PZU daleko od szczytu

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2011-03-17 14:10

Po publikacji lepszych od oczekiwań wyników z IV kwartału i wiadomości, że Andrzej Klesyk pozostanie na stanowisku prezesa (wygrał konkurs), kurs PZU rósł wczoraj rano o 2,7 proc. Później systematycznie osuwał się i wrócił w okolice 340 zł. W czwartek akcje drożeją, ale do wrześniowego szczytu nadal sporo im brakuje (411 zł). Tymczasem WIG20 jest obecnie blisko 6 proc. wyżej niż wtedy.

Słabość notowań PZU można wytłumaczyć dużym nawisem podażowym, podobnie jak w przypadku krajowych spółek energetycznych. Skarb państwa rozważa sprzedaż akcji za około 6 mld zł (zejście o 20 pkt proc., do progu 25 proc. w kapitale), a JP Morgan sonduje już rynek co do sprzedaży swojego blisko 5-procentowego pakietu akcji PZU (około 1,5 mld zł). Notowaniom PZU nie pomagają także spadki notowań największych ubezpieczycieli na świecie w związku m.in. z katastrofą w Japonii (w wielu przypadkach przesadzone).
O ile na razie rynkowa sytuacja akcji PZU nie jest najlepsza, o tyle ich fundamentalny potencjał rośnie. W IV kwartale największy w regionie ubezpieczyciel zarobił na czysto 565,1 mln zł (wzrost o 1 proc. r/r), bijąc rynkowe oczekiwania o jedną czwartą. Spółka ma również bardzo dobre wskaźniki techniczne i marżowe. Nowa strategia cenowa w segmencie majątkowym przynosi efekty (skok składki przypisanej brutto przekroczył 15 proc. r/r). W całym 2010 r. PZU zarobił na czysto 2,44 mld zł. To wprawdzie 35 proc. poniżej rekordowego wyniku z 2009 r., ale trzeba pamiętać o zmniejszeniu wartości majątku w zarządzaniu przez wypłatę rekordowej dywidendy kończącej spór Eureko i skarbu państwa (12,8 mld zł). Pozytywne trendy w wynikach, czyli spadek kosztów (trwa restrukturyzacja) i wzrost składki, mają się utrzymać także w tym roku.

Inwestorów powinny również cieszyć zapowiedzi zmiany polityki dywidendowej w taki sposób, by wypłacać akcjonariuszom większość zysku (obecne maksimum to 45 proc.). To słuszna decyzja, gdy nie ma okazji do atrakcyjnych inwestycji, czyli przejęć i ekspansji na nowe rynki.

Fundamentalnie akcje PZU są niedowartościowane. Pokazują to zarówno proste wskaźniki giełdowe, jak i analizy brokerów. Bazując na prognozach zysku netto na 2011 r., PZU wydaje się bardzo tanie. Wskaźnik C/Z wynosi 11 wobec 23 dla grupy ubezpieczycieli z naszego regionu. Premia wobec mniej dynamicznych spółek z zachodniej Europy jest do tego symboliczna (ich prognozowane C/Z to 9,2).

Spójrzmy na wyceny PZU sporządzone w ostatnim czasie przez branżowych analityków. Żadna z 10 cen docelowych wyznaczonych od początku roku nie jest niższa od obecnego kursu. Najniższa (366,5 zł od ING) sugeruje 7-procentowy potencjał wzrostu notowań, a najwyższa (474 zł) - 38-proc. Autorem tego ostatniego raportu jest jednak JP Morgan, który jednocześnie szuka kupca na papiery PZU. Mimo to średnia i mediana z raportów brokerów mówi o potencjale wzrostu kursu o 15-16 proc. Po rezultatach z IV kwartału 2010 r. można spodziewać się jednak - przynajmniej w niektórych przypadkach - podniesienia wycen.