Quo vadis, samochodzie?

Aleksander Czyż, "Rynek Kapitałowy"
opublikowano: 07-01-2009, 13:30

Podchodzisz do samochodu, drzwi same się otwierają i zamykają, pasy bezpieczeństwa zapinają się automatycznie, samoczynnie odpala silnik, włączają się światła i radio z ulubioną stacją, fotele układają się tak, jak lubisz. Jedyny twój obowiązek, jako kierowcy, to  wstukanie w pokładowy komputer docelowego miejsca podróży. Auto rusza, a ty możesz się zdrzemnąć lub poczytać gazetę. Czy tak już niedługo wyglądać będzie podróż samochodem?

Od takiej wizji nie jesteśmy wcale daleko - już teraz są w sprzedaży auta, w których czynności kierowcy ograniczają się do kręcenia kierownicą i włączania migaczy. Komputer sam dostosowuje się do ruchu (nawet w miejskich korkach), utrzymuje odpowiednią odległość za innymi samochodami, rusza i hamuje, zmienia biegi a nawet informuje o zjechaniu z pasa ruchu. I pilnuje, by kierowca się nie zdrzemnął: gdy nie patrzy dłużej niż przez trzy sekundy na drogę, zaczyna piszczeć i hamować. Gdyby na pojazd miał najechać inny samochód, automatycznie wyprostują się zagłówki i dociągną pasy bezpieczeństwa. Gdy na drogę wbiega pieszy i wypadkowi nie może zapobiec nawet “asystent hamowania”, to natychmiast zmienia się położenie maski, by zminimalizować urazy głowy kierowcy.

Myślące samochody

Niedawno rozmawiałem z taksówkarzem na temat umiejętności polskich kierowców. Miał na ten temat wyrobione zdanie. - Teraz to każdy wsiada za kółko, bo auta nierzadko są mądrzejsze od kierowcy. Efekty widać: wypadki, stłuczki, potrącenia - wyłuszczał swoją opinię. - A według mnie każdy powinien uczyć się jeździć i zdawać na prawo jazdy autem bez żadnych bajerów, jak żuk czy maluch. Bez wspomagania kierownicy, hamulca a nawet nawiewu na szybę. Może wtedy prawo jazdy dostawaliby ci, co potrafią jeździć, a nie przetaczać półtorej czy dwie tony żelastwa z punktu “A” do punktu “B” - argumentował.
Starych aut, które nie mają “bajerów”,  jest na drogach coraz mniej, a w salonach samochodowych większość aut ma w tzw. standardzie wszystko to, co jeszcze kilka lat temu było “opcją”, dodatkiem za specjalną opłatą (jak przykładowo poduszki powietrzne). Producenci aut ścigają się między sobą w wyposażaniu samochodów w coraz większą liczbę dodatków, które mają zapewnić bezpieczeństwo podróżującym oraz wygodę kierowcy i pasażerom. Coraz częściej funkcje uruchamiają się automatycznie, bez ingerencji kierowcy, bo samochody zaczynają “myśleć”.

Grunt to wygoda

Największa zmora dla początkujących (i słabych) kierowców to przekazywanie napędu z silnika na koła. Wycie silnika, pisk opon, “kangurek” albo zgaśnięcie silnika, na dodatek ciągłe deptanie po pedałach i “mieszanie” lewarkiem - dla wielu manualna skrzynia biegów to koszmar i stres. Stąd też pierwsze prototypy automatycznych skrzyń pojawiły się już w latach dwudziestych ub. wieku, w latach trzydziestych weszły do produkcji w Niemczech, ale dopiero Amerykanie doprowadzili je do perfekcji. Pod koniec XX stulecia stały się popularne także w Europie. Dziś można je zamówić do większości samochodów, nawet w tych najmniejszych, jak fiat punto. Dla bardziej wymagających zaprojektowano tzw. tip tronic - skrzynię automatyczną, w której można wybrać ręczną formę zmiany biegów. Taka hybryda przydaje się np. w dynamicznym dohamowywaniu silnikiem albo podczas jazdy w trudnym terenie.
W niektórych autach (nawet w sportowym subaru imprezie!) zlikwidowano inny problem kiepskich kierowców - ruszanie pod górę. Nie trzeba zaciągać ręcznego, a potem dokonywać skomplikowanej symultanicznej operacji puszczania ręcznego i sprzęgła z jednoczesnym dodawaniem gazu: wystarczy ruszyć jak na prostej bez obawy, że auto stoczy się do tyłu.
Elektrycznie sterowane podnośniki szyb to już standard. Niektóre auta mają nawet czujniki, dzięki którym nie przytniemy sobie palców zamykającymi się szybami. W luksusowych autach (np. w wybranych modelach mercedesa) znajdują się systemy zamykające drzwi, a w najnowszym nissanie murano nie trzeba samemu zamykać klapy bagażnika - zrobią to za nas siłowniki.
Słabo przyjmują się na naszym rynku takie amerykańskie patenty jak samozapinające się pasy bezpieczeństwa czy odpalanie zaparkowanego samochodu pilotem (np. z okna, by pojazd się zagrzał lub wystudził), ale w każdym samochodzie klasy “E” można już dokupić elektryczne sterowanie fotela kierowcy, kierownicy i lusterek (z kilkoma pamięciami położeń) a w leksusie nawet zapamiętać położenie tylnej kanapy, albo włączyć na niej... funkcję masowania pleców!
To nie wszystko - teraz już nawet w teoretycznie “roboczych wołach”, jakimi są pick-upy, zamówić można podgrzewane fotele (i obręcz kierownicy), a saaby proponują także inną funkcję poprawiającą komfort - w upalne dni można włączyć wysysanie (!) powietrza spod siedzenia i lędźwi.
Dla leniwych, którym nawet tradycyjnym “kopnięciem w oponkę” nie chce się sprawdzić ciśnienia powietrza w kołach, zainstalowano na desce rozdzielczej elektroniczne wskaźniki, pokazujące liczbę atmosfer w każdym z kół.
Wyeliminowano też kolejną trudność niedzielnych kierowców: parkowanie tyłem. Zamiast odwracać się do tyłu i celować bagażnikiem w lukę między autami, wystarczy uważnie obserwować lusterko wsteczne: na jego krawędziach wyświetlana jest odległość od przeszkody zarówno z lewej, jak i prawej strony pojazdu. Innym ułatwieniem w parkowaniu (nie tylko w stricte sportowych autach jak lamborghini gallardo, ale np. w dużych SUV-ach) są kamery, które rejestrują obraz za pojazdem i przekazują go na deskę rozdzielczą. Ale największe leniuchy wybiorą zapewne system Park Assist Vision, dzięki któremu samochód sam zaparkuje nasz pojazd pomiędzy podłużnie stojącymi pojazdami. Kierowca musi tylko przerzucić bieg z pozycji “drive” na “park” i obserwować (nawet z zewnątrz), jak samochód sam zaparkuje i wyłączy silnik, a jeśli kierowca przed manewrem wyszedł z samochodu, to automatycznie zamykają się również drzwi. Parkowanie umożliwia sygnał z kamer zamontowanych w lusterkach, które oceniają ilość miejsca do wykonania manewru.  Sygnały z komputera wysyłane są do elektromechanicznego wspomagania kierownicy, elektronicznych hamulców i przekładni biegów. Parkowanie kontrolują kolejne dwie kamery w przednim i tylnym zderzaku oraz czujniki ultradźwiękowe. Jeśli istnieje jakaś przeszkoda, manewr zostaje przerwany, również kierowca za pośrednictwem zdalnego sterowania może ukończyć parkowanie. Jako pierwszy takie rozwiązanie zastosował koncern Volkswagen.

Praktyczne gadżety

O wyższości klimatyzowanych aut nad tymi bez klimatyzacji nie ma co się rozwodzić - szybciej dzięki niej oczyścimy zaparowane szyby, dogrzejemy lub ochłodzimy wnętrze. Nie każdy jednak wie, że współczesne systemy klimatyzacji potrafią sterować temperaturą w każdym kąciku auta, a różnica temperatur pomiędzy np. miejscem kierowcy a pasażera może wynieść nawet 4 stopnie Celsjusza!
Innym praktycznym acz niedocenianym dodatkiem jest pomiar temperatury na zewnątrz. To niezwykle przydatne urządzenie, bo w przypadku przymrozków auto poinformuje nas o możliwości wystąpienia gołoledzi na jezdni.
Ciekawym i praktycznym dodatkiem są także “inteligentne” światła. Dzięki temu, że są ruchome, uzyskujemy lepsze doświetlenie drogi, np. na zakrętach. Nowość na rynku - opel insignia, mający zastąpić vectrę - ma światła ustawiające się aż w dziewięciu pozycjach!
Bardzo przydatne są także systemy zapalające światło wewnątrz pojazdu jeszcze przed wejściem do auta, lampy w dolnej krawędzi drzwi przy wychodzeniu czy światła “odprowadzające” kierowcę po wyjściu z auta. Świecą jeszcze przez 30 sekund po zamknięciu pojazdu, oświetlając drogę do domu czy bramy.
Najpraktyczniejszym zaś wynalazkiem ostatnich lat jest bez wątpienia system GPS. Dzięki jego pomocy odnajdziemy drogę do wybranego celu z dokładnością do kilku metrów! Żałować tylko można, że GPS nie wskazuje jeszcze korków i remontów.

Bezpieczeństwo to podstawa

Gdy koncern Boscha zastosował w 1978 r. po raz pierwszy system antypoślizgowy ABS wydawało się, że będzie to zabawka tylko dla bogatych. Zastosowano go bowiem w mercedesach klasy S i BMW serii 7. Po trzydziestu latach, ósma generacja ABS trafiła na tarcze hamulcowe niemal wszystkich pojazdów, na dodatek współpracując z innymi systemami antypoślizgowymi - np. TCS, który zapobiega ślizganiu się koła przy gwałtownym ruszaniu - czy systemami stabilizującymi jazdę. Włącznie z tak wyrafinowanymi, jak system Crawl Control, który sterując pracą silnika i hamulcami pozwala utrzymać toyocie land cruiser stałą prędkość (od 1,5 do 5 km/h) nawet w najtrudniejszych warunkach terenowych, także na stromych podjazdach i zjazdach.
Lepsze hamulce to nie tylko skrócenie drogi hamowania i poprawienie trakcji, ale także furtka do kolejnych rozwiązań, bardziej już zaawansowanych. W nowej hondzie legend zastosowano system Super Handling All-Wheel Drive (SH-AWD), który nadaje pojazdowi zwinność samochodu sportowego przy jednoczesnym zachowaniu elegancji. System SH-AWD nie tylko dystrybuuje zmienny moment obrotowy pomiędzy przednie i tylne koła w celu uzyskania optymalnej charakterystyki prowadzenia, ale również odpowiednio dozuje moment obrotowy pomiędzy lewe i prawe koła tylne, aby koło zewnętrzne mogło przyśpieszać na zakręcie, dzięki czemu auto zachowuje absolutnie neutralną charakterystykę prowadzenia w czasie pokonywania łuków z dużą prędkością.
Rozwinięcie systemu ABS i automatycznych skrzyń biegów pozwala także na niemal kosmiczne rozwiązania: - Samochód dzięki trzem radarom z przodu i z tyłu otrzymuje informacje o autach jadących przed i za nim. Przy włączonym tempomacie, pojazd sam dostosowuje do nich prędkość, włącznie z zatrzymywaniem się i ruszaniem, co jest szczególne przydatne w miejskich korkach - opowiada Michał Akszak-Okińczyc z krakowskiego salonu Lexusa. - Praca kierowcy czy to w mieście, czy na autostradzie ogranicza się do nadawania samochodowi kierunku za pomocą kierownicy - dodaje.
Ale i tu wiele się zmieniło - już w samochodach klasy D, jak opel insignia, spotkać można systemy, które ostrzegą kierowcę przed zjeżdżaniem z pasa ruchu (na pobocze czy inny pas). Prowadzone są też prace nad komunikowaniem się samochodów między sobą, np. gdy pierwszy z samochodów napotyka się na przeszkodę, wysyła sygnał, by następne, jadące za nim, same zwolniły i bezpiecznie ominęły przeszkodę.
ABS świetnie się też sprawdza przy tzw. asystencie hamowania. Okazuje się, że kierowcy często hamują za słabo. Gdy komputer wyczuje gwałtowny nacisk na hamulec, sam go “dociska”, by maksymalnie skrócić drogę hamowania.
Konstruktorzy aut starają się zapewnić bezpieczeństwo nie tylko kierowcy i pasażerom, ale także potencjalnym ofiarom wypadków, jakimi są piesi.
Niezwykle użyteczne są w tym przypadku systemy noktowizyjne, które pozwalają w nocy wcześniej dostrzec człowieka lub zwierzę na drodze. Ich obraz wyświetlany jest na szybie pojazdu. Tam też niektóre auta (mercedes, opel, itd.) wyświetlają... znaki drogowe, jakie po drodze “wyłapuje” kamera umieszczona na wysokości wstecznego lusterka. Co ciekawe, wyświetlane są głownie znaki drogowe ograniczające prędkość.
Czujniki ostrzegają też przed możliwymi uderzeniami w przeszkody i to zarówno z przodu, jak i z tyłu pojazdu - piszczą, mrugają a w niektórych autach napinają pasy bezpieczeństwa i poprawiają zagłówki. Od czasu wprowadzenia systemu SIPS w Volvo, rozwinął się też system rozkładania siły uderzenia na całe nadwozie.
Honda w modelu legend poszła o krok dalej - przewidziała nawet potrącenie pieszego. System Pop-up Hood posiada trzy czujniki umieszczone w przednim zderzaku, które stwierdziwszy wystąpienie kolizji z pieszym uruchamiają system podnoszący tylną część maski silnika o ok. 10 cm. W ten sposób, pomiędzy sztywnymi komponentami silnika a maską wytwarza się wolna przestrzeń, która pomaga zmniejszyć obrażenia głowy pieszego.
I nie ma obaw, że uspokojony tyloma systemami strzegącymi bezpieczeństwa, kierowca uśnie znudzony za kierownicą. Wystarczy, że przez ponad trzy sekundy nie będzie obserwował drogi, a kamera zamontowana z przodu pojazdu dostrzeże to, najpierw włączy brzęczyk, a potem wyhamuje samochód.

Komu to potrzebne

Czy takie “inteligentne” samochody to zapowiedź przyszłości, czy tylko podnoszące cenę pojazdu zabawki? Wielu kierowców, nawet gdy je posiada, wielu z tych dodatków nie używa. - Wszystkie systemy, które przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa biernego i czynnego są jak najbardziej wskazane i potrzebne - uważa Michał Kościuszko, kierowca startujący z powodzeniem w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Świata. - Jednak niektóre dodatki aż za bardzo wyręczają kierowcę i zabijają umiejętność kierowania pojazdem. Można z nich korzystać, ale trzeba to robić z dystansem - uważa.

Więcej znajdziesz na stronie www.rk.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksander Czyż, "Rynek Kapitałowy"

Polecane