Przywożą więcej niż wiedzę

Mirosław Konkel
opublikowano: 26-01-2007, 00:00

Dlaczego szkolenia? Bo to czas cywilizacji wiedzy. Dlaczego za granicą? Bo to epoka globalizacji.

Zagraniczne kursy poszerzają nasze horyzonty

Dlaczego szkolenia? Bo to czas cywilizacji wiedzy. Dlaczego za granicą? Bo to epoka globalizacji.

Dodatkowe fakultety, kursy, seminaria, konferencje — odnotowane w CV — mają świadczyć, że nie zatrzymaliśmy się w rozwoju. Że jesteśmy głodni wiedzy, otwarci na nowość. Na topie są treningi z tzw. umiejętności miękkich: komunikacji interpersonalnej, feedbacku, negocjacji, asertywności, inteligencji emocjonalnej etc.

— I dobrze, skoro menedżerowie to dobrzy specjaliści od ekonomii, finansów, marketingu, za to na człowieku znają się jakby mało — uważa Marek Matkowski, psycholog biznesu.

Nie podważa się już sensowności szkoleń (jeszcze parę lat temu wielu skłonnych było uważać je za amerykańską nowinkę, nijak nieprzystającą do polskiej rzeczywistości).

Czy warto

Ale czy warto po wiedzę udawać się do obcych krajów? Przecież pod nosem mamy renomowane firmy szkoleniowe. Niektóre nie ustępują zachodnim — dawno już wprowadziły nowoczesne, interaktywne metody: gry sytuacyjne, case studies, warsztaty.

Czy zatem za granicą nauczymy się więcej niż w Polsce? A jeżeli nie, to po co za podobny efekt płacić kilkakrotność tego, co musielibyśmy wysupłać z firmowej lub prywatnej kieszeni, edukując się w kraju?

To zaprocentuje

Rzecz w tym, że zagranicznych szkoleń nie da się sprowadzić do samej wiedzy. Dają coś więcej. Zapoznają z działaniem organizacji na rynku międzynarodowym. Dają porównanie tego, co tutaj, z tym, co tam (najlepsze wzory można podpatrzeć i zaadaptować do polskich realiów).

— Warto zwrócić uwagę na szkolenia, które w Polsce są niedostępne, na przykład związane z web usability, czyli rozwojem biznesu internetowego — mówi Marcin Pietras, szef działu edukacji w Grupie Pracuj.

Dyskusja w międzynarodowym gronie ujawnia, że ten sam problem można rozwiązać na 1001 sposobów. Uwalnia od stagnacji, rutyny i myślenia według schematów.

Uczestnik szkolenia za granicą zyskuje obycie ze światem, poszerzenie horyzontów biznesowych, kolejny punkt w życiorysie. A także pewność siebie i śmiałość, tak potrzebne podczas rozmowy o podwyżce albo awansie. Nie mówiąc już o takiej korzyści, jak podszlifowanie języka, złapanie poprawnego akcentu.

Gdy wrócimy do Polski, prócz miłych wspomnień zostanie nam stos wizytówek od kolegów menedżerów z różnych zakątków globu. A te kontakty kiedyś zaprocentują.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane