Rachunek nie może być dziełem przypadku

Paweł Zielewski
opublikowano: 2003-03-03 00:00

Portmonetka czy prawie lokata? Konto osobiste powinno być dobrane do oczekiwań klienta wobec banku, choć o pełnej satysfakcji absolutnie nie może być mowy.

Nie ma konta idealnego, mimo że na rynku można doliczyć się grubo ponad 150 propozycji. Z tego 125 zasługuje na bardziej niż tylko życzliwe przyjrzenie się.

Rachunek rachunkowi nierówny. Wybór nie jest jednak taki prosty, a gros decyzji nadal jest — niestety — podejmowana pod wpływem reklamowego impulsu bądź przesłanek, które niekoniecznie należy brać pod uwagę.

Zasada pierwsza. Konto nie jest lokatą

Rachunek oszczędnościowo-osobisty, mimo iż w nazwie ma hasło „oszczędzanie” nie jest przez banki traktowany jako produkt depozytowy. Instytucje finansowe skłaniają się masowo do nazywania tego produktu kontem osobistym. ROR jako taki, podobnie jak jego nazwa, przechodzi do lamusa.

Konto osobiste w ogromnej większości przypadków powinno być traktowane jako portmonetka — znacznie bezpieczniejszy sposób na przechowywanie pieniędzy na bieżące wydatki niż kawałek ładnie pozszywanej skóry czy ortalionu. W ogromnej większości przypadków na rachunku osobistym nie da się zarobić. Oprocentowanie konta nie może być przeto jedynym czynnikiem decydującym o wyborze produktu. Ba! Zdaniem wyżej podpisanego, w ogóle nie powinno być brane pod uwagę.

Bardzo łatwo w takim przypadku o przykrą pomyłkę — zapatrzony na oprocentowanie klient może w ogóle nie wziąć pod uwagę np. propozycji któregoś z Eurokont banku Pekao SA (średnie oprocentowanie rachunków w tym banku wynosi 0,5 proc. w skali roku, ale odsetki naliczane są co miesiąc), konta Sezam Banku Przemysłowo-Handlowego BPH (oprocentowanie 0,25 proc. w skali roku), Konta24 Banku Zachodniego WBK (0,25 proc. w skali roku), CitiKonta Citibanku (0,5 proc.) czy Konta Osobistego Standard Raiffeisen Banku Polska (0,5 proc.). Zaślepiony oprocentowaniem klient wybierze za to np. Plus Konto Volkswagen Banku (oprocentowanie 6 proc. w skali roku, odsetki naliczane co miesiąc), LG Konto LG Petro Banku (oprocentowane wysokości 4 proc., kapitalizowane kwartalnie), Konto Inteligo (6,05 proc. w skali roku).

Mimo iż wymienione rachunki (to tylko kilka spośród kilkudziesięciu przykładów) mają swoje wady i zalety, ich użyteczność (czytaj: usługi dodatkowe) stawia je na przeciwległych biegunach. Zresztą już nawet wśród wymienionych kont różnice są znaczne.

Zasada druga. Lepszy Windows od okienka

Poza bankami stricte internetowymi rachunek osobisty zakładany jest w oddziale banku. Problemy pojawiają się, kiedy wziąć pod uwagę poziom „uoddziałowienia” wybranego banku. W przypadku PKO Banku Polskiego (ponad 6 tys. placówek i filii), Banku Pocztowego (teoretycznie ponad 5 tys. placówek pocztowych) czy Pekao SA trudno spodziewać się większych problemów z dostaniem się do własnego rachunku. Są na rynku dobre banki z użytecznymi kontami, które same skazują się np. na klientów większych miast (Citibank, MultiBank, Lukas Bank). Są też „oddziałowe średniaki” posiadające przyzwoitą sieć placówek i przyzwoite oferty, jednak — po wielekroć niesłusznie — nastawione na konkretny region (ING Bank Śląski, choć nowa strategia instytucji zakłada już zmianę charakteru na ogólnopolski, Bank Zachodni WBK, Bank Przemysłowo-Handlowy PBK, Nordea Bank Polska).

Jednym z pytań, na które należy sobie odpowiedzieć jest, „czy placówka banku ma być jedynym miejscem, gdzie dokonam jakichkolwiek zmian na rachunku”?

Konto osobiste powinno być otwarte dla klienta zarówno przez telefon, jak i przez Internet. To nadal nie jest standard w polskich warunkach, chociaż wszystkie liczące się na rynku detalicznym banki przestawiły się na dostęp wielokanałowy. Prym wiodą pod tym względem Bank Zachodni WBK, BPH PBK, Pekao SA, Citibank, MultiBank.

Wbrew pozorom, bankowość internetowa — mimo swoich możliwości — jeszcze długo będzie ubogim krewnym banków tradycyjnych. Internet z jednej strony zapewnia doskonałą anonimowość nawet w warunkach wymuszonej przez bank otwartości. Z drugiej —brak osobistego kontaktu bankowca z klientem uniemożliwia temu drugiemu skorzystanie z pełnej gamy usług finansowych — za pomocą sieci nie można zaciągnąć pożyczki, wziąć kredytu samochodowego, hipotecznego, okolicznościowego. Nie można uzyskać karty kredytowej (Internet jedynie ułatwia wysyłanie wniosków o wydanie karty), otrzymać karty wypukłej.

Na razie — i tak pozostanie przez następne kilka lat — zwycięża model konta tradycyjnego, rozbudowanego o elektroniczno-telefoniczne kanały dostępu.

Zasada trzecia. Czytaj tabele prowizji i opłat

Wyższe oprocentowanie niż konkurencji banki muszą sobie w jakiś sposób wynagrodzić. Pomijaną, a niesłychanie istotną rzeczą przy podejmowaniu decyzji o wyborze banku jest obliczenie, ile rzeczywiście klient zapłaci za luksus posiadania rachunku w konkretnym banku. Niestety — nie uda się tego wyliczyć z marszu — tabele prowizji i opłat są z reguły mało czytelne.

Warto jednak poświęcić trochę czasu na dokładne ich przestudiowanie, określenie przy tym własnej aktywności na rachunku (spodziewaną liczbę zleceń stałych, przelewów ze zmiennymi kwotami, ilość wypłat gotówki z bankomatów itd.). Później wystarczy wziąć do ręki długopis, wyszukać w tabeli odpowiednie bądź zbliżone pozycje i wszystko podsumować.

Niby proste, ale klientów, którzy zakładają rachunki bankowe uzbrojeni w tę wiedzę, można liczyć na palcach.

Rzeczywisty koszt utrzymania rachunku może czasami niepokoić, jednak bardzo często warto zapłacić bankowi więcej niż konkurencja, by otrzymać rzetelną, fachową obsługę i konto trzymające europejskie standardy.

Zasada czwarta. Mieć więcej niż mniej

- Praktycznie wszystkie konta osobiste posiadają opcję możliwego debetu, czyli przekroczenia salda rachunku do wysokości wyznaczonej przez bank. Chociaż to nie powinno stanowić decydującego czynnika przy wyborze banku, warto zapytać o możliwość zadłużania się w rachunku. Należy przy tym zadać pytania o wysokość możliwego debetu, czas po którym bank zezwala na przekraczanie salda (standardem w Polsce stały się już trzy miesiące posiadania i aktywnego korzystania z konta osobistego), jaka jest podstawowa wysokość dostępnych ekstra pieniędzy (zwykle jest to jednokrotność rzeczywistych wpływów na rachunek, MultiBank daje 100 zł debetu „w prezencie” przy zakładaniu). W dużych bankach komercyjnych (BPH PBK, Kredyt Bank, Bank Zachodni WBK, ostatnio ING Bank Śląski) można negocjować przyznanie debetu w koncie już przy zakładaniu rachunku, jeżeli zadeklaruje się (i słowa dotrzyma), że konto w poprzednim banku zostanie zlikwidowane. Wówczas wystarczy przynieść przynajmniej półroczną historię rachunku z innego banku.

Zasada piąta. Lepsza wypukła niż płaska

- Bardzo istotne jest, jakie karty płatnicze bank dołącza do konta. Tu wielkiego wyboru większość banków nie daje. W dużych bankach komercyjnych (Kredyt Bank, Bank Przemysłowo-Handlowy PBK, Bank Zachodni WBK, Pekao SA, PKO Bank Polski, ING Bank Śląski, Citibank Handlowy) oraz w większości mniejszych instytucji podstawowymi kartami są karty płaskie. Niewiele banków daje jednak prawo wyboru między systemem Visa a Europay. Nieliczne, np. ING Bank Śląski, proponują albo płaską Maestro, albo płaską Visę Electron bądź obie karty jednocześnie. Zwykle jednak „początkujący” posiadacz rachunku skazany jest na jedną z tych kart.

Mimo iż użyteczność kart płaskich nie budzi już żadnych wątpliwości, karty wypukłe zawsze traktowane były jako plastik o znacznie większym prestiżu. Teoretycznie dają możliwość niekontrolowanego przekroczenia salda rachunku. Teoretycznie, ponieważ nad każdą transakcją przeprowadzaną w czasie rzeczywistym czuwa system banku, który z automatu nie pozwoli na przekraczanie bezpiecznego progu wypłat. Ewentualna transakcja narażająca bank na stratę, a klienta na niepotrzebny stres może zostać przeprowadzona przy użyciu karty wypukłej w sklepie, gdzie płatności kartami dokonuje się przy użyciu tzw. magla zwanego czasami żelazkiem.

Możliwości transakcji off-line jest jednak z każdym dniem coraz mniej.

Z drugiej strony każdy klient ma prawo do otrzymania karty wypukłej. Przeniesienie rachunku z banku do banku wraz z przedstawieniem historii konta pozwala na zamówienie tego rodzaju karty przy podpisywaniu umowy o prowadzenie rachunku i praktycznie najwyżej kilkudniowe oczekiwanie na dostarczenie plastiku. W innym wypadku plastikowa karta wypukła Visa bądź MasterCard może być przyznana klientowi najwcześniej po trzech miesiącach użytkowania rachunku, a jeszcze bardziej prawdopodobne jest, że dopiero po pół roku nienagannego prowadzenia konta.

Zasada szósta. Dodatki poprawiają urodę

Banki za wszelką cenę starają się, by oferowane przez nich konta wyróżniały się z tłumu podobnych propozycji. I nie chodzi tylko o oryginalne, niekiedy nietrafione i zabawne nazwy, ale o usługi i produkty dodatkowe, dostępne za darmo bądź za symboliczną opłatą. Uznano — słusznie zresztą — że magnesem przyciągającym klientów powinny stać się ubezpieczenia, przede wszystkim życiowe i podróżne. Oferta ubezpieczeniowa dołączana do kart płatniczych jest praktycznie standardem w większości polskich banków. Różnice są minimalne, ale im bardziej zaawansowany produkt (stosując gradację karta debetowa — karta charge — karta kredytowa), tym zakres i wartość ubezpieczenia posiadacza karty i konta jest większa. Co i w jakich przypadkach banki dołączają do oferty — czytaj na stronie IX.

Zasada siódma. Masz wątpliwości — skacz

Nie ma konta idealnego, takiego, które spełniałoby wymagania klienta. Zawsze jest coś do poprawienia i dodania — przyznają to sami bankowcy. Banki nie spoczywają jednak na laurach — od mniej więcej trzech lat trwa w nich gorączkowa segmentacja klientów. Dlatego też część banków oferuje kilka (a nawet — jak MultiBank — kilkanaście) rachunków, które łączy jedynie pierwszy człon nazwy. Bywa, że konstrukcja — na pierwszy rzut oka podobnych — kont jest zupełnie odmienna, przeznaczona dla zupełnie różnych grup klientów.

Gdy okazuje się po pewnym czasie, że bank przesadził w swoich zapewnieniach o użyteczności rachunku lub po prostu — konkurencja oferuje lepsze warunki — najlepiej zamknąć rachunek. Bank nie może przywiązać do siebie klienta, klient nie jest skazany na jedno konto. Jednak likwidacja rachunku zawsze wiąże się z dodatkowymi kosztami. Tabele prowizji i opłat każdego bez wyjątku banku zawierają pozycję zamknięcie rachunku i nie jest to pozycja jednocyfrowa. Należy się liczyć z tym, że zamknięty rachunek będzie jeszcze straszył przynajmniej miesiąc (podobno aż tyle trwa wykreślanie go z bankowej ewidencji), a nawet dłużej. Internet pełen jest zabawnie strasznych opowieści, jak to bardzo duży bank komercyjny potrafi przysyłać pocztą karty dołączane do konta, które zostało zlikwidowane przed dwoma, a nawet trzema laty.

Zamknięcie rachunku musi być jednak poprzedzone wyczyszczeniem wszelkich zobowiązań wobec banku (spłata kredytu w koncie, przyznanego debetu itd.). Bank jest z założenia — choć tego nie przyzna — instytucją bezduszną. Wszelka elastyczność jest jedynie działaniem w ścisłych granicach określonych przepisów wewnętrznych. Zarówno ogólna ocena klienta, jak i jego wiarygodności kredytowej sporządzana jest według jednego, elektronicznego modelu, od którego nie ma odstępstw.

Ta zasada dotyczy również kont osobistych. Dlatego idealnego konta nie ma. Tak samo, jak z punktu widzenia banku nie ma idealnego klienta.