Radom nadzorczym brakuje kwalifikacji

Krzysztof Buczek
opublikowano: 2002-09-25 00:00

Rady nadzorcze nie robią zbyt wiele w spółkach, w których zasiadają — wynika z najnowszego badania firmy audytorskiej Deloitte & Touche.

Nie jest dobrze — wynika z badań Deloitte & Touche, dotyczących wykonywania obowiązków przez rady nadzorcze w 101 spośród 500 największych polskich firm.

— Członkowie rad wykonują swoje obowiązki, ale nie czują się odpowiedzialni za dobre wyniki firmy. Analiza sprawozdań finansowych często dokonywana jest powierzchownie, a w przepisach brakuje rozwiązań dotyczących rozliczania członków rad z obowiązków wobec akcjonariuszy — komentuje Lesław Paga, prezes rady dyrektorów Deloitte & Touche.

Oto fakty. O ile w praktyce 100 proc. ankietowanych zapoznaje się z raportami rocznymi zarządu z działalności spółki i raportami finansowymi, o tyle już tylko 64 proc. posiada informacje pozwalające zweryfikować system kontroli wewnętrznej. Jeszcze mniej, bo zaledwie niewiele ponad 41 proc., zwraca się do audytora zewnętrznego z pytaniami, dotyczącymi ewentualnego wpływu zarządów firm na treść sprawozdań finansowych.

— Jeszcze gorzej jest z zapraszaniem audytorów na posiedzenia rad — ocenia Lesław Paga.

Deloitte & Touche wrzucił też kamyczek do ogródka samych rad nadzorczych. Ich członkowie niewiele robią, by podnosić swoje kwalifikacje. Tylko 30 proc. stale poszerza wiedzę w zakresie rachunkowości i sprawozdawczości finansowej. Jeszcze mniej, bo 25,8 proc., potrafi interpretować dane finansowe.

— System kwalifikacji i szkolenia członków jest sztuczny i nie spełnia wymogów nowoczesnej gospodarki. Ostatni rok przyniósł kilka skandali finansowych w spółkach Skarbu Państwa. Gdyby minister skierował parę wniosków do prokuratury, mogłoby to zmienić mentalność członków rad nadzorczych — ocenia Lesław Paga.