PSE będą rozmawiać z Netią

Mariusz Zielke
opublikowano: 2003-11-07 00:00

Netia nie kupi Tel-Energo. Może natomiast wziąć udział w podniesieniu kapitału tej spółki.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) nie sprzedadzą Netii akcji Tel-Energo z powodu zbyt niskiej ceny — dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Netia wyceniła spółkę poniżej 600 mln zł. Nie oznacza to jednak końca rozmów. PSE zamierzają bowiem nadal negocjować z Netią. Zamiast sprzedaży akcji będą chciały namówić operatora do udziału w podwyższeniu kapitału Tel-Energo. Nie wiadomo jednak, jakiej byłoby wielkości i na jakich warunkach.

— Spółka potrzebuje kapitału na rozwój, a nie może już finansować się z kredytów. Dlatego takie rozwiązanie byłoby korzystne — twierdzi osoba zbliżona do transakcji.

Według źródła zbliżonego do Tel-Energo, rekomendację na temat kontynuowania rozmów z Netią wydał podobno również doradca PSE przy tej prywatyzacji, którym jest bank CA IB.

— Można odrzucić ofertę Netii i unieważnić przetarg, ale to nie rozwiąże problemów spółki — mówi nasz rozmówca.

Jest to już trzecia próba prywatyzacji. Jej unieważnienie nie spotkałoby się zapewne z aprobatą kredytodawców Tel-Energo, głównie Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR), który pożyczył spółce pieniądze na zakup Telbanku (jedno z ważniejszych aktywów Tel-Energo, firma IT obsługująca banki). EBOR liczył zapewne, że przy okazji zmiany właściciela odzyska pieniądze albo zamieni kredyt na akcje. Teraz może się poczuć zagrożony.

Brak inwestora strategicznego wyraźnie zaś nie służy Tel-Energo. Spółka nie ma prezesa, bo ostatni — Andrzej Arendarski, skonfliktowany ze Stanisławem Dobrzańskim, prezesem PSE — zrezygnował i przeszedł do rady nadzorczej. Ślamazarnie przebiega integracja grupy Tel-Energo z Telbankiem. Co gorsza, strategia rozwoju także jest w powijakach.

Stąd złe opinie o Tel-Energo w środowisku finansowym.

— Spółka ma potencjał, ale bez inwestora nigdy go nie wykorzysta. Dlatego nic dziwnego, że zainteresowanie przetargiem nie było duże, a oferta Netii taka, a nie inna — mówi przedstawiciel jednego z funduszy inwestycyjnych.

Czynnikiem zagrożenia jest też resort skarbu. Ma on podobno inną koncepcję prywatyzacji spółki i dlatego chce jej unieważnienia.