Publiczne źródło zleceń wysycha

  • Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 08-05-2013, 00:00

O ponad 11 mld zł zmniejszyła się wartość zamówień sektora publicznego. Kontraktów trzeba szukać za granicą, ale unijne pieniądze rozleniwiły polskie firmy

Więcej za mniej — slogan reklamowy jednej z sieci handlowych jest dobrą ilustracją rynku zamówień publicznych w 2012 r. Wprawdzie liczba przetargów wzrosła o 1,2 proc., ale wartość udzielonych kontraktów spadła prawie o 8 proc., do 132,7 mld zł — wynika ze sprawozdania prezesa Urzędu Zamówień Publicznych (UZP). To o 11,4 mld zł mniej niż w 2011 r. Końcowy wynik może być jeszcze gorszy. Dane UZP uwzględniają warte 9,4 mld zł zlecenie na budowę bloków energetycznych w Opolu, nad którym ostatnio zawisły ciemne chmury. Gdyby nie zostało zrealizowane, poziom zamówień publicznych wróciłby do 2009 r.

None
None

Finansowy gorset

Martwi to Marka Wójcika, eksperta Związku Powiatów Polskich.

— Bezskutecznie czekamy na dobre informacje makroekonomiczne z Niemiec, naszego najważniejszego partnera handlowego. Skoro zagraniczne rynki nie są w stanie rozruszać naszej gospodarki, powinniśmy pobudzać wewnętrzny popyt. Nie spodziewam się jednak, że tę rolę wezmą na siebie samorządy — mówi Marek Wójcik.

Rola gmin, powiatów i województw w torcie zamówień publicznych jest znacząca. Prawie połowa zleceń publicznych pochodziła właśnie z sektora samorządowego. Jednak w ubiegłym roku lokalne władze ograniczyły wydatki majątkowe o 7 mld zł — spadły do 35 mld zł. Część samorządów cięła wydatki po ostrzeżeniach płynących z resortu finansów i z myślą o nowym wskaźniku zadłużenia, który będzie obowiązywał od 2014 r. — Przydałoby nam się poluzowanie gorsetu finansowego — uważa Marek Wójcik.

Profesor Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC, nie sądzi, by rząd zdecydował się na taki ruch. Trzeba bowiem pamiętać, że finanse samorządów są częścią sektora finansów publicznych.

— Priorytetem rządu jest ograniczanie deficytu, czyli m.in. wydatków inwestycyjnych. Poniósł on już spore koszty polityczne: spada dynamika PKB, rośnie bezrobocie. Odejście od tej polityki byłoby przyznaniem się do błędu — twierdzi Stanisław Gomułka. Równie mocnym wsparciem dla biznesu są tzw. publiczne zlecenia sektorowe, czyli płynące z energetyki, gospodarki wodnej, transportu i usług pocztowych. Ale także w tym wypadku mamy do czynienia ze spadkiem: i zleceń (2054 wobec 2490), i ich wartości (41,9 mld zł wobec 43,7 mld zł). Przy czym ubiegłoroczny wynik obejmuje zagrożony kontrakt na budowę bloków w Opolu.

Wyborczy przymus

Wiele wskazuje na to, że na hojniejszy gest strony publicznej przedsiębiorcy będą musieli poczekać do nowej perspektywy unijnej. Chociaż i teraz jest się o co bić. Zdaniem Marka Wójcika, w najbliższej przyszłości przedsiębiorcy powinni szukać zleceń w segmentach drogowym i ochrony środowiska. — W przyszłym roku mamy wybory samorządowe, więc lokalne władze staną na głowie, by mimo napiętych budżetów zainwestować w drogi. Do wykorzystania są też pieniądze zgromadzone w funduszach ochrony środowiska, a przecież czekają nas inwestycje związane z gospodarką odpadami — nowym obowiązkiem samorządów. Trochę później, od 2015-16 r., ruszą inwestycje w szpitalach związane z dostosowaniem do norm unijnych — mówi Marek Wójcik.

Zagraniczne podchody

Rodzimych przedsiębiorców ucieszy fakt, że większość pieniędzy trafia do właśnie do nich. Na konta firm zagranicznych wpłynęło „tylko” 7,5 mld zł. To prawie o 5 mld zł mniej niż w 2011 r. Niestety, skromnie jest reprezentowany nasz biznes za granicą. Jak podaje UZP, w ubiegłym roku polskim wykonawcom udzielono 53 zamówienia publiczne (powyżej progów unijnych). To zaledwie o trzy zlecenia więcej niż w 2011 r. Cieszy fakt, że mocno wzrosła ich wartość. W 2011 r. wynosiły one 168 mln EUR, rok później — 486 mln EUR. Ich beneficjentami są m.in. bydgoska PESA i wielkopolski Solaris, które wyślą za granicę autobusy i tramwaje. Nie zmienia to faktu, że w porównaniu z publicznymi przychodami zagranicznych firm w Polsce wypadamy blado.

— Polskie firmy mają mniejsze doświadczenie w zdobywaniu kontraktów zagranicznych niż ich konkurenci z zachodu Europy. Dostęp do atrakcyjnych instrumentów wsparcia na rynku krajowym dodatkowo zmniejsza motywację do angażowania się poza Polską. W kolejnej unijnej perspektywie finansowej Polska znów będzie dużym beneficjentem, nie należy więc oczekiwać zmiany tego nastawienia. Mimo to namawiam firmy, by już przygotowywały sobie zagraniczne przyczółki. Kiedyś unijne pieniądze przecież się skończą — mówi Michał Gorzelak, oficer łącznikowy sektora prywatnego dla Grupy Banku Światowego.

E-oszczędności

Jak zmusić dostawców do redukcji cen? Urząd Zamówień Publicznych namawia do aukcji i licytacji elektronicznych. W ubiegłym roku z pierwszej opcji skorzystało 62 zamawiających. Na platformie UZP przeprowadzono 867 aukcji, a oszczędności wyniosły 228,5 mln zł. Największym beneficjentem e-aukcji były firmy z sektora górniczego. W 2012 r. przeprowadzono też 359 licytacji. Zamawiający zaoszczędzili 22,9 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane