PTE Pioneer kupuje całe struktury
Rywalizacja o kadry, która nadal toczy się między powszechnymi towarzystwami emerytalnymi, przybiera nieoczekiwane rozmiary. W jednej z ogólnopolskich gazet pojawiło się niewielkie ogłoszenie rekrutacyjne PTE Pioneer, które wprost informuje, że firma „kupi managerów z grupą reprezentantów, którzy podpisują duże ilości umów”.
Do tej pory żadne z PTE — przy budowie własnej struktury — nie grało w tak otwarte karty. Wprawdzie po rynku krążyły informacje, że niektóre fundusze przejmują całe struktury swoich konkurentów, ale nigdy oficjalnie nie wyciągano tego na światło dziennie.
Bez skrupułów
W „oficjalnej” walce rekrutacyjnej stosowano raczej innego typu „przynęty”. Grano wysokościami prowizji, obiecywano samochód dla najlepszego agenta bądź też poważną zniżkę przy jego zakupie.
— Małe ogłoszenia są najskuteczniejsze i najbardziej dostrzegane przez pożądanych przez nas ludzi. Zapewniam, że spotykają się z dużym odzewem — poinformował pracownik PTE Pioneer, którego numer telefonu podano w ogłoszeniu.
Dodał, że reprezentowana przez niego firma proponuje zarówno menedżerom jak i reprezentantom wyjątkowo korzystne warunki finansowe, które powodują, że liczba zgłoszeń jest całkiem pokaźna.
— Tego typu ogłoszenia rekrutacyjne należą do rzadkości. Zwykle takie operacje są przeprowadzane w głębokiej tajemnicy, ponieważ są traktowane jako nieetyczne. Przejścia całych zespołów nie są czymś wyjątkowym dla powszechnych towarzystw emerytalnych. Zdarzają się w bankach czy szeroko rozumianych firmach konsultingowych — mówi Piotr Wielgomas, prezes zarządu firmy doradztwa personalnego BIGRAM.
Rysa na wizerunku
Specjaliści twierdzą, że ogłoszenie PTE Pioneer jest efektem zaostrzającej się walki na rynku. Fundusze zaczyna gonić czas. Do końca września mogą starać się o klientów do 30 roku życia, a do końca roku o względy i składki 30-50 latków. Ponieważ najlepsze efekty uzyskują sieci dysponujące dużą liczbą aktywnych reprezentantów, nic dziwnego, że wciąż starają się rozszerzać swoje struktury. Jak mówi jeden ze specjalistów, w takiej sytuacji trudno liczyć na etyczne zachowanie.
— Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Ogłoszenia rekrutacyjne świadczą o wizerunku firmy. Moim zdaniem, reklama, która wprost mówi „o kupowaniu menedżerów”, wcale go nie buduje, a wręcz niszczy. Ja nie chciałbym być klientem takiej firmy — podsumowuje Dariusz Krzemiński, szef katowickiego oddziału SMG/KRC Human Resources.
Jak poinformowała Barbara Skrobecka z PTE Pioneer, ogłoszenie pojawiło się bez wiedzy warszawskiej centrali.