Rada nie sugerowała się wstrzemięźliwością ECB

Marek Knitter
opublikowano: 2001-10-26 00:00

Rynek w Polsce już od kilku tygodni dyskontował redukcję stóp procentowych przez RPP. Barometrem takich oczekiwań były kolejne przetargi bonów skarbowych, gdzie popyt systematycznie wzrastał, osiągając w poniedziałek wartość 4,38 mld zł. Podobna sytuacja panowała na rynku wtórnym.

Analitycy w Polsce uważali, że redukcja stóp procentowych przez RPP na poziomie 150 pkt bazowych była pewna. Największe jednak wahania w ciągu dnia odczuł rynek walutowy. Tu wahania pogłębiały odbywające się równolegle posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego (ECB) i nowe dane makroekonomiczne publikowane w USA. ECB nie zdecydował się zmienić stóp, RPP obniżyła je o 150 punktów. Po takich decyzjach euro traciło na wartości, a złoty się wzmacniał.

Na polskich rynkach od rana panowała nerwowość. Rano inwestorzy przystąpili do energicznych zakupów. Popyt rozłożył się na kilka rodzajów obligacji.

— Inwestorzy kupowali przede wszystkim obligacje długie 4- oraz 5-letnie. Niewielki ruch był na papierach dwuletnich, natomiast na 10-letnie obligacje praktycznie nie było ofert — mówi Robert Maciejewski z PBK.

Po południu ceny na obligacje ponownie wzrosły wraz ze wzmożonym popytem. Ceny na obligacje 5-letnie wzrosły średnio o 20 pkt bazowych.

W czwartek złoty otworzył się na nieco niższym poziomie do dolara i do euro w stosunku do środowego zamknięcia. Zdaniem analityków, inwestorzy czekali na decyzję RPP. Złotego wyceniano na 4,1285 do dolara wobec 4,1175 w środę i na 3,6792 do euro wobec 3,6729. W ciągu dnia sytuacja na rynku walutowym radykalnie się zmieniła. Po południu dolara wyceniano już nawet na blisko 4,15 zł wobec dolara. Polska waluta umocniła się za to wobec euro, za które płacono 3,68 zł.

Niektórzy dealerzy uważali, że po ogłoszeniu decyzji przez ECB, część inwestorów z Niemiec przystąpiła do skupowania za polską walutę dolarów na naszym rynku. Jednak Marek Zuber z BM BPH jest innego zdania.

— Moim zdaniem, ktoś na rynek wypuścił plotkę, że rada zdecyduje się na radykalne obniżenie stóp o 300 pkt bazowych. Na reakcję kapitału spekulacyjnego nie należało długo czekać. Jednak po ogłoszeniu decyzji przez RPP rynek powrócił do poziomu z porannego fixingu.

Inwestorzy w Europie Zachodniej również nerwowo oczekiwali na decyzje EBC. Euro straciło w czwartek rano na wartości wobec dolara. Przed południem wyceniano je na 89,07 centa, podczas gdy w Tokio płacono za nie 89,23 centa. Podobna sytuacja jak w Polsce panowała na rynku wtórnym, gdzie od kilku dni ceny na obligacje niemieckie wzrastały.

— Inwestorzy w Niemczech skupili się na obligacjach 5-letnich, których ceny wzrosły średnio o 40 pkt bazowych. Wydaje się, że rynek europejski także dyskontował ewentualną redukcję stóp w ECB — dodaje Robert Maciejewski.

Po decyzji ECB zawiedzeni inwestorzy wyprzedawali europejską walutę. Kurs euro osłabł po południu wobec dolara i wyceniano go na 88,84 centa. Decyzja ECB pogłębiła również spadki na europejskich giełdach. Zniżkowały indeksy na parkietach we Frankfurcie, Londynie i Paryżu. Analitycy uważają, że ECB miał wszelkie dane ku temu, by zredukować stopy. Gospodarka Niemiec wchodzi obecnie w stadium recesji, a inflacja spada.

Wczorajsze dane makroekonomiczne w USA okazały się fatalne. Zamówienia na dobra trwałe spadły we wrześniu o 8,5 proc. Analitycy spodziewali się, że spadek ten będzie na poziomie 1,3 proc. Wzrosły także koszty pracy o 1,0 proc., podczas gdy kwartał wcześniej zwiększyły się o 0,9 proc. Także dane o bezrobociu nie są najlepsze. W ciągu tygodnia liczba nowych bezrobotnych wzrosła o 8 tys. osób.

Po opublikowaniu tych danych dolar stracił na wartości w stosunku do euro. Wzrósł jednak popyt na obligacje amerykańskie, gdyż inwestorzy spodziewają się kolejnej obniżki stóp procentowych przez FED.