Raczko: chcę zwiększenia budżetu UE; Eichel: zastanów się

Jacek Safuta
opublikowano: 2004-01-20 17:44

PAP: Minister finansów Andrzej Raczko opowiedział się we wtorek w Brukseli za zwiększeniem w przyszłości budżetu Unii Europejskiej do maksymalnego teoretycznego pułapu 1,24 proc. dochodu narodowego brutto rozszerzonej UE.

Niemiecki minister finansów Hans Eichel, wypowiadając się osobno w tej sprawie, zasugerował, żeby Polska dobrze się nad tym zastanowiła, gdyż wzrost budżetu pociągnie za sobą wzrost także polskiej składki.

Okazją do tych wypowiedzi było posiedzenie unijnej Rady Ministrów Gospodarki i Finansów, na którym obaj reprezentowali swoje kraje. Rada nie zajmowała się jeszcze oficjalnie przyszłością budżetu UE, bo najpierw propozycje w tej sprawie ma przedstawić w lutym Komisja Europejska. Chodzi o plany budżetowe na lata 2007-2013.

"Nasze stanowisko powinno być takie, żebyśmy uzyskali jak najwięcej z budżetu. Czyli w naszym interesie oczywiście leży, żeby wskaźnik dotyczący relacji budżetu do produktu krajowego brutto był jak najwyższy" - powiedział Raczko, pytany o to przez polskich dziennikarzy.

"Jest w tej chwili określony górny limit tego wskaźnika i ja rozumiem, że powinniśmy raczej myśleć o górnym limicie" - dodał. Komisja Europejska przymierza się, żeby zaproponować wzrost wspólnych wydatków do obecnego limitu 1,24 proc. dochodu narodowego brutto rozszerzonej Unii w 2011 roku

Niemcy, Holandia, Wielka Brytania, Francja, Austria i Szwecja zażądały w grudniu, żeby zamrozić unijne wydatki na obecnym poziomie 1,0 proc. DNB. Zapytany, kto w rozszerzonej Unii 25 państw popiera te szóstkę, Eichel powiedział we wtorek w Brukseli, że "zastanawiają się nad tym Irlandia, Słowenia i Włochy".

Zwrócił uwagę, że zwiększanie wydatków pociągnęłoby za sobą nieuchronnie wzrost składek, także nowych państw członkowskich. "Czy nasi polscy przyjaciele dobrze się zastanowili, zanim zajęli stanowisko?" - pytał Eichel na konferencji prasowej.

Raczko polemizował z tym pośrednio w rozmowie z polskimi dziennikarzami: "To nie jest tak, że składka rośnie liniowo razem z budżetem, to jeszcze kwestia struktury budżetu i kwestia absorpcji - tego, ile możemy zaabsorbować" - podkreślił.

Ale dyplomaci niektórych państw przystępujących do Unii, zwłaszcza tych mających kłopoty z utrzymaniem w ryzach deficytów budżetowych, zgadzają się z Eichlem, że sprawa zasługuje na refleksję i dokładne wyliczenia.

Nie chodzi tylko o to, że wzrost budżetu może pociągać za sobą większy wzrost składki niż wypłat dla danego państwa. W wypadku funduszy dla uboższych regionów czy krajów Unii, wzrost sum przysługujących danemu krajowi oznacza bowiem konieczność wyłożenia większej ilości środków własnych na obowiązkowe współfinansowanie.