Quantum S celuje w małe podmioty

Tadeusz Markiewicz
15-10-1999, 00:00

Quantum S celuje w małe podmioty

Na rynek wchodzi franchisingowa sieć szkoleniowa

Na krajowym rynku szkoleniowym pojawiła się nowa firma. Po trwających półtora roku przygotowaniach, do tej pory nieznane w branży Quantum S chce zawojować rynek szkoleń dla małych przedsiębiorstw. Firma zamierza się rozwijać na zasadzie franchisingu.

Nieoficjalnie wiadomo, że chorzowskie Quantum S celuje w segment szkoleń dla małych firm. Tą częścią rynku interesuje się niewiele firm. Łatwiej bowiem jest zdobyć dużego klienta i na nim dobrze zarabiać niż liczyć na przychody od maluczkich rynku. Wygląda na to, że szefowie Quantum S dostrzegli tę niszę. Zamierzają organizować szkolenia otwarte dla 100-200 osób, prowadzone za „niską cenę”. Jak mówi Maciej Bobrowicz, prezes ds. rozwoju Quantum S, licencje na różnego typu zajęcia zostały zakupione od jednej z amerykańskich firm. Samo Quantum S jest jednak wyłącznie czysto polską inicjatywą, przygotowywaną w tajemnicy od półtora roku.

— Drugim naszym produktem będzie zestaw do samokształcenia. Nie boimy się tego, że wśród polskich menedżerów nie istnieje jeszcze powszechna tendencja do samodzielnego pogłębiania wiedzy. Zakładamy, że takie zestawy będą się dobrze sprzedawały podczas naszych otwartych szkoleń. Wystartujemy z nimi już w listopadzie — tłumaczy Maciej Bobrowicz.

Kategoryzacja

Quantum S będzie rozwijało się na zasadzie franchisingu. Jak mówi Maciej Bobrowicz, firma chce mieć placówki we wszystkich większych ośrodkach Polski. Według nieoficjalnych informacji, dokonała już rekrutacji 14 dyrektorów — franchisingobiorców w głównych miastach kraju. Natomiast wiadomo na pewno, że w każdym z ośrodków ma pracować nawet 50-70 konsultantów, będących jednocześnie sprzedawcami usług.

— Rynek szkoleń można porównać do rynku restauracji. Są superlokale, takie jak IFG i TMI czy AchieveGlobal Learning Systems Polska, które biorą za swoje usługi ciężkie pieniądze, funkcjonują też przydrożne bary, czyli firmy krzaki. Wreszcie działają przyzwoite fast-foody, które są tanie, ale w odróżnieniu od przydrożnego baru dają gwarancję, że wizyta w nich nie grozi zatruciem. Quantum S, jeśli utrzyma dobry poziom, zapewne będzie należało do tej trzeciej grupy -— mówi pragnący zachować anonimowość znawca rynku szkoleń.

Mała rewolucja

Maciej Bobrowicz nie chce ujawnić, jaki procent rynku szkoleniowego zamierza zdobyć Quantum S.

— Jeśli to „wypali”, to można się spodziewać małej rewolucji. Najtrudniej będzie działać w Warszawie, bo tu konkurencja w każdym z segmentów rynku jest ogromna. Ale poza stolicą jest bardzo duże pole do zagospodarowania — uważa nasz anonimowy rozmówca.

Twierdzi, że przy takim rozmachu Quantum S może zawojować nawet do 20 proc. rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Quantum S celuje w małe podmioty