Rachuby inwestorów na czarne złoto

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2014-12-04 00:00

Mimo trudnej sytuacji na rynku węgla chętnych do jego wydobywania w kraju nie brakuje.

W resorcie środowiska leży kilkanaście wniosków o wydanie koncesji na poszukiwania lub wydobycie węgla. A krajowi i zagraniczni inwestorzy już prowadzą badania na podstawie 38 koncesji. Nie dziwi zainteresowanie Lubelszczyzną. Koszty wydobycia są tam, z powodu łatwiejszych warunków geologicznych, znacznie niższe niż na Śląsku. Poza tym samorządy są tam bardziej przyjazne, liczą, że inwestor zapewni nowe miejsca pracy i wpływy do lokalnych budżetów. Taką akceptację trudniej uzyskać na Śląsku, w Małopolsce czy Wielkopolsce. Na razie na Lubelszczyźnie fedruje tylko Lubelski Węgiel Bogdanka. Ale niedługo może się to zmienić. Spółka PD Co, należąca do australijskiej Prairie Downs Metals, zaczyna prace nad wstępnym studium wykonalności inwestycji. Mają je wykonać dwie międzynarodowe firmy konsultingowe: Golder Associates i Royal Haskoning DVH. Studium obejmie m.in. plany budowy kopalni i infrastruktury nadziemnej i podziemnej. Ma być gotowe w połowie 2015 r. PD Co zakłada budowę kopalni wydobywającej 6-7 mln ton węgla kamiennego rocznie, zatrudniającej do 2 tys. pracowników. Koszty szacuje na 2,5 mld zł. Kopalnia ma nosić imię Jana Karskiego, legendarnego emisariusza polskiego Państwa Podziemnego. Projekt PD Co jest jedną z pierwszych od dziesięcioleci inwestycją typu greenfield w branży górnictwa węgla kamiennego w Polsce i może zachęcić kapitał do inwestycji w Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Z projektem budowy nowej kopalni nie zwalnia Kopex. Ma powstać na polu rezerwowym kopalni Czeczott w okolicach Oświęcimia. Z analiz wynika, że jest tam węgiel energetyczny dobrej jakości, co w połączeniu z planowanymi niskimi kosztami wydobycia wskazuje na wysoką rentowność inwestycji. Doradcami finansowymi Kopeksu są Deloitte i PKO BP. Ich ocena zdecyduje o tym, jak kopalnia będzie budowana i jak będzie finansowana budowa. Najpierw jednak Kopex musi dostać koncesję na eksploatację. Spółka liczy, że stanie się to pod koniec 2015 r. Nakłady mają wynieść 1,7 mld zł. Wydobycie w kopalni Przeciszów miałoby ruszyć w 2018 r. Eksploatacja złoża powinna trwać 30 lat. Budową kopalni będzie się zajmować spółka Kopex-Ex- -Coal zarządzana przez prezesa Marka Uszko, byłego wiceprezesa Kompanii Węglowej.

Z kolei Grupa Fasing, producent specjalistycznych łańcuchów, chce w ciągu dwóch lat zacząć wydobywać węgiel w nieczynnej kopalni Barbara- -Chorzów. Ma to być 1,5 mln ton węgla rocznie przy zatrudnieniu 700-800 osób. Kopalnię Barbara- Chorzów zamknięto w 1999 r., choć jej wysokiej jakości złoża nie były wyczerpane. Fasing wraz z osobami fizycznymi założył spółkę celową PUG Greenway, która ma odpowiadać za projekt. Przewiduje się wykorzystanie infrastruktury technicznej Barbary-Chorzów: dwóch czynnych szybów do poziomu 630, wyrobisk i komór pomp, rozdzielni elektrycznej itp. Ograniczy to nakłady inwestycyjneszacowane na około 500 mln zł. Inne firmy prowadzą badania w dawnej kopalni Siersza w Trzebini, a także w Alwerni i Krzeszowicach. A odwierty w Orzeszu wskazują na obiecujące pokłady węgla koksowego. — Polskie górnictwo się nie kurczy. Na różnym etapie są przygotowania do budowy kilku kopalń węgla. Energetyka nie ma realnej alternatywy wobec węgla. Istotą problemu nie jest więc kurczenie się lub likwidacja polskiego górnictwa, ale uczynienie go konkurencyjnym wobec importu. To możliwe, co widać na przykładzie PG Silesia czy LW Bogdanka — uważa Józef Wolski, prezes Kopeksu.