Jesienna edycja rozgrywek ligi Let’s Go w tenisie ziemnym zakończyła się zwycięstwem lidera, czyli drużyny PZU. Przypomnijmy, że po pierwszej rundzie PZU zajmowało drugie miejsce, za Finco Group. Andrzej Merski — pierwsza rakieta drużyny — zapowiadał wówczas ostrą walkę.
— Udało nam się zrealizować zapowiedzi sprzed kilku tygodni. Potwierdziła się zasada, że najlepszą formę dobrze jest zostawić na deser, czyli mecze finałowe. Kolejność po pierwszej rundzie nie przesądza ostatecznego wyniku — mówi Andrzej Merski.
W jego przypadku powód do radości jest podwójny. Pierwsze miejsce udało mu się wywalczyć również w turnieju singlowym. W finale, wynikiem 6:2, 6:4 pokonał Jarosława Kopyta — najlepszego zawodnika, triumfującego po rundzie zasadniczej Finco Group.
— PZU pozostaje niekwestionowanym liderem, ogólnie w turnieju singlowym lepiej wypadło jednak Finco Group. Zawodnicy tej drużyny zajęli drugie i trzecie miejsce, podczas gdy Adam Owczarek, druga rakieta PZU, odpadł już w pierwszej rundzie, wyeliminowany przez zawodnika Banku Handlowego — podsumowuje rozgrywki Jan Maciejewski, menedżer tenisa ziemnego ligi Let’s Go.
