Przywódcy Unii rozmawiają dziś o rozszerzeniu

opublikowano: 2002-06-21 11:28

SEWILLA (Reuters) - W piątek przywódcy Unii Europejskiej spotykają się Hiszpanii aby podjąć działania w celu ograniczenia nielegalnej imigracji oraz zapewnić 10 krajów kandydackich, że negocjacje w sprawie rozszerzenia zostaną zamknięte do końca tego roku.

Spotkanie unijnych przywódców zaczęło się dwie godziny później niż planowano z powodu trwającego w Hiszpanii strajku oraz meczu piłkarskiego Anglia-Brazylia. Szczyt w Sewilli potrwa do soboty.

Na kilka godziny przed rozpoczęciem spotkania około 200 kilometrów od Sewilli doszło do wybuchu samochodu-pułapki. Sześć osób odniosło rany, a zdaniem władz ataku dokonała organizacja baskijskich separatystów ETA.

Unijni przywódcy zdołają zapewne uniknąć sporów dotyczących ograniczenia deficytów budżetowych, ponieważ w piątek rano ministrowie finansów Piętnastki zdołali porozumieć się w tej sprawie z Francją.

Po sześciu godzinach dyskusji wszystkie kraje Unii Europejskiej zobowiązały się, że do 2004 roku zbilansują swoje budżety zgodnie z postanowieniami paktu stabilizacyjnego.

Ostatnio prezydent Francji, Jacques Chirac zapowiedział redukcje podatków sugerując tym samym, że jego kraj może nie dotrzymać zobowiązań wynikających z paktu.

Ostatecznie minister finansów, Francis Mer przystał w piątek na propozycję, że ewentualnej obniżce podatków towarzyszyć będzie taka sama redukcja wydatków budżetowych.

Warunkiem realizacji tych postanowień będzie jednak osiągnięcie przez Francję przynajmniej trzyprocentowego tempa wzrostu w 2003 roku - czyli dwukrotnie wyższego niż prognozuje się na koniec tego roku.

IMIGRACJA

Po ostatnich sukcesach partii skrajnie prawicowych w Europie tematem, który zdominuje rozmowy w Sewilli będzie kwestia nielegalnej imigracji. Przywódcy unijni chcą pokazać wyborcom, że zamierzają wprowadzić restrykcje wobec około 500.000 osób, które co roku nielegalnie przedostają się do Europy.

Wśród działań, które mają zamiar podjąć przywódcy znajdą się między innymi wzmocnienie kontroli granicy oraz ustalenie daty przyjęcia wspólnej polityki wobec uchodźców.

Największe kontrowersje wzbudzi zapewne projekt wstrzymania pomocy finansowej dla krajów, które nie współpracują w walce z przemytnikami oraz odmawiają przyjęcia z powrotem swoich nielegalnych emigrantów. Opowiadają się za nim Szwecja i Wielka Brytania.

Taką linię popiera również premier Danii, Andres Fogh Rasmussen. Od 1 lipca jego kraj obejmie półroczne przewodnictwo w Unii Europejskiej.

Z drugiej strony belgijski premier, Guy Verhofstadt uważa, że przywódcy UE powinni skupić się na walce z ubóstwem, które jest głównym źródłem nielegalnej imigracji.

"Jeżeli biedne państwa nie mogą eksportować swoich dóbr na nasze rynki, eksportują ludzi. Nie można powiedzieć 'nie' i produktom i ludziom. Trzeba dokonać wyboru: albo jedno, albo drugie" - powiedział Verhofstadt.

ROZSZERZENIE

Podczas szczytu w Sewilli przywódcy Unii Europejskiej ustalą harmonogram ostatniego etapu negocjacji członkowskich, która muszą zostać zamknięte do końca grudnia by nowi członkowie weszli do UE w 2004 roku.

"Musimy podjąć decyzje w sprawie rozszerzenia podczas szczytu w Kopenhadze w grudniu. Obawiam się, że nawet najmniejsze opóźnienie decyzji może spowodować znacznie opóźnienie poszerzenia" - powiedział Rasmussen.

Unijni przywódcy mają podczas szczytu potwierdzić, że negocjacje z 10 kandydatami przebiegają zgodnie z planem i zostaną zakończone w grudniu.

Największe kontrowersje wzbudza kwestia dopłat bezpośrednich dla rolnictwa krajów kandydackich. W poniedziałek ministrowie spraw zagranicznych uzgodnili, że wspólne stanowisko w tej sprawie ustalą pod koniec roku.

Część krajów kandydackich obawia się, że ograniczy to czas na negocjacje kwestiach finansowych.

"Jeżeli zbyt późno zaczniemy rozmawiać o dopłatach bezpośrednich, zostaniemy przyparci do ściany" - powiedział jeden z polskich dyplomatów. Niekorzystne warunki finansowe mogą spowodować, że referendum przedakcesyjne zakończy się niepowodzeniem.

Komisja Europejska chce przyznać krajom kandydackim 25 procent dopłat bezpośrednich, które mają osiągnąć pełen wymiar po 10 latach. Jednak kraje będące największymi płatnikami netto do budżetu - Niemcy, Szwecja i Wielka Brytania, chcą aby dopłaty uzależnić od reformy Wspólnej Polityki Rolnej (CAP).

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))