QE (jeszcze) bez zmian

Bartosz Sawicki, departament analiz DM TMS Brokers
opublikowano: 2013-06-19 21:27

Fed nie zmienił parametrów polityki pieniężnej: stopa procentowa nadal wynosi 0,25 proc., a każdego miesiąca Rezerwa Federalna skupować będzie aktywa o wartości 85 mld dolarów (z czego 40 przypada na MBS, a 45 mld USD na obligacje skarbowe). Co to oznacza dla rynków?

W kolejnych tygodniach wraz z pojawianiem się nowych dowodów ożywienia w USA spodziewamy się powrotu amerykańskiej waluty do wzrostu oraz odpływu kapitału z rynków długu państw wschodzących, ale już o dalece mniej dynamicznym charakterze niż na przełomie maja i czerwca.

Jeśli kondycja amerykańskiej gospodarki nadal będzie ulegać poprawie, Fed ograniczy tempo skupu aktywów we wrześniu, a zakończy program w grudniu. Jeśli tempo kreacji nowych miejsc pracy  utknie na dotychczasowym poziomie (w 2013 roku średnio miesięcznie zatrudnienie poza rolnictwem rosło o 189 tys. etatów), a aktywność będzie pod silnym wpływem cięć budżetowych taki krok przesunie się o kilka miesięcy.

fot. Bloomberg
fot. Bloomberg
None
None

Ben Bernanke wykorzystywał niejednokrotnie konferencje prasowe do głębszego objaśniania intencji FOMC. Podczas dzisiejszej uściślił warunki, które pozwolą na ograniczenie tempa skupu aktywów (obecnie 85 miliardów USD miesięcznie). Według szefa Fed stopa bezrobocia ma spaść do 6,5 proc. już w przyszłym roku, a nie w 2015 r., jak wcześniej szacowano.

O ile poprawa kondycji rynków nieruchomości i pracy jest bezsprzeczna, to nie koresponduje z nią sytuacja w przemyśle - indeks ISM znalazł się poniżej granicznej bariery 50 punktów po raz pierwszy od 2009 r. Fed odnotował też w komunikacie i prognozach, że w amerykańskiej gospodarce nie pojawi się w kolejnych latach presja inflacyjna. To, że nie ma sygnałów pojawienia się w najbliższych latach silnej presji cenowej potwierdza inflacja progowa, czyli różnica rentowności obligacji skarbowych i dochodowości papierów dłużnych indeksowanych wskaźnikiem CPI. Co więcej, od ostatniego posiedzenia FOMC ta miara oczekiwań inflacyjnych dodatkowo się osunęła.

Ben Bernanke dodał, że coraz bliższy zmierzch ilościowego luzowania nie jest równoznaczny z przybliżeniem terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych. Fed nie chce dopuścić do dynamicznej kontynuacji wzrostów rentowności obligacji skarbowych, które powiązane są z oprocentowaniem kredytów hipotecznych. Ożywienie na rynku nieruchomości w oczach decydentów nie jest zapewne na tyle trwałe, by mogło być wystawione na taką próbę.