Większość członków Rady Polityki Pieniężnej uznała we wtorek, że perspektywy inflacji mogą być jeszcze korzystniejsze niż pokazała styczniowa projekcja inflacji i obniżyła ponownie stopy procentowe o 25 pb. Jednak prezes NBP Leszek Balcerowicz ostrzegł przed zbyt dużym poluzowaniem polityki monetarnej i możliwością wzrostu inflacji.
"Rozwój sytuacji w gospodarce po opublikowaniu styczniowej projekcji inflacji, łącznie z aprecjacją złotego i niższym od oczekiwań poziomem inflacji, zwiększają prawdopodobieństwo, że w 2006 roku inflacja może kształtować się poniżej poziomu przewidywanego w projekcji" - napisano w komunikacie po posiedzeniu RPP.
Decyzja RPP oznacza, że główna stopa NBP znajdzie się na kolejnym historycznie najniższym poziomie, tym razem 4,00 proc.
RPP wyjaśniła, że sytuacja w gospodarce po styczniowej projekcji inflacji, łącznie z umocnieniem złotego i niższym od oczekiwań poziomem inflacji, zwiększają prawdopodobieństwo, że w tym roku inflacja może kształtować się poniżej poziomu przewidywanego w projekcji ze stycznia.
"Konfiguracja na dzisiejszym posiedzeniu oprócz decyzji dała taki opis" - powiedział na konferencji po posiedzeniu RPP Balcerowicz. Posiedzenie RPP zakończyło się zdecydowanie później niż zawsze, a decyzja została opublikowania dopiero o 16.10.
"Wyjątkowa intensywna dyskusja przyczyniła się do przesunięcia terminu. Nie będzie to regułą. To jest oczywista i zgodna z prawdą interpretacja" - powiedział szef banku centralnego. Ekonomiści zwrócili uwagę, że godzina publikacji decyzji RPP świadczy o sporze, jaki toczy się wewnątrz RPP i utrzymującej się przewadze zwolenników dalszego łagodzenia polityki pieniężnej. "Widać, że w RPP jest większość, która może obniżyć w marcu stopyo kolejne 25 pb, ale nie wykluczyłbym jeszcze kolejnej obniżki jeszcze o 25 pb. Absurd tej sytuacji polega na tym, że ta RPP z tym prezesem będzie obniżała stopy, a RPP z nowym prezesem będzie je musiała podnosić" - powiedział PAP Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.
"Możemy mieć do czynienia z symetrycznym błędem polegającym na tym, że stopy zostaną za bardzo obniżone po tym, jak po efekcie unijnym stopy zostały za bardzo podniesione. Jednak tak długo jak inflacja będzie poniżej 1,5 proc., tak długo w RPP może być większość za obniżkami stóp" - dodał.
W trakcie konferencji prezes NBP przytoczył przykłady krajów, w których po okresie spadku inflacji doszło do odbicia inflacji.
"Uczymy się nie tylko na przykładzie naszej gospodarki. Zauważyłem, że fakt, że Polska ma bardzo niską inflację obecnie jest podstawą do różnych interpretacji" - powiedział Balcerowicz, wyraźnie nawiązując do opinii, według których niska inflacja bieżąca i korzystne perspektywy pozwalają na dalsze obniżki stóp.
"Nie chodzi o analogie (podwyżki stóp w związku z odbiciem inflacji)" - zastrzegł od razu prezes NBP.
Wtorkowa decyzja RPP pokazała jeszcze raz, że przewagę w Radzie mają zwolennicy poglądu, według którego w gospodarce nie ma presji inflacyjnej, a korzystne perspektywy inflacyjne umożliwiają jeszcze złagodzenie polityki monetarnej.
Świadectwem tego były opinie wygłoszone w trakcie konferencji prasowej przez prezesa NBP i członka RPP Andrzeja Sławińskiego. Balcerowicz starał się przekonać, że kolejne obniżki stóp procentowych mogą być zbyt ryzykowne w obliczu przyspieszającej gospodarki, rosnącego zatrudnienia, płac i popytu.
"Dane o przyspieszeniu tempa wzrostu płac w połączeniu z szacowaną dynamiką PKB za czwarty kwartał oraz bardzo dobrą liczbą pracujących w gospodarce wskazują, że w czwartym kwartale 2005 roku nastąpiło najprawdopodobniej przyspieszenie dynamiki jednostkowych kosztów pracy w gospodarce. To jest jednym zczynników branych pod uwagę w prognozowaniu inflacji" - powiedział prezes NBP.
Natomiast członek RPP dodał, że RPP brała pod uwagę w swojej decyzji o obniżce stóp procentowych także wzrost inwestycji oraz utrzymywanie się niskiego poziomu inflacji netto w dłuższym okresie przy różnych tempach wzrostu PKB.
"Rada brała pod uwagę także to, że wzrost inwestycji prawdopodobnie przyczyni się do wzrostu wydajności. Również czynnik taki jak długotrwałość utrzymywania się inflacji netto na niskim poziomie był przez Radę brany pod uwagę jako czynnik, który pomaga ocenić perspektywy kształtowania się inflacji, ponieważ jest faktem, że inflacja netto kształtowała się na niskim poziomie przy różnych tempach wzrostu dochodu narodowego" - powiedział Sławiński na konferencji prasowej.
"(...) Po dwunastu miesiącach inflacja netto wróciła do poziomu 1,5 proc. Takie procesy zdają się świadczyć, że zachodzą w polskiej gospodarce zmiany o charakterze strukturalnym" - dodał.
Tymczasem Balcerowicz powtórzył, że "podstawą decyzji nie mogą być bieżące dane, chyba że ktoś potrafi dowieść, że za danymi bieżącymi kryją się siły długofalowe". "Ale tak nie jest, albo jest to mało prawdopodobne" - dodał prezes NBP. "Wiemy, że polityka pieniężna uwzględniająca opóźnienia między efektami a skutkami, czyli poprawna, patrzy na dłuższą metę, czyli na 2007 rok. Taka polityka skupia uwagę na siłach o trudnej dookreślenia intensywności, które mogą sprawić, że projekcja we właściwym horyzoncie, czyli dłuższym, odchyli się" - dodał.
Inflacja w styczniu pozostała na poziomie z grudnia, czyli 0,7 proc. rdr.
Balcerowicz spodziewa się powrotu inflacji do celu w horyzoncie styczniowej projekcji.
"Inflacja w horyzoncie projekcji wraca do celu" - powiedział prezes.
Według projekcji ze stycznia i przy założeniu niezmienionych stóp procentowych z 50-procentowym prawdopodobieństwem inflacja utrzyma się w przedziale 0,5-2,3 proc. w IV kw. 2006 r.; 1,1-3,6 proc. w IV kw. 2007 r. oraz 0,8-3,9 w IV kw. 2008 r.
Prezes NBP poinformował, że RPP nie zamierza zmieniać celu (2,5 proc.)