Zarząd PSE chce dalej negocjować. Tomasz Kibil, szef Tel-Energo, wierzy, że spółkę uda się dobrze sprzedać, ale... nie w tym przetargu.
Jeszcze w tym tygodniu Netia powinna dostać od Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) odpowiedź na październikową ofertę zakupu akcji Tel-Energo, operatora drugiej co do wielkości polskiej sieci światłowodowej i właściciela Telbanku. Nie jest tajemnicą, że propozycja finansowa Netii nie usatysfakcjonowała zarządu PSE. Mimo wszystko firma energetyczna zdecydowała się na kontynuowanie rozmów z jedynym potencjalnym nabywcą Tel-Energo. Wszystko wskazuje na to, że rozmowy, o ile do nich dojdzie, będą dotyczyły alternatywnych wariantów przejęcia Tel-Energo przez Netię — uwzględniających podwyższenie kapitału operatora światłowodów.
Mamy czas
W branży mówi się o kłopotach finansowych Tel-Energo związanych z wysokim zadłużeniem spółki. Jednak Tomasz Kibil, nowy prezes Tel-Energo, zapewnia, że płynność firmy nie stanowi problewmu i nie ma powodu, by traktować prywatyzację jako ostatnią deskę ratunku.
— Spłata 410 mln zł kredytu konsorcjalnego, który zaciągnęliśmy na przejęcie Telbanku, nie jest zagrożona. Oczywiście wprowadzenie do spółki inwestora prywatnego, które było jednym z warunków postawionych przez finansujące nas banki, a także elementem strategii PSE, jest dla nas priorytetem, ale mamy na nie czas aż do marca 2005 r. Prywatyzacja powinna być przeprowadzona jak najszybciej, ale nie za wszelką cenę — uważa Tomasz Kibil.
Spróbujmy jeszcze raz
Szef Tel-Energo ma poważne wątpliwości, czy trwający przetarg doprowadzi do podpisania umowy z inwestorem.
— Gdybym w to wierzył, nie przyjąłbym propozycji objęcia stanowiska prezesa zarządu Tel-Energo, bo nie interesuje mnie posada na trzy miesiące — mówi Tomasz Kibil.
Jego zdaniem, spółka jest silna i będzie można ją sprzedać znacznie lepiej w nowym przetargu za jakieś sześć, dziewięć miesięcy — nawet z udziałem tych samych graczy.
— Dziś inwestorzy nie doceniają w pełni potencjału Tel-Energo. Moim podstawowym zadaniem jest wykreowanie nowego, atrakcyjnego dla inwestorów, wizerunku firmy — przekonuje prezes.