Koniec złudzeń dla tych, którzy wierzyli, że przechodząc na emeryturę, zdecydują, czy nawet kilkaset tysięcy złotych zgromadzonych w otwartym funduszu emerytalnym (OFE) wypłacą jednorazowo, czy w postaci comiesięcznej emerytury małżeńskiej. Wczoraj rząd przyjął ustawę o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych, która dopełnia wizję przyszłych emerytur. Przechodzący na emeryturę nie będzie miał wyboru — dostanie tylko indywidualną emeryturę dożywotnią. Po śmierci niewykorzystany kapitał nie będzie dziedziczony. Propozycja rządu jest bardzo daleka od stanowisk, jakie prezentowały PO i PSL podczas kampanii wyborczej.
— Emeryt powinien swobodnie dysponować swoimi pieniędzmi. Jeśli uzna, że emerytura z I filara mu wystarczy, to powinien móc wypłacić tę z OFE i dowolnie zainwestować. Jeśli nie całość, to część kapitału — mówił na naszych łamach w kwietniu 2007 r. Zbigniew Chlebowski, ówczesny wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PO.
— Emeryt powinien mieć możliwość wyboru. Emerytura małżeńska niweluje niekorzystną sytuację kobiet — wtórował mu Mieczysław Kasprzak, poseł PSL.
Wiele wskazuje na to, że rządowa wersja wypłaty z OFE wywoła gniew przyszłych emerytów.
— Emerytury będą niskie, co będzie dla społeczeństwa dużym rozczarowaniem. Brak możliwości wyboru formy emerytury pogłębi rozgoryczenie. Tym bardziej że rząd nie robi nic, by zachęcić do odkładania w trzecim filarze — mówi Agnieszka Durlik-Khouri, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej.
Z naszego rozliczenia przedwyborczych obietnic wynika, że rozczarowanych rządami PO może przybywać. Partia zapowiadała obniżenie podatków, w tym zniesienie podatku Belki i wprowadzenie liniowego. Po wyborach od tego odstąpiła. Przedsiębiorcy, którym PO w dużej mierze zawdzięcza zwycięstwo, czekają na nową ustawę o VAT i wprowadzenie euro. Tu też na obietnicach się skończyło.
Cały artykuł w środowym Pulsie Biznesu. Zapraszamy do lektury!





