Słabość notowań PZU można wytłumaczyć dużym nawisem podażowym, podobnie jak w
przypadku krajowych spółek energetycznych. Skarb państwa rozważa sprzedaż akcji
za około 6 mld zł (zejście o 20 pkt proc., do progu 25 proc. w kapitale), a JP
Morgan sonduje już rynek co do sprzedaży swojego blisko 5-procentowego pakietu
akcji PZU (około 1,5 mld zł). Notowaniom PZU nie pomagają także spadki notowań
największych ubezpieczycieli na świecie w związku m.in. z katastrofą w Japonii
(w wielu przypadkach przesadzone).
O ile na razie rynkowa sytuacja akcji PZU
nie jest najlepsza, o tyle ich fundamentalny potencjał rośnie. W IV kwartale
największy w regionie ubezpieczyciel zarobił na czysto 565,1 mln zł (wzrost o 1
proc. r/r), bijąc rynkowe oczekiwania o jedną czwartą. Spółka ma również bardzo
dobre wskaźniki techniczne i marżowe. Nowa strategia cenowa w segmencie
majątkowym przynosi efekty (skok składki przypisanej brutto przekroczył 15 proc.
r/r). W całym 2010 r. PZU zarobił na czysto 2,44 mld zł. To wprawdzie 35 proc.
poniżej rekordowego wyniku z 2009 r., ale trzeba pamiętać o zmniejszeniu
wartości majątku w zarządzaniu przez wypłatę rekordowej dywidendy kończącej spór
Eureko i skarbu państwa (12,8 mld zł). Pozytywne trendy w wynikach, czyli spadek
kosztów (trwa restrukturyzacja) i wzrost składki, mają się utrzymać także w tym
roku.
Inwestorów powinny również cieszyć zapowiedzi zmiany polityki dywidendowej w taki sposób, by wypłacać akcjonariuszom większość zysku (obecne maksimum to 45 proc.). To słuszna decyzja, gdy nie ma okazji do atrakcyjnych inwestycji, czyli przejęć i ekspansji na nowe rynki.
Fundamentalnie akcje PZU są niedowartościowane. Pokazują to zarówno proste wskaźniki giełdowe, jak i analizy brokerów. Bazując na prognozach zysku netto na 2011 r., PZU wydaje się bardzo tanie. Wskaźnik C/Z wynosi 11 wobec 23 dla grupy ubezpieczycieli z naszego regionu. Premia wobec mniej dynamicznych spółek z zachodniej Europy jest do tego symboliczna (ich prognozowane C/Z to 9,2).
Spójrzmy na wyceny PZU sporządzone w ostatnim czasie przez branżowych
analityków. Żadna z 10 cen docelowych wyznaczonych od początku roku nie jest
niższa od obecnego kursu. Najniższa (366,5 zł od ING) sugeruje 7-procentowy
potencjał wzrostu notowań, a najwyższa (474 zł) - 38-proc. Autorem tego
ostatniego raportu jest jednak JP Morgan, który jednocześnie szuka kupca na
papiery PZU. Mimo to średnia i mediana z raportów brokerów mówi o potencjale
wzrostu kursu o 15-16 proc. Po rezultatach z IV kwartału 2010 r. można
spodziewać się jednak - przynajmniej w niektórych przypadkach - podniesienia
wycen.