Czytasz dzięki

Publikacja doleje benzyny do ognia

opublikowano: 29-10-2020, 22:00

Wypowiadając się przy okazji sprawdzenia stanu gotowości tymczasowego PGE Szpitala Narodowego, premier Mateusz Morawiecki nie ujawnił choćby rąbka tajemnicy, jakie nowe restrykcje znajdą się w kolejnym rozporządzeniu Rady Ministrów.

Zostanie ono oznajmione w piątek, zaś opublikowane w Dzienniku Ustaw późnym wieczorem, wchodząc w życie od soboty 31 października, po vacatio legis liczonym w minuty. Hipotetycznych zakazów związanych ze Wszystkimi Świętymi i tak nikt nie przyjmie do wiadomości, w tym wyjątkowym dniu wszyscy zachowają się na cmentarzach zgodnie z własnym rozsądkiem. Co do kolejnych ograniczeń życia publicznego i gospodarczego po 1 listopada — trudno je sobie wyobrazić, chociaż kreatywność rządu w dziedzinie lockdownu nie została wyczerpana. Osobiście jestem bardzo ciekawy, czy nowe rozporządzenie wreszcie oprze nakaz noszenia przez Polaków maseczek na prawidłowym upoważnieniu ustawowym (co uzależnione jest od wejścia w życie najnowszej specustawy antywirusowej), ponieważ od marca nie ma on podstaw prawnych i nasze zakrywanie ust/nosa uzależnione było/jest tylko od wewnętrznego poczucia odpowiedzialności.

PGE Szpital Narodowy okaże się wkrótce potrzebny, stadionowa kaplica pewnie także.
Krystian Maj-KPRM

Przy okazji chwalby z powodu urządzenia szpitala pod trybunami PGE Narodowego zaintrygował mnie szczegół. Operator obiektu, czyli państwowa spółka celowa PL.2012+, od lat bardzo dba o uwzględnianie PGE w nazwie i przy okazji wszelkich eventów apeluje do mediów, żeby strategiczny partner biznesowy absolutnie nie był pomijany. W urzędowej nazwie szpitala koncern nie został jednak uwzględniony, bardzo niesłusznie. Medycznie i organizacyjnie to jednostka szpitala MSWiA z ulicy Wołoskiej, ale przecież dach nad głową z całą wykorzystaną przez tymczasowy szpital infrastrukturą utrzymywany jest w znacznej części dzięki umowie sponsorskiej, zatem uczciwa nazwa powinna brzmieć PGE Szpital Narodowy. Notabene stałym pomieszczeniem stadionowym, znajdującym się koło sal konferencyjnych zaadaptowanych na szpitalne, jest… wielowyznaniowa kaplica. Podkreślam to bez związku z 1 listopada, po prostu w zwykłym szpitalu takie pomieszczenie jest konieczne, a więc i w tymczasowym…

Premier odniósł się do nieszczęsnej zbitki drugiej fali epidemii z konfliktem społecznym po wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK). Potwierdził jednak, że władcy kraju absolutnie nie przyjmują do wiadomości, iż to oni wyprowadzili demonstrantów, przede wszystkim kobiety i dziewczęta, na ulice. Podobnie jak Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki coś tam mgliście wspomina o jakimś dialogu w sprawie aborcyjnych uwarunkowań. A przecież mógłby od ręki ogłosić decyzję, która wobec pożaru zadziałałaby jak piana gaśnicza. Powinien zawiesić publikowanie orzeczenia TK z 22 października w Dzienniku Ustaw aż do czasu wejścia w życie kompromisowego znowelizowania przepisu unieważnionego po 27 latach funkcjonowania. Konstytucja RP ustala publikowanie wyroków TK „niezwłocznie”, ale to termin niedookreślony i rozciągliwy, interpretowany przez prawników jako „bez zbędnej zwłoki”. Wobec coraz groźniejszego społecznego pożaru zatrzymanie publikacji nie byłoby zwłoką zbędną, lecz właśnie niezbędną. Szlak już przetarła cztery lata temu Beata Szydło, zatrzymując druk orzeczenia TK niechcianego przez tzw. dobrą zmianę. W obecnej sytuacji kalendarzowy bufor posłużyłby przynajmniej przytłumieniu pożaru. Skutek publikacji wyroku, która już została nakazana przez premiera i zaplanowana przez Rządowe Centrum Legislacji lada dzień, zapisałem w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane