RAFINERIE WALCZĄ O PRZETRWANIE

Agnieszka Berger
opublikowano: 2000-02-07 00:00

RAFINERIE WALCZĄ O PRZETRWANIE

Firmy z południa kraju mają coraz mniej czasu na restrukturyzację

Do końca 2001 r. na południu Polski ma zostać zakończony przerób ropy, związany z produkcją paliw. Do tego czasu tamtejsze rafinerie muszą się zrestrukturyzować, aby utrzymać niektóre dziedziny swojej działalności. Nafta Polska chce doprowadzić do konsolidacji wybranych spółek, wydzielonych z rafinerii południowych.

Dwie spośród piątki rafinerii południowych — Jedlicze i Trzebinia — od dawna mają już inwestora: jest nim Polski Koncern Naftowy. Pozostałe trzy zakłady — Gorlice, Jasło i Czechowice — walczą o przetrwanie.

Opóźniona inwestycja

Zdaniem Adama Sęka, dyrektora biura restrukturyzacji w Nafcie Polskiej, spośród tej trójki w najlepszej sytuacji znajduje się gorlicki Glimar. Firma postanowiła skoncentrować się na produkcji niszowej. Ma jej w tym dopomóc budowa kompleksu wodorowego, który umożliwi zagospodarowanie ciężkich frakcji ropy naftowej. Koszt tej inwestycji to 160 mln DEM (340 mln zł).

Spółki do wzięcia

Jasło, druga z południowych rafinerii, wybrała inną niż Glimar ścieżkę restrukturyzacji. Gdy okazało się, że nie ma chętnych do zakupu całego przedsiębiorstwa, firma przekształciła się w holding. Dla jednego z zakładów — produkującego sadze techniczne — udało się już znaleźć inwestora. Przed niespełna trzema tygodniami kupiła go za 29 mln zł spółka Carbon Black Polska (CBP), zależna od niemieckiej firmy Degussa Hźls.

— Ta transakcja to istotne odciążenie dla rafinerii. W CBP zatrudnienie znalazło 250 spośród około 900 pracowników Jasła. Kwota 29 mln zł uzyskana ze sprzedaży zakładu wspomoże dalszą restrukturyzację firmy — dodaje Adam Sęk.

Jasło nadal poszukuje inwestorów dla pozostałych spółek — m. in. dla zakładu produkującego lepiki i asfalty. Rafineria potrzebuje także pieniędzy na zmodernizowanie zakładu parafin, które stanowią sztandarowy produkt firmy.

— Jasło zaspokaja około 35 proc. krajowego popytu na parafiny. Jeśli znajdą się środki na modernizację zakładu, rafineria będzie miała szansę utrzymać swoją silną pozycję na tym rynku — uważa Adam Sęk.

Bez koncepcji

W najtrudniejszej sytuacji jest w tej chwili rafineria Czechowice. Zatrzymanie przerobu ropy postawi firmę w bardzo trudnej sytuacji. Sprzedaż paliw jest źródłem około 34 proc. przychodów przedsiębiorstwa. Aby się utrzymać, Czechowice musiałyby znaleźć partnerów do uruchomienia alternatywnej produkcji. Niestety, wciąż brak konkretnych pomysłów na restrukturyzację spółki. Jeśli nie znajdzie się inne rozwiązanie, Czechowicom pozostanie tylko magazynowanie i hurtowy obrót paliwami. Rafineria dysponuje magazynami paliwowymi o pojemności 140 tys. m sześc. Do niedawna Nafta Polska liczyła, że ten atut Czechowic pozwoli przekonać Polski Koncern Naftowy do przejęcia spółki. Niestety, w obliczu planowanej na połowę roku kolejnej sprzedaży akcji PKN na GPW (co uczyni koncern spółką prywatną), ten scenariusz jest mało prawdopodobny. Jednak nawet jeśli PKN da się skusić, to ograniczenie działalności rafinerii do prowadzenia usług magazynowych będzie oznaczało redukcję zatrudnienia z 900 do 100-200 osób.

Może będą fuzje

Być może ratunkiem dla Czechowic okaże się pomysł łączenia niektórych spółek wydzielonych z rafinerii południowych. Adam Sęk zapewnia, że Nafta Polska rozważa taką koncepcję, jest jednak za wcześnie, by mówić o szczegółach.