego kara więzienia zostanie odwieszona i trafi za kratki.

— Może jeszcze złożyć kasację od wyroku do Sądu Najwyższego i tak zapewne zrobi. Jest byłym prawnikiem i dotychczas we wszystkich swoich sprawach korzystał jak mógł z możliwości gry na zwłokę — mówi prawnik jednego z wierzycieli Code.

Milionowe zarzuty

To dzięki temu, nierychliwości sądów, a także tzw. bublowi Ziobry (legislacyjny błąd resortu sprawiedliwości z czasów PiS, który sprawił, że procesy dotyczące afer gospodarczych na blisko rok stanęły w miejscu) dopiero teraz Marek Gil pierwszy raz został prawomocnie skazany. W kilku innych sprawach wciąż ma status oskarżonego. Przed sądem warszawskim od ponad czterech lat trwa proces, w którym odpowiada za sfałszowanie weksla wartego ponad 60 mln zł. W Krakowie zbliża się do końca inny proces — tam jest oskarżony o działanie na szkodę Code (chodzi o ponad 2,8 mln zł) w związku z wpłatą zadatku na transakcję nabycia nieruchomości, do której nie doszło.

Część spraw jednak kończy się dla Marka Gila dobrze. Został m.in. (wraz z żoną) prawomocnie uniewinniony od zarzutu wyłudzenia z jednego z banków 8 mln zł kredytu, choć sąd pierwszej instancji skazał oboje na wyroki w zawieszeniu i grzywny. Warszawskie prokuratury umorzyły też inne idące w miliony złotych zarzuty, jakie miał w śledztwach, w których podejrzanymi byli także Władysław Jamroży, były szef Totalizatora Sportowego, i Grzegorz Wieczerzak, były prezes PZU Życie.

Wierzyciele na lodzie

Nie zmienia to faktu, że działalność biznesowa Marka Gila wciąż spędza sen z powiek wielu, choćby pokrzywdzonym wierzycielom Code. Choć syndyk upadłej w 2003 r. spółki wykorzystał boom w nieruchomościach i ze sprzedaży jej majątku uzyskał prawie 100 mln zł, to i tak nie zaspokoiło to nawet połowy roszczeń.

W najgorszej sytuacji są ci, którzy nie mieli zabezpieczeń na hipotekach: dostaną tylko 4 proc. należnych im kwot! Nic dziwnego, że oburzają się, iż Marek Gil dostał tylko trzyletni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej do października 2008 r. i już może wrócić do biznesu. Czy zamierza to zrobić? Nie wiemy, od kilku lat konsekwentnie nie rozmawia z "PB".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Przyszła kryska na Gila