Branża naftowa w Polsce coraz niecierpliwiej czeka na rozstrzygnięcie prywatyzacji dwóch największych krajowych rafinerii — PKN Orlen i Rafinerii Gdańskiej. 15 kwietnia upłynął termin ważności ofert węgierskiego koncernu MOL i austriackiego OMV, zainteresowanych zakupem pakietu 17,6 proc. akcji PKN Orlen. Kilka dni temu Nafta Polska odłożyła decyzję w tej sprawie do momentu przyjęcia przez rząd programów dla sektora chemicznego i paliwowego. Ponadto minister skarbu Wiesław Kaczmarek zapowiadał, że przed podjęciem decyzji w sprawie Orlenu będzie chciał najpierw wyjaśnić kwestię sprzedaży 75-procentowego pakietu akcji Rafinerii Gdańskiej. Tu na razie możliwe są trzy warianty: sprzedaż akcji brytyjskiej firmie Rotch Energy lub MOL-owi oraz coraz bardziej prawdopodobne włączenie gdańskiej spółki w struktury PKN Orlen. Decyzja w tej sprawie zaś zapaść ma nie wcześniej niż w końcu kwietnia.
Przedłużanie się procesu prywatyzacji sektora naftowego najbardziej negatywnie odbija się na kondycji Rafinerii Gdańskiej.
— Podejmowane są tylko decyzje w sprawach bieżących, a nie myśli się o długofalowym rozwoju firmy — twierdzi Jacek Wróblewski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.
Tymczasem firma zakończyła ubiegły rok zyskiem netto na poziomie jedynie 5,4 mln zł wobec ponad 180 mln zł w roku 2000. Wskutek zbyt szczupłej sieci stacji własnych RG z roku na rok traci rynek na rzecz PKN Orlen. Bez pieniędzy inwestora nie będzie możliwa dalsza rozbudowa sieci stacji benzynowych, dopasowanie rafineryjnych instalacji do wymagań stawianych przez Unię Europejską w kwestii norm czystości paliw, zwiększenie przerobu ropy itd. Przedłużający się proces prywatyzacji opóźnia również restrukturyzację firmy, w tym dalsze wydzielanie spółek zewnętrznych.
Zdaniem analityków i obserwatorów polskiego rynku paliwowego, także PKN Orlen potrzebuje — choć może nie aż tak pilnie jak Gdańsk — inwestora.
— Koncern jest zbyt małą spółką, by móc skutecznie rywalizować z gigantami świata naftowego. Dlatego też w wieloletniej perspektywie konsolidacja z innymi podmiotami w tej części Europy będzie jednym z głównych punktów w strategii rozwoju firmy — podkreśla Andrzej Łucjan, analityk Biura Maklerskiego BPH PBK.
Konsolidacja oczywiście nie wyczerpuje strategii rozwoju firmy.
— Bez względu na to, kiedy pojawi się inwestor, największym wyzwaniem dla koncernu jest utrzymanie pozycji rynkowej i dalsza obniżka kosztów. Jest to możliwe poprzez likwidację zbędnych stacji paliw i podniesienie rentowności tych najlepszych. Istotne jest również kontynuowanie inwestycji w dział petrochemiczny, w tym prac nad utworzeniem spółki joint venture z firmą Basell. Pozwoliłoby to Orlenowi na dywersyfikację strumienia dochodów — dodaje analityk.
Podkreśla jednocześnie, że akcjonariusze Orlenu obawiają się, że dominacja przedstawicieli Skarbu Państwa w radzie nadzorczej skłoni spółkę do uczestniczenia w programie konsolidacji chemii ciężkiej i zakupu firm będących w złej sytuacji finansowej.