Puste słowa: ustawa lobbingowa

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2005-03-03 00:00

Wczoraj posłowie z tzw. lobbingowej komisji nadzwyczajnej spotkali się po raz 14. Tylko po co? Przecież ustawa pójdzie do kosza.

Minął już ponad rok od złożenia przez rząd projektu ustawy o działalności lobbingowej. Skierowany do pierwszego czytania od razu zderzył się z wnioskiem o odrzucenie. Za było 64 posłów (m.in. Samoobrona i LPR), przeciw 339 (m. in. SLD, PO i PiS). Zaraz po tym powołano do życia komisję nadzwyczajną do rozpatrzenia rządowego projektu, która — w liczbie 15 posłów — ukonstytuowała się 9 stycznia 2004 r.

Pic na wodę

Od tamtej pory lobbingowa komisja nadzwyczajna spotkała się 14 razy (prawie nigdy w komplecie). Jej obrady ani razu nie wykroczyły poza definicję lobbingu — nieustannie trwają dywagacje nad artykułami 1-4 projektu (wszystkich jest 24). Podmiotów zainteresowanych włączeniem się do jałowej dyskusji jest coraz więcej (w parlamencie powstały m.in. Polskie Stowarzyszenie Profesjonalnych Lobbystów oraz Stowarzyszenie Asystentów Posłów), a sejmowi prawnicy na wieść o komisyjnych pracach nad projektem lobbingowym pobłażliwie się uśmiechają.

Bez sensu

— Prawdopodobieństwo przyjęcia ustawy w tej kadencji jest — delikatnie rzecz ujmując — niewielkie — uważa jeden z nich.

Wczorajsze obrady nie różniły się od poprzednich. Zawsze obecne posłanki Krystyna Grabicka i Ewa Kralkowska oraz posło- wie Marek Zagórski i Grzegorz Dolniak postanowili znowu wrócić do treści artykułu drugiego („co to jest działalność lobbingowa?”). Dyskutowano także kwestię: czy urzędnicy mogą się spotykać z lobbystami poza miejscem pracy.

Co na to przedsiębiorcy? Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych od pierwszego dnia pojawienia się tego projektu stara się przekonać posłów, że nie tędy droga, a prace nad projektem nie mają sensu...

— Standardem obowiązującym w Europie jest regulowanie wykonywania działalności lobbingowej w drodze tzw. samoregulacji środowiska i w tym kierunku powinniśmy zmierzać. Modelem powinny być zawodowe organizacje lobbystów, posiadające własne kodeksy etyczne wywierające presje na swoich członków — zaznacza Magdalena Garbacz, ekspert w Departamencie Prawnym PKPP Lewiatan